Artykuł
{} 4 komentarze

Jak wydać książkę? Od marzeń do ich spełnienia.

autor: Poligon Domowy - Kaśka
data publikacji: 2019-12-07

Na rynku pojawia się coraz więcej debiutów. Czy, trzymając książkę w dłoni, nie pojawiła się u Ciebie nigdy myśl: może i ja spróbuję? Trzymanie książek w szufladzie (a właściwie na dysku komputera) to nie jest najlepszy pomysł! Jak czytelnicy, a najlepiej wydawca, mają odkryć Twój talent? Bo zakładam, że talent masz, skoro marzy Ci się własna książka na półce w obszernej biblioteczce i księgarniane wystawy! Ale nie od razu Rzym zbudowano…


Poszukałam najpierw takich miejsc, gdzie warto wystartować i poddać się ocenie innych. Szybko jednak do mnie dotarło, że to żaden wyczyn wskazać strony internetowe, znalazłam więc kilka osób, którym się udało! Dlatego właśnie, oprócz stron, przedstawię Ci także autorów, którzy zaczynali od publikacji w sieci, a dziś mają swoją książkę na półce (lub lada moment wyjedzie ona z drukarni!).

Samo rozpoczęcie pisania, czy nawet napisanie książki to jeszcze żaden sukces, w końcu najważniejsze by znaleźli się czytelnicy. Można oczywiście zacząć tworzyć na blogu, ale myślę, że dzisiaj wcale nie tak łatwo znaleźć obserwatorów bloga, łatwiej chyba szukać zainteresowanych w miejscach stworzonych specjalnie do tego. O dziwo, takich miejsc jest całe mnóstwo.

Pierwsza myśl – Wattpad

Chyba każdy, kto interesuje się pisaniem, wie o tym portalu, więc musi pojawić się na pierwszym miejscu. Słyszałam o nim wiele, ale nigdy nie odkryłam osobiście jego fenomenu. To darmowy portal, gdzie publikować może każdy, a czytelnicy mają możliwość obserwować
Twój profil czekając na kolejne fragmenty, a także zostawiać komentarze. Coraz częściej wydawnictwa tam właśnie szukają perełek, które przygarniają pod swoje skrzydła i wydają ich książki.
Wattpad to było pierwsze miejsce, gdzie publikować zaczęła Riva Scott. Dziś oczekuje na swoją pierwszą książkę "Smak pokusy", która będzie miała premierę 16 grudnia. Wydawnictwo WasPos właśnie tam szukało kolejnych debiutantów, wystarczyło podesłać link i… udało się! Ale nazwiska, które właśnie na tym portalu rozpoczęły swoją karierę można mnożyć.
Riva Scott, czyli Marta ukrywająca się pod tym pseudonimem jest mamą dwóch urwisów i książkoholiczką, która postanowiła spróbować swoich sił w literackim świecie. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła na początku tego roku, a lada moment jej książka znajdzie się
w księgarniach. Na Wattpad często czytała historie pisane przez innych i postanowiła, że  poszuka tam opinii obiektywnych czytelników. Zapytałam ją więc o kilka nurtujących mnie kwestii.
- Zastanawia mnie, jak długo trzeba czekać na osoby, które zainteresują się tekstem?
- To było jakby natychmiastowe… kilka dodanych rozdziałów i pojawili się pierwsi czytelnicy. Myślę, że to działa jak poczta pantoflowa; jeden powie drugiemu i zbiera się całkiem pokaźne grono odbiorców. Ale moja przygoda w książkowym świecie zaczęła się od Instagrama i
mojego recenzenckiego profilu (marta_ksiazkowa_kraina). Później by poznać opinie blogerek wrzucałam tam fragmenty książki. Fajnie dostać dodatkową opinię osób, które łączy taka sama pasja jak mnie.
- Ale przecież samo publikowanie na tym portalu nie jest jeszcze gwarancją sukcesu, jak więc z anonimowego pisania pod pseudonimem trafić do wydawnictwa i w efekcie na półki w księgarniach?
- Wydawnictwo WasPos właśnie na tym portalu znalazło wielu swoich autorów. Nawiązałam z nimi współpracę, kiedy książka jeszcze nie była skończona. Dzięki autorce N.R.Paradise, która jest również moją przyjaciółką, dowiedziałam się, że szukają nowych autorów, którzy
publikują na Wattpadzie. Nie raz słyszałam, że czytelnicy chcieliby, by mój tekst został wydany, więc podesłałam im link do mojego profilu. Okazało się, że są zainteresowani i tak zaczęło się spełniać moje marzenie.


Blog

Gromadzenie swoich czytelników na własnej stronie nie jest jednak złym pomysłem, szczególnie jeśli gdzieś w sieci już masz swoich obserwatorów. Nie odrzucaj więc na wstępie tego pomysłu. W taki sposób zaczynała Emilia Szelest znana czytelnikom jako Emilia Wituszyńska (już niedługo jej nowe nazwisko pojawi się na okładkach i w sieci), która debiutowała w maju tego roku książką „Niebezpieczna gra”.
- Zanim trafiłam na Wattpad długi czas moje opowiadania dodawałam na bloga, który już nie istnieje. Onet zamknął blogi, a to właśnie tam najlepiej mi się pracowało. To właśnie gdzieś w sferze blogerskiej dowiedziałam się o Wattpadzie, zajrzałam tam i stwierdziłam, że mogę
spróbować. To było około 5 lat temu. Wtedy Wattpad nie był jeszcze tak znany :)

Emilia Szelest (Wituszyńska) nie pisze już ani na blogu, ani na Wattpadzie z powodu braku czasu. Tworzenie kolejnych książek i obowiązki prywatne pochłonęły ją bez reszty, ale czytelnicy znaleźli ją na autorskich profilach w sieci.
- To, co lubiłam najbardziej podczas pisania na Watt, to zdecydowanie komentarze pod rozdziałem, snucie domysłów przez czytelników, a ja wtedy czytałam i obracałam akcję o 180 stopni. Tworzyliśmy razem tę historię i to było piękne.  

Autorka przyznaje, że pisanie w sieci wiele ja nauczyło i doprowadziło do momentu, gdy odważyła się wysłać tekst do wydawnictw, odpowiedź przyszła jeszcze tego samego dnia. Na początku 2020 roku w ręce czytelników trafi druga jej książka „Układ idealny” będąca
kontynuacją debiutu: „Niebezpieczna gra”.

Kurs kreatywnego pisania

Zdarzają się tacy twórcy, którzy uważają, że są genialni i wcale nie potrzeba im pomocy, a jedynie wiernego tłumu fanów i wydawnictwa, które się na nich pozna. Może kilka osób na świecie rzeczywiście ma aż taki talent, jednak większość musi nieustannie pracować nad
swoim warsztatem. Dotyczy to nie tylko początkujących pisarzy, ale w ogóle ludzi, którzy zajmują się pisaniem – zawsze może być lepiej! Od kursów zaczęła swoją przygodę Alicja Wlazło – dziś oczekująca kolejnej swojej książki. I jak sama mówi to właśnie kursom zawdzięcza to, co udało jej się osiągnąć.
Alicja Wlazło ma sto pomysłów na minutę, pisze, próbuje rysować, pomaga innym stawiać pierwsze kroki w literackim świecie. Absolwentka filologii angielskiej, która uwielbia fantasy i pragnie, by magia zagościła w naszym świecie. Ala ma kota. Tyriona – rzecz jasna.
A jak ona zaczęła swoją przygodę? Ma na swoim koncie dwie książki, ale zanim zaczęła publikować w sieci, najpierw postanowiła się dowiedzieć, co zrobić by udoskonalić swój warsztat.
- Zapisałam się na kurs (za namową Moniki Syminowicz) i dopiero wtedy zaczęłam rozumieć, czym jest konstruktywna krytyka i dlaczego tak wiele od niej zależy. Pojęłam, że bez odpowiedniej pracy nie będę w stanie stworzyć niczego wartościowego. Gdy wzięłam udział w pierwszym kursie miałam już gotowy pierwszy szkic „Mroku”. W momencie, gdy przyszło do wstawienia własnych tekstów do oceny, zdecydowałam się dać fragment powieści. Nawet nie wiecie, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tak jak innym uczestnikom kursu bardzo spodobał się mój tekst, tak prowadzącemu – niekoniecznie. I nie chodziło tu o pomysł, a o wykonanie. Po tak szczerej i popartej mocnymi
argumentami krytyce płakałam. Dwa dni, a może i więcej – nie pamiętam. Zastanawiałam się nawet, czy nie zrezygnować, jednak w końcu pokonałam strach i zabrałam się do pracy. Przepisałam
„Mrok”. Cały, od początku do końca, dwukrotnie. Prawda jest taka, że autor w swoim utworze po jakimś czasie nie widzi już błędów, wiele rzeczy też wydaje mu się oczywistymi, a dla czytelnika niekoniecznie takie będą.To dlatego tak ważne jest, by tekst odłożyć i wrócić do niego po czasie. Potwierdza to tylko historia Alicji Wlazło, która właśnie w tych poprawkach naniesionych po czasie, dzięki kursowi, dopatruje się sukcesu:
- Dopiero wtedy wysłałam propozycję wydawniczą. Poszczęściło mi się i książka została przyjęta do Genius Creations praktycznie od razu. Ale pierwsze publikacje miały miejsce na portalu Zostać pisarzem, gdzie dołączyłam do ekipy Moniki i pomagam młodym adeptom sztuki pisarskiej w stawianiu ich pierwszych kroków.

Konkursy

Jeśli już etap pisania i doskonalenia swojej twórczości masz za sobą czas zrobić kolejny krok. Można wysyłać swój tekst po kolei do każdego znanego wydawnictwa i czekać – a czasem czeka się bardzo długo, z ewentualnością, że nigdy nikt się nie odezwie. Ciekawym jednak
pomysłem jest zgłaszanie swoich tekstów na konkursy. Tak swoją przygodę rozpoczęła Justyna Chrobak, która wiele lat temu usłyszała o konkursie i postanowiła napisać książkę, którą na niego wyśle. Co prawda konkursu nie wygrała, ale mimo wszystko jej historia tak się
spodobała, że wydawnictwo zaproponowało jej wydanie książki. To dodatkowy argument – wcale nie trzeba wygrać, by osiągnąć sukces! A coraz więcej wydawnictw ogłasza nabór tekstów – jest to o tyle wygodne, że najczęściej jest podany termin zakończenia przyjmowania prac oraz termin wydania werdyktu. Nie czekasz więc z nadzieją, że jeszcze się odezwą albo nie wmawiasz sobie, że tekst wpadł do spamu i zaginął.
Justyna Chrobak przyznaje, że u niej to był przypadek, były wakacje, był czas na pisanie, koleżanka wspomniała o konkursie. Dobry czas i dobre miejsce. Dziś Justyna ma na swoim koncie trzy książki i kilka kolejnych tekstów, które niebawem będziemy mogli przeczytać, a
także co nieco schowane w szufladzie.
- Myślę, że dzięki temu konkursowi mnie zauważono i dano mi mega kopniaka, takiego, że chciałam więcej... Teraz po latach na pewno nie wysłałabym tekstu w takim stanie jak wtedy pewnie poprawiałabym go jeszcze kilkanaście razy.
Trzeba jednak pamiętać, że od jej debiutu minęło wiele lat, w tym czasie zmieniła się nie tylko ona jako człowiek, ale także bardzo się rozwinęła jako pisarka. Z perspektywy czasu wiele rzeczy byśmy zmienili. Ale to jednak ten tekst spodobał się komisji i został wydany. Co
więcej, niedawno „Zapach miłości” doczekał się wznowienia, ponieważ pierwsze wydanie już dawno nie było dostępne na rynku.

Po prostu publikuj

Tak naprawdę publikować możesz wszędzie. Nie potrzebne Ci Wattpady, blogi, kursy, ani konkursy. Jeśli chcesz pisać to po prostu pisz. Byłam przekonana, że K.N. Haner zaczynała na Wattpad, jednak okazuje się, że to miejsce odkryła dopiero po wydaniu pierwszej książki.
Jesteście ciekawi jak zaczęła się kariera autorki, która ma na koncie już 19 książek?
- Moja przygoda z pisaniem zaczęła się od czytania. Ilość pochłanianych przeze mnie romansów tak namieszała mi w głowie, że zaczęłam tworzyć własne historie, które w końcu musiałam przelać na papier. Pewnego dnia po prostu usiadłam do komputera, otworzyłam
plik tekstowy i zaczęłam pisać. Po jakimś czasie odważyłam się wrzucić kilka fragmentów na facebookową grupę, gdzie czytelniczki wymieniały się wrażeniami po lekturze przeróżnych książek z gatunku literatury kobiecej. Z dnia na dzień coraz więcej osób interesowało się tym, co napisałam i tak powstała moja oddzielna grupa, gdzie już swobodnie wrzucałam własne teksty. Komentarze motywowały mnie do pisania, to była dla mnie naprawdę fajna zabawa, aż nadszedł ten dzień, że za namowami czytelniczek postanowiłam wysłać tekst do wydawcy. Odpowiedź przyszła bardzo szybko i potem wszystko błyskawicznie się potoczyło.


Złote rady
Pomyślałam, że jeśli ktoś marzy o wydaniu książki to na pewno przyda mu się garść porad od osób, które odniosły sukces. Zebrałam je dla Ciebie:

Alicja Wlazło: Nigdy się nie poddawajcie. Pracujcie, poprawiajcie, skreślajcie i dajcie swoim utworom dojrzeć. Nigdy się nie spieszcie, a jeśli (jak ja) nie umiecie czekać bezczynnie, aż Wasz tekst odleży swoje w spokoju, zabierajcie się za kolejną powieść. Pośpiech nie ułatwi
Wam znalezienia wydawcy, może tylko sprawić, że zaprzepaścicie swoją szansę. A tego chyba byście nie chcieli. ;)


Kasia Haner: Najlepiej pisać dla samego siebie. Niczego nie oczekiwać. Potem znaleźć w sobie odwagę, by to gdzieś po kawałeczku publikować. Teraz jest mnóstwo możliwości, wiele platform dla autorów, gdzie za darmo można udostępniać swoje teksty i zdobywać
czytelników. Należy także pamiętać, że pisarz nie istnieje bez czytania. Trzeba czytać innych autorów, pisać, a potem wrócić do swojego tekstu po raz setny, poprawiać go do momentu aż uznamy, że jest najlepszy jaki może być i… spełniać marzenia.

Riva Scott: Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Ja zaczynając nie miałam pojęcia jak prawidłowo zapisać dialog, czy jakich stosować się reguł, ale pisałam i uczyłam się na swoich błędach. Nie warto chować swoich tekstów do szuflady, bo tak jak mnie, może się udać także Wam.
Nigdy nie wiesz, kiedy spotka cię szczęście i uśmiechnie się do ciebie los. A nie ma nic lepszego od chwili, kiedy widzisz swoje literackie dziecko na stronach popularnych księgarni internetowych i rozpiera Cię duma: Tak, udało się! Zrobiłam to!


Justyna Chrobak: Napisz tekst w całości, odłóż, po jakimś czasie przeczytaj ponownie i jeśli dalej będziesz uważać, że to jest dobre, daj to do przeczytania kilku osobom, ale nie najbliższym. Wysłuchaj uwag, wprowadź poprawki i potem dopiero wyślij w świat  w jak najwięcej miejsc.

Emilia Szelest (Wituszyńska): Skoro marzysz to zacznij to robić. Nikt za ciebie tego nie zrobi. Pisz, pisz i jeszcze raz pisz. Słuchaj rad, wyciągaj wnioski z konstruktywnej krytyki, śmiej się ze swoich tekstów sprzed 10 lat, miej dystans do tego, co cię otacza, rób swoje i nie patrz na innych. Jeżeli czujesz, że pisanie daje ci wolność, to rozłóż skrzydła, a wtedy na pewno się wzniesiesz :) Przyjdą dobre wiatry i zawieją, gdzie trzeba ;)

Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz swoją drogę w literackim świecie i że meta tej wędrówki będzie na półkach w największych i najmniejszych księgarniach w kraju! Sama nie mam chyba predyspozycji, bo z systematycznością mi nie po drodze, natomiast jestem wiernym
czytelnikiem i uwielbiam debiuty. A Ty, tylko czytasz? Może masz w szufladzie ukryty tekst, który powinien ujrzeć światło dzienne? Pochwal się koniecznie!
Autor:
@poligondomowy
Poligon Domowy - Kaśka @poligondomowy
Autorka bloga Poligon Domowy, organizatorka spotkań autorskich i blogerów w ramach Blog Book Meeting w Katowicach oraz wyzwania czytelniczego #czytambopolskie. Prywatnie mama cudownego syna i uroczej córci, w jej przepastnej torebce zawsze obok zabawek, smoczków i drobiazgów dzieci znajdzie się książka.
Zobacz także:

Komentarze

@Setna_Malpa
@Setna_Malpa · około 2 miesiące temu
Bardzo fajny artykuł,  widzę że zupełnie niedoceniony więc wcisne swoje trzy grosze.  Gdzie jak nie tu publikować takie artykuły?  Wszyscy czytamy,  zachwycamy się lub krytykujemy.  Ale rzadko oferujemy coś w zamian przy tej krytyce. Jak ja bym to napisała?  Co bym zmieniła w danej książce żeby była lepsza? Któż z nas, czytających od dekad nie pomyślał sobie:  a gdyby tak coś napisać?  I piszemy recenzje,  opinie,  niektórzy idą dalej. Coś opublikuja, albo sobie tylko na dysku gdzieś zapisza,  zapomną.  Różnie bywa.  A przecież cały czas jesteśmy świadkami wydawania nowych debiutanckich opowiadań czy powieści.  Czasem kiepskich a czasem zadziwiająco dobrych.  Trudno jest ocenić się samemu, dziś możemy zupełnie anonimowo pokazać innym naszą twórczość.  Ja uważam że to dobrze.  Niech na tysiąc gniotow pojawi się jedna perełka  -  może moja? Twoja? Autorka artykułu zachęca czytelników do publikacji,  może właśnie takiej zachęty potrzebuje zakompleksiona mysz i życiowa niedorajda  która naprawdę potrafi porwać swoją opowieścią? 
{}× 6
@Mackowy
@Mackowy · około 2 miesiące temu
Zgadzam się. Taki Sapkowski debiutował opowiadaniem w nowej fantastyce (oczywiście nie on jeden), wiązał, napisał, wysłał i wygrał, skończyłem niedawno świetnego Demona Daniela Suareza - gość publikował w internecie i mu zażarło a teraz jest "tłumaczony na 15 języków". Każdy sposób dobry oprócz vanity publishingu. 
{}× 1
@petite_lotte
@petite_lotte · około 2 miesiące temu
Szczerze mówiąc, czasami lepiej byłoby gdyby " w szufladzie ukryty tekst " pozostał tam i nie ujrzał światła dziennego. Owszem, pisać może każdy. Ale to nie zmienia faktu, że nie każdy potrafi i ma dobry pomysł. Dzięki "modzie" na "pisanie" zalewają nas jakieś tworzy literkowe.

Tak nawiasem  Riva Scott, czyli Marta - skoro  Marta jest pewna swojej książki, to dlaczego na dzień dobry wprowadza  w błąd swoich potencjalnych czytelników i ukrywa się pod obco brzmiącym pseudonimem?  
{}× 5
@literackiespelnienie
@literackiespelnienie · około 2 miesiące temu
Szczerze mówiąc gorsze od mody na pisanie - jest brak autokrytyki ze strony osób powiązanych z youtubem oraz celebrytami, którzy myślą, że jak są sławni i bogaci to mają coś ciekawego do powiedzenia w biografiach, w pamiętnikach czy co tam szkicują na kartach. Powstaje wiele beznadziejnych poradników od jakiś ludzi z branży rozrywkowej, które najczęściej niczego nie wnoszą do tematu.
{}× 5
@poligondomowy
@poligondomowy · około 2 miesiące temu
Zwróćmy  uwagę na to, że ktoś te książki kupuje. Inaczej na pewno nie wydawano by ich tak wiele 
{}
@literackiespelnienie
@literackiespelnienie · około 2 miesiące temu
Ale wiesz, z czego to wynika - oni promują swoje dzieła na kanałach albo jadą na nazwisku. :)
{}
@ela_r22
@ela_r22 · około 2 miesiące temu
I tu pasuje piosenka śpiewana przez  Jerzego Stuhra, 

,, Pisać ...każdy może,
Trochę lepiej, lub trochę gorzej,
Ale nie oto chodzi,
Jak co komu wychodzi.
Czasami człowiek musi,
Inaczej się udusi,''
...........,,,Bo ja się wcale nie chwalę , Ja po prostu niestety mam talent''
{}× 2
{}