Avatar @Christina

@Christina

47 obserwujących. 47 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 12 godzin temu.
{} opera.ghosts
{} Napisz wiadomość
47 obserwujących.
47 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 12 godzin temu.
piątek, 10 września 2021

Magiczna róża

Starsze bretońskie małżeństwo miało dwoje dzieci, z których najstarsze wyjechało do Paryża, aby spróbować szczęścia, a najmłodsze było nieśmiałe i nie chciało odchodzić z domu ojca. Jego wiekowa matka chciała, aby najmłodszy syn się ożenił. Początkowo nie chciał nawet o tym słyszeć, ale w końcu poddał się jej namowom i wprowadził do domu swoją młodą żonę. Jednak ich małżeństwo trwało tylko kilka tygodni - wtedy jego młoda żona zachorowała i zmarła. La Rose, bo tak nazywał się młody człowiek, był niepocieszony. Co wieczór chodził na cmentarz, gdzie pochowano jego żonę i płakał nad jej grobem.

Pewnej nocy miał już iść na cmentarz, aby wypełnić swój smutny obowiązek, gdy przed nim pojawił się straszny duch, pytając go okropnym głosem, co tam robi.

–„Będę modlić się przy grobie mojej żony”, odpowiedział przestraszony La Rose.

– Chcesz, żeby znów żyła? - spytał duch.

– O tak! Płakał jej zrozpaczony mąż. – Zrobiłbym wszystko, żeby ją odzyskać.

– No to słuchaj – powiedział duch - wróć tu jutro o tej samej porze. Zabierz ze sobą kilof, a dowiesz się, co należy zrobić.

Następnej nocy o tej samej porze młody wdowiec przyszedł na cmentarz. Przed nim pojawił się duch. Powiedział:

– Idź na grób żony i kop kilofem. Ziemia się otworzy i zobaczysz swoją żonę leżącą w trumnie. Weź to małe srebrne pudełko, które zawiera różę. Otwórz je i przesuń trzy razy przed nozdrzami zmarłego. Potem wyda się, że budzi się z głębokiego snu.

La Rose pospieszył do grobu swojej żony i wszystko wydarzyło się tak, jak powiedział duch. Trzy razy przesunął pudełko z różą przed nozdrzami żony, a ona obudziła się z westchnieniem, mówiąc:

– Ach, tak długo spałem...

Jej mąż dał jej ubrania, które przyniósł ze sobą, i wrócili do domu, gdzie zostali z radością przywitani przez rodziców La Rose.

Po pewnym czasie zmarł jego stary ojciec, a pogrążona w żalu matka krótko przeżyła męża.

La Rose napisał do swojego brata w Paryżu, prosząc go, aby przyjechał do Bretanii i otrzymał swoją część spadku, ale ten nie mógł opuścić stolicy, a potem sam La Rose wyjechał do Paryża. Przed wyjazdem obiecał żonie, że będzie do niej pisał codziennie, ale gdy przyjechał do miasta, dowiedział się, że jego brat jest bardzo chory i zaczynając się nim opiekować, zupełnie zapomniał o swojej obietnicy. Mijał tydzień po tygodniu, a żona La Rose zaczęła się obawiać, że z jej mężowi przydarzyło się coś strasznego. Dzień po dniu siedziała przy oknie, płacząc i wypatrywała listonosza, który przywoził listy z Paryża. W tym czasie w mieście zatrzymał się pułk Dragonów. Zakochał się w niej ich kapitan, który zamieszkał w hotelu naprzeciwko domu La Rose. Zapytał karczmarki, kim jest ta piękna kobieta, która na co dzień płacze przy oknie, a on opowiedziała mu jej historię. Napisał do niej list, rzekomo z Paryża, od swojego brata La Rose, w którym powiedział, że jej mąż nie żyje, a po chwili oświadczył się jej, a nieszczęsna wdowa go przyjęła. Pobrali się, a gdy pułk opuścił miasto, nowożeńcy poszli z nim. W tym czasie brat La Rosa wyzdrowiał i ten pośpieszył do domu. Kiedy wrócił, zobaczył, że drzwi domu były zamknięte, a jego żona zniknęła. Następnie sąsiedzi opowiedzieli młodzieńcowi, co wydarzyło się podczas jego nieobecności. Przez pewien czas, pogrążony w żalu, nie mógł nic zrobić, ale opamiętawszy się, postanowił zapisać się do pułku Dragonów, w którym służył oszukujący kapitan. Dzięki pięknemu charakterowi pisma udało mu się zdobyć stanowisko sekretarza jednego z poruczników, ale bez względu na to, jak starał się zobaczyć żonę, nie udało mu się. Kiedy kapitan wszedł do biura szefa La Rosa, patrząc na dokumenty napisane przez młodego człowieka, poprosił go o pożyczenie na kilka dni jego sekretarza, aby pomógł mu w przygotowaniu niektórych dokumentów. Pomagając kapitanowi, La Rose zobaczył swoją żonę, która jednak go nie poznała. Jej nowy mąż był tak zadowolony z pracy sekretarza, że zaprosił go na obiad. Podczas posiłku służący, który ukradł srebrne naczynie, obawiając się, że zniknięcie zostanie ujawnione, włożył je do kieszeni La Rose, a gdy zaczęto szukać naczynia, oskarżył sekretarza o kradzież. La Rose stanął przed sądem wojskowym, który skazał go na śmierć.

Czekając na egzekucję w więzieniu, La Rose poznał starszego weterana nazwiskiem Père La Chick, który przynosił mu jedzenie i wydawał się traktować go dobrze.

– „Père La Chick”, powiedział kiedyś, „mam dwa tysiące franków. Jeśli spełnisz moją prośbę, dam ci je.

Weteran natychmiast obiecał mu, że zrobi wszystko, co konieczne. Następnie La Rose poprosił go, aby zrobił, co następuje: kiedy zostanie zastrzelony, Per La Chick powinien udać się na cmentarz, gdzie zostanie pochowany, i wskrzesić go za pomocą magicznej róży, którą La Rose starannie przechowywał. W wyznaczonym dniu La Rosa został stracony, ale Père La Chick, którego kieszenie były pełne pieniędzy, wędrował od jednego pubu do drugiego, upijał się i bawił, całkowicie zapominając o swojej obietnicy. Wspominając La Rose, odurzony alkoholem, pomyślał: „Biedny, biedny człowiek! Lepiej, żeby był martwy. Na tym świecie nie ma nic dobrego, dlaczego miałbym go ożywić?”

Pere La Chic przez dwa dni pił z kumplami i wydał prawie wszystkie pieniądze. Potem poczuł wyrzuty sumienia i postanowił spełnić życzenie La Rose. Wziął kilof i siekierę i poszedł na cmentarz, ale kiedy uderzył narzędziami w grób i ziemia otworzyła się, wydając ciało La Rose, staruszek był tak wystraszony, że uciekł z przerażeniem. Po wypiciu dobrego wina poczuł nowy przypływ odwagi, wrócił i trzykrotnie przesynął pudełko przed nozdrzami La Rose, który natychmiast usiadł.

– Mój Boże! Spałem głęboko! - powiedział, przecierając oczy. - Gdzie są moje ubrania?

Pere La Chique wręczył mu swój strój, a gdy młodzieniec się ubrał, szybko opuścili cmentarz.

La Rose zastanawiał się teraz, jak zarobić na życie. Pewnego dnia usłyszał, jak ktoś uderza na ulicy w bęben podchodząc bliżej zobaczył, że to królewski herold, który w imieniu króla oferuje ogromną nagrodę każdemu, kto odważy się strzec kaplicy, w której została uwięziona księżniczka zamieniona w bestię. La Rose przyjął tę propozycję i dopiero później z przerażeniem dowiedział się, że nikt inny nie widział strażnika pilnującego budynku między godziną jedenastą a północą. Już pierwszej nocy przyszło mu odbyć tę trudną służbę. Poczuł, że opuszcza go odwaga, już miał uciekać, gdy usłyszał głos:

– La Rose, gdzie jesteś? La Rose wzdrygnął się.

– Czego ode mnie chcesz? – zapytał.

– „Posłuchaj mnie, a nic ci się nie stanie” – odpowiedział głos.

– Wkrótce pojawi się tu ogromna, okropna bestia. Zostaw swój muszkiet obok wartowni, wdrap się na nią, a cię nie dotknie.

O jedenastej przestraszony La Rose usłyszał hałas i pospieszył na szczyt swojej budki. Wkrótce z kaplicy wyłoniła się ohydna bestia. Pluła płomieniami i krzyczała:

– Strażniku mojego ojca, gdzie jesteś? Chcę cię zabić. Wypowiadając te słowa, uderzyła w muszkiet, który następnie zacisnęła w zębach. Potem stwór zniknął w kaplicy, a La Rose zszedł ze swojej grzędy. Spojrzawszy na muszkiet, zobaczył, że rozpadł się na tysiąc maleńkich kawałków.

Stary król bardzo się ucieszył słysząc, że jego wartownik przeżył, ponieważ zaklęcie mogło zostać zdjęte z jego córki tylko przez straż tego samego strażnika przez trzy noce z rzędu.

Następnej nocy La Rose wrócił na straż, gdy ten sam głos przemówił do niego ponownie, doradzając mu, aby tym razem postawił muszkiet tuż przed drzwiami kaplicy. Podobnie jak poprzedniego dnia potwór wyszedł, złapał muszkiet, rozerwał go na tysiąc drobnych kawałków i wrócił do kaplicy. Trzeciej nocy głos kazał La Rose otworzyć drzwi kaplicy, a gdy potwór wyszedł, wbiegł do środka. Tam zobaczył ołowianego raka, za którym mógł się schować. Znalazł małą butelkę, zawartością której musiał spryskać potwora. Ze zwykłym straszliwym rykiem potwór wyłonił się z kaplicy. La Rose przemknął obok niego i pobiegł do raka. Potwór ze straszliwym wyciem zaczął go ścigać, ale zdążył na czas dotrzeć do swojej kryjówki. Chwytając leżącą tam butelkę, nieustraszenie stanął przed potworem i wylał jej zawartość na głowę potwora. Od razu zamieniła się w piękną księżniczkę, którą La Rose zabrał do jej niezmiernie szczęśliwych rodziców. Wkrótce poślubił księżniczkę, a następnie król abdykował na rzecz swojego zięcia.

Pewnego dnia młody król przeprowadzał inspekcję pułku Dragonów, w którym kiedyś służył.

— Pułkowniku — powiedział — widzę, że w twoim pułku brakuje jednej osoby.

– Rzeczywiście, Panie – odparł pułkownik. – Nie ma staruszka o imieniu Per La Chick. Zostawiliśmy go w koszarach, żeby grał na skrzypcach, bo już do niczego się nie nadaje.

– Chcę go zobaczyć – , powiedział król.

Drżący Per La Chick został przywieziony do króla, a on, zerwawszy epolety z ramion kapitana, który ukradł mu żonę, włożył je na ramiona swojego starego przyjaciela. Potem kazał rozpalić wielki ogień, w którym spalili nikczemnego kapitana i jego żonę, która tak szybko zapomniała o mężu.

La Rose i królowa żyli długo i szczęśliwie, co może wydawać się dość dziwne, biorąc pod uwagę sposób, w jaki postępował ze swoją wskrzeszoną żoną. Ale jeśli światła opowieści ludowych są jasne, to rzucane przez nie cienie są nie mniej czarne. W legendach sprawiedliwość rzadko idzie w parze z miłosierdziem.

#Roza#Bajka_bretonska#folklor
{}× 13
Komentarze
@Tanashiri
@Tanashiri · około miesiąca temu
Ładne, bardzo przyjemnie się czyta ☺️
{}× 4
@Christina
@Christina · około miesiąca temu
Dziękuję :)
{}× 1
@maciejek7
@maciejek7 · około miesiąca temu
Piękna legenda. Uwielbiam róże.
{}× 3
@Christina
@Christina · około miesiąca temu
@maciejek7 Zdecydowanie moje ulubione kwiaty, więc wszelka róża działa na mnie jak magnes :)
{}× 1
@Wiesia
@Wiesia · około miesiąca temu
Przeczytałam z zainteresowaniem 👍
{}× 2
@Christina
@Christina · około miesiąca temu
Dziękuję :)
{}× 2

Archiwum

{}

2020

  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe