Wyszukiwarka

Wyniki wyszukiwania dla frazy "sobie esy", znaleziono 39

Zachwycające mandale, niesamowite ornamenty, piękne wzory, wzorki i esy floresy.
Może i nie je­steś już moją je­dy­ną opcją, ale je­steś tą, którą wy­bra­łem. Moja za­cie­kła wo­jow­nicz­ko.
Su­kien­ka musi być wy­star­cza­ją­co ob­ci­sła, żeby było jasne, że je­steś ko­bie­tą, i na tyle luźna, żeby lu­dzie wie­dzie­li, że je­steś damą.
Tylko cięż­ką pracą je­steś w sta­nie coś zdzia­łać. Tylko dzię­ki małym kro­kom je­steś w sta­nie osią­gnąć duży cel.
Uczysz się być, kim je­steś, albo umie­rasz jako ktoś inny. Pro­ste.
JE­STEŚ MOIM ŚWIA­TŁEM WŚRÓD TYCH WSZYST­KICH MROCZ­NYCH CIENI W MOIM ŻYCIU.
JE­STEŚ MOIM ŚWIA­TŁEM WŚRÓD TYCH WSZYST­KICH MROCZ­NYCH CIENI W MOIM ŻYCIU.
– Zośka, co jak co, ale na swat­kę to ty się zu­peł­nie nie na­da­jesz. – A niby dla­cze­go? – ob­ru­szy­ła się Zofia, prze­ry­wa­jąc wy­szy­wa­nie ko­lej­ne­go ka­fta­ni­ka dla ma­ją­ce­go nie­ba­wem przyjść na świat dziec­ka. – Po pierw­sze, nie je­steś tak stara jak naj­star­sze drze­wo we wsi. Po dru­gie, nie je­steś tak brzyd­ka jak żona szew­ca z Ko­sto­po­la. I po trze­cie, nie je­steś prze­bie­gła jak lis, co kury z kur­ni­ka wy­kra­da – wy­li­cza­ła przy­ja­ciół­ka.
– Gdy byłem w wo­dzie – od­parł Mephi – nie wie­dzia­łem, dokąd pły­nąć. Mu­sia­łem zna­leźć kogoś, kto mi po­mo­że. Pod­pły­ną­łem do cie­bie, bo wie­dzia­łem, że ty mi po­mo­żesz. Wiem, kim je­steś. – Szturch­nął mnie nosem w bark. – Je­steś osobą, która po­ma­ga.
Za­wsze wie­dzia­łam, że je­steś słaby. Lę­kasz się wła­śnie tych opo­wie­ści, które mają uczy­nić cię sil­niej­szym.
Je­że­li je­stem smut­na, to nie muszę tego uze­wnętrz­niać za po­mo­cą ko­kard­ki – po­wie­dzia­ła. – JE­ŻE­LI je­steś smut­na, to tak – rzekł Mu­mi­nek. – Ale ty nie je­steś smut­na. – Nie – pro­te­sto­wa­ła mała Mi. – Nie mogę. Mogę tylko być we­so­ła albo zła. Czy to wie­wiór­ce po­mo­że, że będę smut­na?
Argue with anything else, but don't argue with your own nature.
Lu­bisz być lu­bia­na, a nie je­steś jak wy­sta­wa, nie mu­sisz się po­do­bać wszyst­kim, zaj­mij się czymś po­rząd­nym!
Je­że­li wszyst­ko wali ci się na głowę, to nie mo­żesz wy­biec nago na łąkę i krzy­czeć, że chcesz się nały­kać szczę­ścia. Kiedy je­steś w dupie, to po pro­stu je­steś w dupie i nie można z tego zro­bić ni­cze­go wię­cej. Nawet jeśli usią­dziesz w pozy­cji kwia­tu lo­to­su i za­czniesz ję­czeć do księ­życa.
Wszel­kie więzy emo­cjo­nal­ne są prze­re­kla­mo­wa­ne. Tak na­praw­dę liczy się to, kim je­steś i co masz w sobie – za­koń­czył nieco fi­lo­zo­ficz­nie.
Suffering is like anything else. Live with it long enough, you learn to like the taste.
– Prze­cież nie je­steś sama – po­wie­dzia­ła In­ge­la. – Masz syna i wnuka. Po­myśl, jakie to szczę­ście. Życie za­fun­do­wa­ło ci deser na sam ko­niec!
Dalej zrzu­caj wagę. A je­że­li ci się nie uda, pa­mię­taj o sło­wach pana Ro­ger­sa… „Lubię cię takim, jaki je­steś”.
Kiedy je­steś po­li­cjan­tem – za­czął Ma­gie­ra – chro­nisz nie tylko świat przed złem, ale przede wszyst­kim je­steś prze­ko­na­ny, że to zło nigdy nie do­się­gnie two­jej ro­dzi­ny. Ina­czej byś tego nie robił, nie wcho­dził w to po­li­cyj­ne bagno. Nie wi­dział tego, czego nigdy nie da się od­zo­ba­czyć.
Warot zer­k­nął na ze­ga­rek. Czas le­ciał nie­ubła­ga­nie.
– Być może le­ka­rze też tak mają – kon­ty­nu­ował są­siad. – Wy­da­je im się, że jak skoń­czą stu­dia i złożą przy­się­gę, to au­to­ma­tycz­nie ochro­nią bli­skich przed wszel­ki­mi cho­ro­ba­mi tego świa­ta. Że ten ich dy­plom jest jak naj­lep­sza szcze­pion­ka. Ale chuja tam. Nic ta­kie­go nie ist­nie­je. – Otarł dło­nią wil­got­ne po­licz­ki. – I nagle się oka­zu­je, że je­steś tak samo słaby i bez­bron­ny w ob­li­czu zła, jak inni. Cho­ciaż to zło zwal­czasz na co dzień.
Kiedy je­steś po­li­cjan­tem – za­czął Ma­gie­ra – chro­nisz nie tylko świat przed złem, ale przede wszyst­kim je­steś prze­ko­na­ny, że to zło nigdy nie do­się­gnie two­jej ro­dzi­ny. Ina­czej byś tego nie robił, nie wcho­dził w to po­li­cyj­ne bagno. Nie wi­dział tego, czego nigdy nie da się od­zo­ba­czyć.
Warot zer­k­nął na ze­ga­rek. Czas le­ciał nie­ubła­ga­nie.
– Być może le­ka­rze też tak mają – kon­ty­nu­ował są­siad. – Wy­da­je im się, że jak skoń­czą stu­dia i złożą przy­się­gę, to au­to­ma­tycz­nie ochro­nią bli­skich przed wszel­ki­mi cho­ro­ba­mi tego świa­ta. Że ten ich dy­plom jest jak naj­lep­sza szcze­pion­ka. Ale chuja tam. Nic ta­kie­go nie ist­nie­je. – Otarł dło­nią wil­got­ne po­licz­ki. – I nagle się oka­zu­je, że je­steś tak samo słaby i bez­bron­ny w ob­li­czu zła, jak inni. Cho­ciaż to zło zwal­czasz na co dzień.
Nie­waż­ne, co ro­bisz, liczy się, że je­steś czło­wie­kiem, a czło­wiek za­wsze ma wybór. Można wszyst­ko skom­pli­ko­wać albo pomóc roz­wią­zać pro­blem. Do­ko­nu­jąc wy­bo­ru, de­cy­du­jesz, jakim chcesz być czło­wie­kiem.
– Zo­bacz, co robią. Spraw­dza­ją mejle, od­wie­dza­ją Fa­ce­bo­oka, czy­ta­ją wia­do­mo­ści, ale tylko te z krzy­czą­cy­mi na­głów­ka­mi. A w tych na­głów­kach je­steś ty. (,,,)
– Chcesz być czę­ścią ich świa­ta?
– To wiele uła­twia. Przy­naj­mniej w ka­rie­rze.
- Tego ranka wy­glą­dasz wy­jąt­ko­wo pięk­nie, Monzo.
(...)
– Takie są fakty. Ich stwier­dze­nie to żaden dar. Po pro­stu do­wo­dzisz, że nie je­steś ślepy. – Ziew­nę­ła i prze­cią­gnę­ła się w sio­dle, każąc mu jesz­cze chwi­lę cze­kać. – Ale chęt­nie po­słu­cham dalej.
Je­steś cu­dow­ną pi­sar­ką, ko­cham cię nad życie i ge­ne­ral­nie in­te­li­gen­cji ci nie bra­ku­je. Cza­sem jed­nak mam wra­że­nie, że te tik taki w two­jej gło­wie to się od­py­cha­ją, za­miast przy­cią­gać, i ro­zu­mu tam nie ma za grosz.
– Myśl o sobie do­brze, ko­chaj sie­bie – mó­wi­ła w gor­sze dni Kaśka. – To na­praw­dę po­ma­ga. Je­steś je­dy­ną na świe­cie osobą, z którą spę­dzisz ab­so­lut­nie każdy dzień two­je­go życia. Warto ją po­lu­bić.
– Po­słu­chaj, dziew­czy­no. – Aelius po­cią­gnął nosem. – Książ­ki, które ko­cha­my, od­wza­jem­nia­ją nasze uczu­cie. I tak jak my za­zna­cza­my swoje miej­sce na stro­nach, tak one zo­sta­wia­ją ślad w nas. Widzę w tobie to tak wy­raź­nie, jak w sobie. Je­steś córką słów. Dziew­czy­ną z opo­wie­ścią.
– Dobra, nie będę mó­wi­ła, żebyś się uśmiech­nę­ła, bo coś czuję, że to bez sensu. Uwa­żam zresz­tą, że takie sztucz­ne uśmie­cha­nie się do zdję­cia tylko je za­kła­mu­je. Por­tret po­wi­nien od­da­wać to, kim je­steś na­praw­dę, a nie to, kim chcesz być przez ten uła­mek se­kun­dy.
Wcale nie jest trud­no ucho­dzić za miłą! Trze­ba ziden­ty­fi­ko­wać naj­bar­dziej lu­bia­ne osoby w każ­dej kla­sie, dowie­dzieć się, jakie swoje cechy cenią i pra­wić im co naj­mniej trzy kom­ple­menty tygo­dnio­wo. Jeśli uzna­ją, że je­steś w po­rząd­ku, inni pójdą za ich przy­kła­dem.
Otwo­rzył oczy i zo­ba­czył bro­da­tego męż­czy­znę w czer­wo­nym stro­ju ra­tow­nika me­dycz­nego. – Wiesz, chło­pie, gdzie je­steś? – spy­tał drugi ra­tow­nik. Si­kora prze­łknął ślinę. – Na pewno nie w nie­bie. Nie ma ta­kich brzyd­kich anio­łów – po­wie­dział i spró­bo­wał wstać.
Nikt nie może opo­wie­dzieć two­jej hi­sto­rii poza tobą samą. Nie­któ­rzy lu­dzie są ob­da­rze­ni zło­tym ję­zy­kiem. Po­wie­dzą, kim je­steś, z takim prze­ko­na­niem, że mo­żesz im uwie­rzyć, ale to tylko obraz, a nie praw­da. Twoja hi­sto­ria nie zo­sta­ła bo­wiem jesz­cze na­pi­sa­na.
– To, że oce­niasz lu­dzi po wy­glą­dzie, nie zna­czy, że je­steś okrop­ną osobą. Wszy­scy to ro­bimy. Wy­gląd ze­wnętrz­ny do­star­cza nam bar­dzo wiele in­for­ma­cji o dru­gim czło­wieku. Py­ta­nie, co po­tem z tym ro­bisz, ale wy­cho­dzi na to, że pierw­sze złe wra­że­nie nie sta­nowi dla cie­bie ba­riery, by le­piej ko­goś po­znać. Czy się mylę?
© 2007 - 2025 nakanapie.pl