Florencja, c贸rka Diab艂a

Joanna Chmielewska
7.2 /10
Ocena 7.2 na 10 mo偶liwych
Na podstawie 22 ocen kanapowicz贸w
Ksi膮偶ka Florencja, c贸rka Diab艂a
Ksi膮偶ka Florencja, c贸rka Diab艂a
Popraw t臋 ksi膮偶k臋 | Dodaj inne wydanie
7.2 /10
Ocena 7.2 na 10 mo偶liwych
Na podstawie 22 ocen kanapowicz贸w

Opis

Obok niego pojawi艂 si臋 nagle brat pana m艂odego, w stanie wskazuj膮cym na r贸wnie silny udzia艂 w uroczysto艣ciach. - Ty - powiedzia艂 Zygmu艣, mo偶e troch臋 niewyra藕nie. - Kto to jest, ta klaczka? Czyje to i po kim? Brat pana m艂odego wytrzeszczy艂 oczy. - A - rzek艂 po kr贸tkim zastanowieniu. - To tego. Tego, znaczy, g艂upka koby艂a. Znaczy, koby艂a g艂upka to wyl臋g艂a, o藕rebi艂a si臋, znaczy. To jest 藕rebi臋. - Kto j膮 pokry艂? - spyta艂 Zygmu艣 zdecydowanie przytomniej. - So艂tys - odpar艂 bez namys艂u brat pana m艂odego. - Znaczy, mo偶e nie osobi艣cie, tylko ogiera za艂atwi艂. Za litra. Litra koniaku dosta艂, ale to paskudztwo. Zygmu艣 w stanie wyczerpania weselem, mia艂 niesko艅czon膮 cierpliwo艣膰. - Dobra, przyswajam. Ten ogier, to kto? Brat pana m艂odego potar艂 nie ogolon膮 brod臋, podrapa艂 si臋 po g艂owie i wzruszy艂 ramionami. - A bo ja wiem? Nie pami臋tam So艂tys ci powie. - Gdzie on jest? - Kto? - So艂tys. - G艂owy nie dam, ale zdaje si臋, 偶e le偶y w wannie. Co艣 mi si臋 obi艂o o uszy. Na pi臋trze. Elegancka nowa willa wiejska zosta艂a zaprojektowana z rozmachem europejskim i posiada艂a dwie 艂azienki. Zygmu艣 zwiedza艂 ja na samym wst臋pie, z wielkim podziwem i uznaniem. Pami臋膰 mu ju偶 wraca艂a, orientowa艂 si臋, gdzie na pi臋trze znajduje si臋 ta druga 艂azienka imponuj膮cych rozmiar贸w, przypomnia艂 sobie nawet, 偶e wanna w niej zosta艂a wpuszczona w pod艂og臋, jak na zagranicznych prospektach, i pomy艣la艂, 偶e so艂tys tam pewnie wpad艂. I ju偶 zosta艂. Mo偶e mu by艂o ci臋偶ko wyj艣膰... Popatrzy艂 jeszcze raz na klacz i ruszy艂 do domu, bo ca艂e jego jestestwo przywar艂o do tej istoty na 艂膮ce i nie mog艂o si臋 ju偶 oderwa膰. Zygmu艣 Osika mia艂 ko艅sk膮 dusz臋 i by艂 d偶okejem z powo艂ania. 艢ci艣le m贸wi膮c, d偶okejem jeszcze nie by艂, dopiero praktykantem, ale do kandydata brakowa艂o mu ju偶 tylko pi臋tnastu zwyci臋stw. Do d偶okeja za艣 sze艣膰dziesi臋ciu pi臋ciu. Wiedzia艂, 偶e w tym roku tego kandydata zrobi. W Derbach mia艂 szanse wzi膮膰 udzia艂, o ile by sz艂o du偶o koni, przypuszcza艂, 偶e w tym roku pojedzie i poza艂owa艂 z ca艂ego serca, 偶e nie na tej klaczy. Zapewne posadz膮 go na lidera... Wchodz膮c na schody, pomy艣la艂, 偶e to nawet lepiej. To cudo ma teraz oko艂o p贸艂tora roku, na wiosn臋 mog艂oby zadebiutowa膰 jako dwulatka, a w nast臋pnym roku p贸j艣膰 w Derbach. Do tego czasu on ju偶 odwali swoje sze艣膰dziesi膮t pi臋膰 zwyci臋stw, a nawet gdyby nie zd膮偶y艂, nie szkodzi, pojedzie jako kandydat. I wygra. Ona wszystko wygra, ta klacz... Jakim sposobem ko艅 z ch艂opskiej 艂膮ki mia艂by bra膰 udzia艂 nie tylko w Derbach, ale w og贸le w gonitwach na s艂u偶ewieckim torze, nie zastanawia艂 si臋. My艣l o wszystkich komplikacjach, przez jakie nale偶a艂oby si臋 przebi膰, nie mia艂a na razie do niego dost臋pu. W tej fazie trze藕wienia na czele jego potrzeb sta艂 so艂tys. Mniej wi臋cej po godzinie wysi艂k贸w oprzytomnia艂 do reszty i pomy艣la艂, zupe艂nie ju偶 trze藕wo, 偶e 艂atwiej mu przyjdzie wygra膰 Derby, ni偶 ucz艂owieczy膰 so艂tysa. Mimo wywleczenia go z wanny i ustawienia na nogach, jednego ludzkiego s艂owa nie m贸g艂 z niego wydoby膰, ponadto wida膰 by艂o, 偶e polska mowa do tego stworu nie dociera. Poszed艂 najpierw po rozum do g艂owy, a potem na d贸艂, do sali weselnej. Nie zwracaj膮c uwagi na nielicznych biesiadnik贸w w rozmaitym stanie, znalaz艂 jakie艣 naczynie, butelk臋 z bezbarwnym p艂ynem i kilka porozrzucanych po stole og贸rk贸w konserwowych, rozejrza艂 si臋, wypatrzy艂 jeszcze ocala艂膮 butelk臋 piwa i wszystko to razem zani贸s艂 na g贸r臋, do 艂azienki, gdzie so艂tys odpoczywa艂 na sedesie, mi臋kko wsparty o niski rezerwuar. Nie patrz膮c na Zygmusia, wym贸wi艂 pierwsze zrozumia艂e s艂owo. - Klina... Bez wdawania si臋 w dyskusje Zygmu艣 pos艂u偶y艂 lekarstwem. So艂tys do艣膰 zr臋cznie przechyli艂 szklank臋, otrz膮sn膮艂 si臋 i cz臋艣ciowo otworzy艂 oczy. Odczekawszy chwil臋, podj膮艂 wysi艂ek konwersacji. - Kwa-szusz-ka-pusz-ty... Zygmu艣 zrozumia艂 wypowied藕, bo przed oczami ci膮gle mia艂 widok z 艂膮ki, co wprowadza艂o jego bystro艣膰 na niebosi臋偶ne szczyty i podsun膮艂 mu og贸rka. So艂tys odgryz艂 kawa艂ek, skrzywi艂 si臋 i reszt臋 wyrzuci艂 za siebie. Og贸rek odbi艂 si臋 od 艣ciany i8 wpad艂 do bidetu. Zygmu艣 pomy艣la艂, obejrza艂 butelk臋 piwa. Tuborg, chyba z promu, kapsel powinna mie膰 odkr臋cany... Spr贸bowa艂, posz艂o. Wetkn膮艂 butelk臋 do r膮k pacjenta. So艂tys bez sprzeciwu przechyli艂 j膮 do ust. i odj膮艂 pust膮. Odetchn膮艂 g艂臋boko. - Ju偶 mi l偶ej - wymamrota艂. - B贸g ci zap艂a膰... Po nast臋pnej godzinie obaj znale藕li si臋 wreszcie na 艣wie偶ym powietrzu. Stali, uczepieni sztachetek ogrodzenia, i z przyjemno艣ci膮 patrzyli na pas膮ce si臋 przed nimi kilka sztuk 偶ywiny. So艂tys w tym momencie kocha艂 Zygmusia nad 偶ycie i przepe艂nia艂a go wdzi臋czno艣膰 bez granic. - Ja ci, bracie ty m贸j, synu kochany rodzony, ca艂膮 prawd臋 powiem, ale trzymaj ty pysk na cztery k艂贸dki zamkni臋ty. Mia艂 by膰 ogier weterynarza i niby on by艂, ale za艣 tam. Sam ja osobi艣cie w艂asn膮 r臋k膮 doprowadza艂em i jak raz na polu chodzi艂 ten... Mimo resztek zamroczenia urwa艂, obejrza艂 si臋 niespokojnie i przechyli艂 do ucha Zygmusia. - Diabe艂... Zygmu艣 szarpn膮艂 si臋 i od艂ama艂 kawa艂ek sztachetki, bo informacja by艂a wstrz膮saj膮ca. Diabe艂, jeden z najlepszym reproduktor贸w Europy...! Zna艂 jego potomstwo i wiedzia艂, co to znaczy, krycie Diab艂em kosztowa艂o maj膮tek! So艂tys nie zwr贸ci艂 uwagi na wywo艂ane wra偶enie i szepta艂 dalej. - Jak raz si臋 ona parzy艂a, bo przez to z ni膮 sz艂em, a on wyw臋szy艂 z daleka. Zar偶a艂, a偶 echo posz艂o, ch艂opak go prowadza艂, wyrwa艂 mu si臋 r臋ki, a kopyta to mu ino za艂omota艂y, rany Chrystusowe, koby艂a mi si臋 z r臋ki ty偶 prawie wydar艂a, a偶em spotnia艂, 偶e kto us艂yszy i przyleci, no i pokry艂 j膮, ani si臋 by艂o czasu obejrze膰. Jakie tam pomaganie, sam z siebie, powiadam ci, Zygmu艣, syneczku, prawie 偶e iskry sz艂y... Zygmu艣 dosta艂 wypiek贸w. - Raz...? - A tam, raz...! Za trzy dni, to ju偶, skarz mnie B贸g, jak na spowiedzi powiadam, specjalnie na niego wyczatowa艂em. Przeznaczenie to by艂o i wyroki boskie, 艣wie膰 Panie nad moj膮 grzeszn膮 dusz膮... Zygmusiowi modlitwa wyda艂a si臋 nie ca艂kiem a' propos, ale nie korygowa艂. Przej臋ty si臋 czu艂 do szale艅stwa. Nic dziwnego, 偶e mu si臋 w tej klaczy niebieska wst臋ga objawi艂a! - A jej matka po kim? -.A kto j膮 tam wie. Ale podobnie偶 folbuta. - A jak zapisane? - A zapisane to tak, jak mia艂o by膰, bo z weterynarzem umowa by艂a i co go obchodzi艂o, nawet jak raz wyjecha艂. 呕e to po tym jego Marmillonie. Imi臋 dali za matk膮, Flora jej, a ta Florencja. I naprawd臋 to ona od Flory po Diable...
Data wydania: 1993
ISBN: 83-7043-178-X, 837043178X
Wydawnictwo: Polski Dom Wydawniczy
Cykl: Przygody Joanny, tom 13
Kategoria: Sensacja Thriller
Stron: 240
Mamy 5 innych wyda艅 tej ksi膮偶ki

Autor

Urodzona 2 kwietnia 1932 roku w Polsce ( Warszawa )

Joanna Chmielewska, w艂a艣ciwie Irena Barbara Kuhn z domu Becker 鈥 polska pisarka, autorka powie艣ci sensacyjnych, kryminalnych, komedii obyczajowych, a tak偶e ksi膮偶ek dla dzieci i m艂odzie偶y.

Ksi膮偶ki Joanna Chmielewska

Wszystkie ksi膮偶ki Joanna Chmielewska

Gdzie kupi膰

Ksi臋garnie internetowe


Og艂oszenia

{}
Dodaj og艂oszenie
za darmo!
U偶ywane ksi膮偶ki maj膮 dusz臋. Zamiast kupowa膰 w sklepie, zajrzyj na nasz膮 stron臋 z og艂oszeniami. Ksi膮偶kowe zero-waste? Kupuj u偶ywane, sprzedawaj niechciane.

Moja Biblioteczka

Ju偶 przeczytana? Jak j膮 oceniasz?

Recenzje

Co艣 mi si臋 wydaje, 偶e ksi膮偶ka Florencja, c贸rka Diab艂a a偶 si臋 prosi o Twoj膮 recenzj臋. Chyba jej nie odm贸wisz?
{}锔 Napisz pierwsz膮 recenzje

Moja opinia o ksi膮偶ce

Opinie
@Jagrys
2020-02-06
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 6 /10
Przeczytane Posiadam Sympatyczne

Wy艣cigowych afer by Chmielewska ci膮g dalszy. "Florencja..." rz膮dzi.聽
Dla聽 mnie: Masa frajdy i przyjemno艣膰 z czytania. To wci膮偶 klimat i styl, kt贸ry mi si臋 podoba, a kt贸rego w p贸藕niejszych ksi膮偶kach brakuje.

{}× 5 | link |
@ziellona
2020-02-15
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
Przeczytane A mo偶e czytad艂a?

Zar贸wno Florencj臋, jak i Wy艣cigi (teoretycznie poprzedzaj膮c膮 cz臋艣膰) czyta艂am... kilkukrotnie. No dobra - Florencj臋 posiadam w 4 egzemplarzach :) Tak, jestem uzale偶niona. Wy艣cigi - tylko w 2-ch co jednak 艣wiadczy o tym, 偶e Wy艣cigi (dla mnie) by艂y s艂absze.

Przefajna ksi膮偶ka do obiadku, do wanny itd. Krymina艂- jak wszystkie Chmielewskie - to oczywi艣cie nie jest :) Ale jest mn贸stwo wiedzy wy艣cigowo-konnej, przekazanej prosto, jasno i nienamolnie. Jak to Chmielewska. Po lekturze Wy艣cig贸w, a szczeg贸lnie Florencji, nabra艂am szczeg贸lnej ch臋ci, aby jednak p贸j艣膰 na S艂u偶ewiec...聽
Ksi膮偶ka dla mi艂o艣nik贸w Chmielewskiej, ale te偶 dla mi艂o艣nik贸w koni, kt贸rzy lubi膮 styl pani Joanny.聽

聽PS. Dla przysz艂ych czytelnik贸w - nie sugerujcie si臋 opiniami fanatyk贸w Chmielewskiej. Zacznijcie czyta膰, a jak wtopicie, oznacza to, 偶e do tych fanatyk贸w szybko do艂膮czycie. Jak nie wsi膮kniecie na amen oznacza to, 偶e Chmielewska nie jest dla Was.聽
聽Na podstawie Florencji mo偶ecie spr贸bowa膰 okre艣li膰 swoj膮 "chmielewskowato艣膰" :)聽

{}× 1 | link |
@paupiette
@paupiette
2009-03-21
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
KO
@konwalia7777
2010-01-16
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 10 /10
@Betsy59
2019-11-18
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 5 /10
Przeczytane
@ReniBook
2019-11-18
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
Przeczytane
@MgorzataM
2019-11-18
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 3 /10
Przeczytane Y: 2015 i wcze艣niejsze eony
@beata87
2019-11-17
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
Posiadam
@Beata_
2019-11-12
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 7 /10
Przeczytane Papierowe Posiadam
MA
@madziam
2012-01-10
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 10 /10
Przeczytane
@Jenny
@Jenny
2011-06-09
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 5 /10
Przeczytane
@Matahari
@Matahari
2011-05-25
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 10 /10
Przeczytane
MA
@Male_Szczescie
2011-02-07
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
Przeczytane
@Roxane
@Roxane
2011-06-28
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 8 /10
Przeczytane
@Vemona
2019-11-18
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{} 6 /10
Przeczytane Mam Prehistoria Krymina艂 Proza polska
Zaloguj si臋 aby zobaczy膰 wi臋cej

Cytaty z ksi膮偶ki

O nie! Ksi膮偶ka Florencja, c贸rka Diab艂a. czuje si臋 pomini臋ta, bo nikt nie doda艂 jeszcze do niej cytatu. Mo偶e jej pomo偶esz i dodasz jaki艣?
{} Dodaj

Ksi膮偶ki, recenzje, og艂oszenia, spo艂eczno艣膰!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje ka偶dy wielbiciel ksi膮偶ek. Za艂贸偶 konto i korzystaj w pe艂ni ze wszystkich mo偶liwo艣ci serwisu.
Zarejestruj si臋
{}