@fprefect, Wiedziałam, że mi wytkniesz brak logiki :) Z jednej strony, gdybym nie była przyzwyczajona, to nie czułabym się teraz jak Alicja w krainie ...
"W Weird, dzielnicy magicznych istot z Faerie, opary czarów i magia wiszą nad ulicami jak smog w centrum Bostonu.
Jak ogółowi, zbiorowisku ludzkiemu wszelakiego rodzaju, doświadczeń wszelakich, zaproponować jedną książkę?
Wrzuciła telefon z powrotem do przepastnego wnętrza Vuittona, po czym z kieszeni kurtki wyciągnęła papierosy i zapaliła jednego.
Ach, smutniejsza niż przed laty, Choć tak samo żółkną liście Więdną kwiaty I tak samo noc miesięczna Sieje jasność, smutek, ciszę I tak samo drze...
Uśmiech zarysowywał jego cierpiące oczy, które zdawały sie skrywać jakiś czar.