Nikt nie idzie

Nikt nie idzie
8.0
Ocena 8.0 na 10 możliwych
Na podstawie 17 ocen kanapowiczów
Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myśla...
Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Ich losy przetną się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia. Małec...
Pełny opis
Data wydania: 2018-10-31
ISBN: 978-83-8129-112-5 ( 9788381291125 )
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Stron: 264
puchar
PA
@Pani_Ka pierwsza opinia

Dzięki takim kanapowiczom jak ty, ta strona może się rozwijać.

Recenzje

Nikt nie idzie
Olga to główna bohaterka, która uporczywie wraca myślami do spotkanego przypadkiem mężczyzny. Łączy ich samotność a dzieli wszystko inne. Niespodziewanie ich losy się krzyżują w chwili gdy jedno z nich przeżywa tragedię. Jak potoczą się losy bohaterów ? Zachęcam do przeczytania książki. Czytając op...
Subtelna
"Wracała do domu i powtarzała w myślach słowa sprzed trzech wieków: tą drogą nikt nie idzie." Jakub Małecki jest dla mnie nowym autorem, wcześniej nie miałam styczności z jego twórczością i teraz zdaję sobie sprawę z mojego błędu. Najnowsza powieść mimo że jest delikatna, subtelna niesie w sobie...
Napisz swoją opinię

Opinie

@zarwananoc
@zarwananoc 2019-01-01
Przeczytane (2019-01-01)
"Wiersze fascynowały go, ale robiły mu krzywdę. Zabierały spokój, męczyły. Czasami przychodziło mu do głowy, że wolałby nigdy nie zainteresować się haiku, nie wiedzieć tego wszystkiego, nie znać tych myśli i słów." Przyszedł czas i na mnie aby zapoznać się z twórczością Jakuba Małeckiego do, którego zabierałam się dłuugi czas. Po milionach opinii przeczytanych na blogach, byłam nastawiona na naprawdę dobrą lekturę. Chcą czy nie, nie potrafię ich podważyć. W książce znajdujemy wiele wspaniałych fragmentów, które podbijają serce i dają sporo do myślenia. Tak na prawdę książka jest o wszystkim i o niczym, o codziennych i niecodziennych problemach, konsekwencjach z podejmowanych decyzji, radości lub smutku z poszczególnych sytuacji czy przynoszące przez kolejne dni niespodzianki. Olga na co dzień jest zwykłą kobietą, która poznaje nietypowego chłopca, ubranego w czapkę z zielonym pomponem i trzymającego pakiet napompowanych balonów w plecaku. Marzena za to jest jego matką, która nie posiada kolorowego życia, lecz kocha syna zamkniętego w swoim świecie, który ma marzenie nauczyć się latać. Jedna tragedia zmienia życie całej trójki, teraz tylko możemy się domyślać, czy na lepsze czy gorsze. "Nikt nie idzie" jest książką przepełnioną bolesną codziennością, która potrafi człowieka wzruszyć jak i załamać. Z pozoru zwyczajne sytuacje, wzbudzają wiele emocji, które dają do myślenia. Książkę jak najbardziej można określić mianem "innej", wyjątkowej. Możliwe, że jest to sprawa narracji, surowszej, nie pisanej lekkim piórem. Widać, że autor wkłada w książkę wiele swoich przemyśleń i przede wszystkim serca. Krótkie rozdziały, pojedyncze grafiki, także nadają pozytywny nastrój. Wszystko jest przeplatane urywkami z przeszłości, które osobiście bardzo mi się spodobały i może trochę mnie boli, że było ich tak mało. Sam fakt posiadania tej książki na regale i zerkanie co pewien czas na wspaniałą okładkę, cieszy oko. Reasumując, książkę jak najbardziej polecam przeczytać, ponieważ zostaje w pamięci i potrafi nam niektóre rzeczy uświadomić. "Marzyła o zestawie siedmiu książek Sapkowskiego, a dostawała ciężki naszyjnik, który był piękny, zachwycający, ale miał jedną podstawową wadę: nie był zestawem siedmiu książek Sapkowskiego." czytampierwszy.pl
Komentarze (1)
@Olaa_czyta
@Olaa_czyta 2019-01-28
Przeczytane (2019-01-27)
Czy "inność" wyklucza nas ze społeczeństwa? Czy fakt, że ktoś jest niepełnosprawny sprawia, że jest kimś gorszym? Kimś komu nie warto pomóc w potrzebie? Kimś komu nie można zaoferować bezinteresownej pomocy? Olga Lipska, jest młodą kobietą, która szuka swojego miejsca na świecie. Po wielu życiowych niepowodzeniach, wzlotach, upadkach i utraconej miłości próbuje znaleźć swoje "ja". Okazuje się, że pomoc niepełnosprawnemu umysłowo, zagubionemu mężczyźnie może naprowadzić jej życie znowu na odpowiedni tor. Piękna opowieść, skłaniająca do refleksji i przemyśleń.
TY
@Tygrysicaa 2019-01-14
O Jakubie Małeckim słyszałam naprawdę wiele dobrego. Praktycznie każdy napotkany mól książkowy (i nie tylko) zachwalał mi jego książki. Nawet mój młodszy brat oszalał na punkcie jego twórczości. Mnie jednak mimo to ciągle nie kusiło do sięgnięcia po książki Małeckiego i gdyby nie spotkanie autorskie, na którym znalazłam się całkiem przypadkowo to chyba nigdy by się to nie zmieniło. Wbrew pozorom nie poznałam tam twórczości Małeckiego, lecz jego samego. Człowieka, który swoim poczuciem humoru oraz fantastycznym i pełnym szacunku podejściem do fanów oczarował mnie w tak dużym stopniu, że wyszłam z tego spotkania z jego książką w ręce. Tak też zaczęła się moja przygoda z twórczością Jakuba Małeckiego. „Trochę zaczęli się kolegować. Oczywiście nikomu by się nie przyznał, bo kolegowanie się z dziewczyną było bardziej obciachowe, niż na przykład zakładanie kalesonów, ale skoro już grabił u niej liście, to mógł przecież z nią też porozmawiać. Albo poganiać kota. Albo pograć w badmintona. Albo pojechać z nią do fabryki fortepianów, gdzie pracował jej tata i gdzie ona miała swój tajny skład z zabawkami.” Przyznam szczerze, że po tych wszystkich pozytywnych opiniach spodziewałam się naprawdę powalającej lektury, tymczasem zupełnie nie wiem co mam myśleć o „Nikt nie idzie”. Ponieważ książka ta wywołała we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony otrzymałam lekką, a przy tym niezwykle głęboką historię, zmuszającą czytelnika do wyciągania własnych wniosków i przeżywania życia bohaterów razem z nimi. Natomiast z drugiej strony wprowadzenie aż czterech głównych postaci oraz danie każdemu z nich głosu sprawiło, że w książce tej zapanował tak wielki chaos, że po jej skończeniu w głowie pozostał tylko jeden wielki mętlik. Na dodatek historia Marzeny, Olgi, Igora i Klemensa urwała się tak nagle, że nie mogłam pozbyć się wrażenia, iż gdzieś przegapiłam zakończenie. Jakby co najmniej z mojego egzemplarza wyrwano te kilka ostatnich stron z zakończeniem lub zwyczajnym „podsumowaniem” całości. Takie otwarte zakończenia czasem faktycznie mają swoje plusy, ponieważ umożliwiają czytelnikowi podsumowanie historii tak jak sobie to wyobraża, jednak tutaj zdecydowanie zabrakło mi tego zakończenia. Wstyd przyznać, ale najbardziej w tej książce urzekła mnie szata graficzna. Minimalistyczna okłada, przedstawiająca klawisze piania moim zdaniem wyraża więcej emocji niż nie jedna kilkusetstronowa powieść. A piękne i subtelne rysunki znajdujące się na początku i końcu każdego rozdziały tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Sięgając po „Nikt nie idzie” nie spodziewałam się, że otrzymam tak zwyczajną i ludzką historię, w której wszystko będzie takie autentyczne. Tutaj brak sztucznych ideałów, są tylko normalni ludzie, którzy popełniają błędy jak każdy z nas. Mimo tego sama książka nie powaliła mnie na kolana, lecz w pewnym stopniu zachęciła do głębszego poznania twórczości Małeckiego. Wszystko, dlatego że „Nikt nie idzie” uświadomiło mi, iż nie spotkałam do tej pory żadnego autora czy autorki piszącego tak kompletnie inaczej od wszystkich. A to jest naprawdę godne pochwały. Aleksandra Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Nikt nie idzie” autorstwa Jakub Małecki. Więcej na : http://tygrysica.tumblr.com/ oraz https://www.instagram.com/tygrysicaa/
@dwor_ksiazek_i_slow
@dwor_ksiazek_i_slow 2019-04-01
Przeczytane (2019-02-26)
"Nikt nie idzie" to po prostu książka o życiu. Zwykłej codzienności każdego z nas. Akcja książki toczy się w Warszawie, gdzie mieszka Olga. Pewnego dnia w komunikacji miejskiej zauważa pewną osobę - ni to chłopca ni to mężczyznę, mającego na sobie 2 kurtki i plecak pełen kolorowych balonów. Nazywa go "Dzikiem" i od tego czasu co rusz o nim myśli. Jednak los tak chce, że pewnego dnia ich drogi się krzyżują w tragicznych okolicznościach. Decyzja Olgi, choć nieodpowiedzialna, pozwala Klemensowi (Dzikowi) spełnić marzenie jego ojca o lataniu, a jej spotkać ponownie Igora - niedoszłego narzeczonego. Czy opowieść o zwykłym szarym życiu może być ciekawa? Czy codzienność ma w sobie nutę niezwykłości? Przekonajcie się sami. Książka składa się ze wspomnień bohaterów które, z czasem jak puzzle, układają się w całość. Poznajemy historię ludzi których, autor zdaje się, że wybrał z tłumu. Opisał ich życie które, z pozoru wydaje się normalne, ale zawiera w sobie składnik niezwykłości. Bohaterowie są tacy jak każdy człowiek: nieidealni, pełni wad i wątpliwości przez co bardzo prawdziwi. Jedni dążą do szczęścia, drudzy z niego rezygnują w imię miłości. "Życie jest niesprawiedliwe, mawiali ci, którym się poszczęściło, zamykając tragedię wszystkich niepełnosprawnych w tych trzech zwyczajnych słowach, a potem wracali do swoich spraw." Bardzo podobał mi się motyw z Klemensem, zwanym przez Olgę "Dzikiem". Jest on osobą niepełnosprawną umysłowo mającą Autyzm. Jego ubiór, sposób zachowania zostały idealne przedstawione przez autora. Pokazał jego radość ze zwykłych codziennych przedmiotów, na które inni nawet nie zwracają uwagi. A jego plecak pełen balonów to metafora życia złożonego z kolorowych chwil szczęścia. Wypuszczanie balonów na wiatr to jakby spełnienie szczęścia, a trzymanie ich w plecaku i czekanie aż ujdzie z nich powietrze, to rezygnacja. "Nikt nie idzie" zawiera w sobie niezwykłość codzienności która, jest w życiu każdego z nas. Są w niej wszystkie kolory życia: ból, samotność, strach, strata, miłość, radość, szczęście oraz nadzieja. Ta historia jest zwykła i prosta ale mówi o tym, że "takie rzeczy poprostu się zdarzają". A piekno kryje się w codzienności i prostocie. "Igor zachęcał Olgę, by wrzucała te zdjęcia na Instagrama, i czasami dawała się namówić, ale zwykle czuła się później, jakby traciła w ten sposób część radości z pieczenia. Wolała pokazywać na tym targowisku próżności ładne zdjęcia niczego: ściany, niebo, poduszki, łapy Ryszarda na otwartej książce."
ZI
@zielona_malpa 2019-02-05
Uwielbiam prosty, ale emocjonalnie sugestywny język Jakuba Małeckiego. Sięgając po “Nikt nie idzie” miałam nadzieję po raz kolejny zanurzyć się w narracji, świecie i bohaterach autora. I po części tak się stało. Olga spotyka na swojej drodze Klemensa, który nie mówi i ma torbę pełną balonów. I w zasadzie nic więcej nie mogę powiedzieć bez spoilerowania. “Nikt nie idzie” w przeciwności do poprzednich książek Jakuba Małeckiego, które czytałam, przenosi akcję z prowincji do miasta. I to nie byle jakiego miasta, ale do samej Warszawy. Z miejsca, gdzie samotność bywa najczęściej fizyczna, do miejsca, gdzie samotność w dużej mierze ma charakter psychologiczny. Czy ta zmiana wyszła autorowi na dobre? Nie do końca. Historia w “Nikt nie idzie” nie porwała mnie w takim stopniu, jak poprzednie książki. Mam wrażenie, że autor wrzucił w zbyt małą objętość zbyt wiele historii i postaci, przez co żadna z nich w pełni nie wybrzmiała. Fabuła tej powieści jest trochę poszatkowana. Historię poznajemy z różnych perspektyw i z różnych punktów w czasie. Jednak mimo tak szerokiego spojrzenia, nie ma tu tej głębi, którą tak polubiłam w “Dygocie” i “Rdzy”. Jeśli ktoś nie czytał jeszcze żadnej książki Jakuba Małeckiego, to mogę polecić “Nikt nie idzie”. Nie jest to zła książka. Po prostu nie jest tak dobra, jak przyzwyczaił mnie Jakub Małecki. --- Książkę przeczytałam dzięki portalowi www.CzytamPierwszy.pl
@jenny777
@jenny777 2019-01-31
Przeczytane (2019-01-20)
Recenzja na stronie http://swiatwslowachiobrazach.pl/index.php/2019/01/25/recenzja-nikt-nie-idzie/ Bardzo ciekawa konstrukcja tej opowieści pozwala stopniowo odkrywać to co miało miejsce. Po wielu pozytywnych słowach wokół tej książki myślałam, że to będzie bardzo emocjonalna historia, jakiej dawno nie czytałam (a tego mi brakuje). Opowieść do mnie trafiła mocno, ale nie aż tak mocno. Niemniej jest bardzo dobra, wciągająca, wzruszająca, pozwalająca chwilę pomyśleć. Podoba mi się motyw haiku i wierszy śmierci, które to mnie zaintrygowały. Chcę więcej.
VE
@verrnaa 2019-02-07
Olga i Igor to dwójka osób, których drogi krzyżują się na ruchliwych ulicach stolicy. Szukają harmonii, miłości, akceptacji, ale przez błędne decyzje podjęte w przeszłości skazują się na samotność. Zamknięci na świat wokół, żyją z dnia na dzień. J. Małecki opisuje życie zwykłych ludzi i jak ich historie potrafią chwycić czytelnika za duszę. „Nikt nie idzie” to książka o miłości, tragedii, samotności, o błędnych wyborach wpływających na całe życie i o chwilach, które potrafią zmienić ludzkie życie. Podobało mi się to, że autor aktywizuje czytelnika poprzez przedstawienie fragmentów wspomnień, które dopiero po pewnym czasie zaczynają tworzyć całość. Czytając książkę, czujemy się, jakbyśmy składali klocki, każda kolejna strona odkrywa przed nami następny element. Autor nie ocenia swoich bohaterów, nie krytykuje, ani nie pochwala podjętych przez nich decyzji. Jest tylko i wyłącznie narratorem opowiadającym o cudzym losie, maksymalnie skupionym na bohaterze, których tak fantastycznie skonstruował. „Od pewnego czasu w jej życiu nie działo się jednak prawie nic i miała nadzieję, że tak już pozostanie. Spośród wszystkich złych sposobów na spędzenie życia „prawie nic” wydawało jej się sposobem najlepszym” Pomimo tego, że akcja książki toczy się spokojnym, jednostajnym rytmem, nie sposób się od niej oderwać. Tragedie życiowe przedstawione w książce, takie jak nieszczęśliwa miłość, nieuleczalna choroba dziecka, śmierć w tragicznych okolicznościach, zaginięcie bliskiej osoby, skłaniają czytelnika do refleksji. Muszę wspomnieć, że nie do końca spodobała się konstrukcja zakończenia, ale to jedyny minus jak dostrzegłam. "Nikt nie idzie" czaruję swoją autentycznością i literackim warsztatem. Powieść ta jest napisana z ujmującą subtelnością i wrażliwością. Nie mogłabym tu nie wspomnieć o samej okładce książki, która prezentuje się wspaniale i niewątpliwie przyciąga wzrok. Na pewno sięgnę po inne książki Jakuba Małeckiego. "Tą drogą nikt nie idzie tego dzisiejszego wieczoru." czytampierwszy.pl
@miedzytytulami
@miedzytytulami 2019-01-09
Przeczytane (2018-12-25)
Od niedawna, chętniej sięgam po polskich autorów, ponieważ okazuje się, że mamy fenomenalne, młode pokolenie pisarzy, którzy nie uprawiają marnych dywagacji. Nikt nie idzie, jest moją pierwszą stycznością z Jakubem Małeckim. Urzekła mnie prostota języka. Książka choć traktuje o bardzo ważnych emocjach i sytuacjach, jest napisana w sposób, który umożliwia każdemu zrozumienie przesłania, co nie znaczy, że jest napisana w sposób infantylny. Poznajcie Olgę. Dziewczynę, która w pewnym momencie swojego życia, podjęła kilka decyzji, których konsekwencje będą się za nią ciągnęły do końca życia. Olgę, której kolejne decyzje niszczą jej pewność siebie, relacje z bliskimi oraz związek z niesamowitym mężczyzną. Ta książka jest właśnie o podejmowaniu decyzji i ich konsekwencjach. Konsekwencjach nie tylko naszych decyzji, również o tym jak cudze decyzje wpływają na nas i jak warunkują naszą codzienność. Poznajcie również Klemensa. Klemens żyje we własnym świecie. Jest zależny od swojej matki. A ona umiera na zawał i chłopak zostaje sam. Zostaje sam, ponieważ jego ojciec pilot, podjął decyzję, by wsiąść za stery, w momencie kiedy był zdenerwowany. Zginął. Klemens jest doskonałym przykładem na to, że cudze postanowienia mają na nas ogromny wpływ. On sam z racji choroby nie podejmuje żadnych decyzji. Jego życiowa sytuacja jest absolutnie zależna od innych. Mogłabym rozpisać się i o innych postaciach - ale nie o to chodzi. Uważam, że to jest jeden z tych tytułów, który każdy powinien przeczytać. A potem się zastanowić. I to jest absolutnie największy atut tej książki - zmusza do refleksji!
TI
@TinyGirl 2019-02-06
Szczerze pisząc recenzja tej książki sprawiła mi sporo problemów. Głowiłam się nad nią dobry tydzień i w dalszym ciągu nie bardzo wiedziałam co napisać. Jakub Małecki przygotował dla nas słodko- gorzką i bardzo subtelną powieść, w której odnajdziemy dużo szarości, codzienności, zwykłego życia niby zwyczajnych ludzi. Jest to powieść o wszystkim i o niczym, prosta i trudna zarazem, zwyczajna i niezwyczajna. Mówi o życiu i wyborach oraz tym, że jedna chwila może wszystko zmienić. Opowiada o ludziach zagubionych w rzeczywistości, niepewnych w relacjach, samotnych, porzuconych. Zwyczajność wręcz wylewa się z jej stron. Autor niczego nie upiększał, posłużył się inną – powiedziałabym wręcz surową – narracją. Dodatkowo zamiast gotowej historii, dostajemy jej okruchy, puzzle, z których stopniowo tworzymy cały obraz i jednocześnie zastanawiamy się jaki będzie jego ostateczny kształt. Nikt nie idzie jest powieścią oszczędną, wręcz minimalistyczną, spokojną nawet w jej tragicznych momentach, skupioną na detalach i niuansach, niewypowiedzianych słowach i gestach. Czytając ją odniosłam wrażenie, że to właśnie one są w niej najważniejsze. Mi osobiście lektura tej książki przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi. Jeśli miałabym w jednym zdaniu odpowiedzieć na pytanie: o czym jest ta powieść? Powiedziałabym, że o tym z czym nie potrafimy sobie w życiu radzić... Recenzja przygotowana dla portalu www.czytampierwszy.pl
@NathalieRoss
@NathalieRoss 2019-02-10
Przeczytane (2019-02-10)
po "Nikt nie idzie" sięgnęłam z polecenia @lustrorzeczywistosci. Nie znam innych książek Jakuba Małeckiego, więc to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością...i, jak się okazuje, z pewnością nie ostatnie. Historia zachwyca swoją poetyckością w tak wyjątkowy sposób, że momentami ciężko było mi ją odłożyć, nawet wiedząc, że czeka na mnie praca (szefie, jeśli to czytasz, już wiesz, dlaczego w grudniu odpisywałam na maile po nocach). Na kolejne spotkanie planuję lekturę "Rdzy". Zgadzacie się, ze to najlepsza książka autora? Ja na razie jestem zachwycona "Nikt nie idzie", więc jeśli "Rdza" ma ją przebić, to biorę w ciemno.@ ♡♡♡ "Im jestem starszy, tym więcej rzeczy mnie stresuje". ♡♡♡ "Czuł, że to chyba już za późno, że sobie nie poradzi. Że nie zdoła przeprosić jej za te wszystkie momenty, kiedy stchórzył...". ♡♡♡
Autorzy
Jakub Małecki
Jakub Małecki
Inne książki:
Książka Dżozef
Książka Przemytnik cudu
Książka W odbiciu
Książka Błędy