Avatar @adam_miks

adam miks

@adam_miks
15 obserwujących. 43 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj około miesiąca temu.
{} czytaczkiadama
{} Napisz wiadomość
15 obserwujących.
43 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj około miesiąca temu.

Blog

wtorek, 9 marca 2021

Zbiórka pieniędzy na tomik wierszy "Ze stadionów świata" Adama Miksa

Dzień dobry, nazywam się Adam Miks. Jestem poetą, dwa lata temu zadebiutowałem tomikiem wierszy "Z krajobrazów poety" ( https://wfw.com.pl/ksiazki/z-krajobrazow-poety/). Obecnie zbieram na kolejny tomik. Tym razem są to wiersze sportowe. To podróż po dyscyplinach sportowych których jestem entuzjastą. Są to obrazy dopieszczone ironią, pokazane z przymrużeniem oka. Układ utworów jest chronologiczny. Pierwszy wiersz napisałem jako pierwszy, piąty jako piąty, ostatni jako ostatni. Taka konstrukcja pozwala na czytanie każdego wiersza z osobna, a jednocześnie złączyć owe utwory w jedno. Wspólnym mianownikiem niech będzie mój sposób patrzenia na sport.
Mam na koncie 1664, w szufladzie ( własne) 638. W sumie 2302 złotych. Czyli zostało mniej niż tysiąc. Każda wpłata ma dla mnie znaczenie. Dziękuję za przeczytanie wpisu i za ... pieniążki,





niedziela, 28 lutego 2021

Oczytany? Na marginesie "Kotłów beethovenowskich"

„Wiele to kosztuje?” – w dzieciństwie nie cierpiałem tego zdania. Z powodu użycia liczebnika nieokreślonego „wiele”. Gdzie nie spojrzałem, czytałem: „Ile to kosztuje?” Z powodu niegramatycznej formy frazy. Myślałem w owym czasie, żem oczytany. Byłem czołowym czytelnikiem klasowym. A jeżeli czołowy czytelnik, to z pewnością oczytany nygus jest z pewnością. Na tym domniemaniu zbudowałem przekonanie iż nie było/nie ma/nigdy nie będzie wyrażenia „Wiele to kosztuje?”
Jakże się zdziwiłem gdy w powieści Michała Choromańskiego „Kotły Beethovenowskie” przeczytałem tytułowy leksem. Dodajmy wyraźnie: w sferze dialogu. Główny bohater, zarazem narrator, rozmawia z ciocią o rękawiczkach. W pewnym momencie starsza pani zwraca się ze skargą w głosie:
„Zdejm je zaraz! Czy wiesz, wiele za nie zapłaciłam? Może myślisz, że będę ci do Warszawy przysyłała co miesiąc inne rękawiczki? Może?”
Wydaje się że w strefie rozmów użycie tego wyrażenia nie jest błędem. Ludzie korzystają z dziwniejszych połączeń lingwistycznych, nie zdając sobie z tego sprawy. A przecież Choromański chciał pokazać zróżnicowanie językowe bohaterów „Kotłów Beethovenowskich”.
W strefie narracji nie należy jednak korzystać z omawianego „ozdobnika”. Jednak to wyrażenie z tych potocznych. I pewno oto mi chodziło, gdym się denerwował że ktoś zadawał pytanie – „Wiele kosztuje kilogram ogórków?” We wczesnej młodości nie odróżniałem tych dwóch porządków. Narracja i dialog. A są one osobnymi tematami, choć zespolone w jedność. Warto o tym pamiętać. W dzieciństwie nie odróżniałem ich. Być może wiele rzeczy nie zauważyłem?
A Babcia tak chwaliła młodego Adasia! Że taki oczytany!!!


„Kotły beethovenowskie” można odczytać jako powieść obyczajową i psychologiczną na temat życia małego miasteczna na pograniczu polsko-niemieckim tuż przed dojściem Hitlera do władzy, można ją odebrać jako powieść kryminalną na temat, kto i dlaczego zabił ciocię, można ją także potraktować jako powieść szpiegowską. Autor sugeruje czytelnikowi kolejno te gatunki, w miarę jednak rozwijania akcji nie trzyma się konwencji żadnego z nich, daje swoistą mieszaninę bawiąc się swoim pisarstwem i bawiąc czytelnika.


Moim zdaniem najlepsza powieść, jednego z najbardziej niedocenionych polskich pisarzy. Czego tu nie ma! Jest trup i jest śledztwo, jest tajemniczy, rodem z dreszczowca wątek szpiegowski. W końcu pikantny, obyczajowy skandalik i epopeja jego ukrywania. A wszystko to w niepowtarzalnym "choromańskim" stylu, pełnym plotek, niedomówień, nierozstrzygniętych wątków, przymrużenia oka i zabawy w kotka, i myszkę z czytelnikiem.
Prawda wydaje się nie mieć dla utworu większego znaczenia. Najważniejsze jest to, co dzieje się w głowie protagonisty. Podobnie jak w "Zazdości i medycynie" istotą przekazu wydaje się być głęboka analiza psychologiczna postaci. "Kotły beethovenowskie" przywodzą mi tu na myśl "Zbrodnię i karę" choć w groteskowym anturażu. I tu, i tu mamy ofiarę w postaci wrednego babska. I tu, i tu mamy inspektora śledczego z wytypowanym sprawcą. Fiłomadzki podobnie jak Raskolnikow stacza się po równi pochyłej obłędu, choć tu ścigają go niby tylko drobne, obyczajowe grzeszki. Krąg zacieśnia się nad jego głową i już nawet nie jest w stanie mu pomóc, usiłująca uporządkować świat teoria o kotłach Beethovena. Na bohatera czeka wyrok.
Świetna lektura!
{}× 7
środa, 10 lutego 2021

Zbiórka pieniędzy na tomik wierszy "Ze stadionów świata" Adama Miksa

Jestem autorem tomiku wierszy "Z krajobrazów poety". Pod tymhttps://nakanapie.pl/ksiazka/z-krajobrazow-poety możecie poznać okładkę i Autora. A pod tymZ krajobrazów poety - Słowa - WFW przeczytacie recenzję tegoż tomiku.
Postanowiłem zebrać pieniądze na kolejny tomik wierszy. Tym razem ma to być podróż po stadionach świata. Są to obrazy dopieszczone ironią, pokazane z przymrużeniem oka. Układ utworów jest chronologiczny. Pierwszy wiersz napisałem jako pierwszy, piąty jako piąty, ostatni jako ostatni. Taka konstrukcja pozwala na czytanie każdego wiersza z osobna, a jednocześnie złączyć owe utwory w jedno. Wspólnym mianownikiem niech będzie mój sposób patrzenia na sport.


TOMASZ ZIMOCH KOMENTUJE
Kolarze wyścigu Paryż – Nicea
jadą w ruchomym prostokącie.

Z drzwi zewnętrznej ściany
wyłoniła się ręka i
kilka szprych przedniego koła.

Tak oto figura geometryczna
dojechała do mety.

Zastosujmy teraz nowy rodzaj
fotokomórki.

Zamknijcie Państwo oczy
i wypatrujcie
numeru startowego zwycięzcy.

Zasady fair play będą zachowane;
cały czas śnimy o wygranej Polaka.

TRIUMF
Widzę mrówki dźwigające ponad tułowiami liście,
budują lokalną strukturę ściółki; tu ich dom.

Narty niosą narciarzy klasycznych ku mecie,
gdzie zakładają w tym miejscu obóz ludności migracyjnej.

Obie nacje miewają wspólną cechę. Triumf.

JESSE OWENS
Nie przejdę się po płycie stadionu olimpijskiego w Berlinie.
Tam, gdzie Jesse Owens płonął rekordami, a powietrze krzyczało brunatnym echem.
Chce mi się płakać i śmiać jednocześnie.
Nie usłyszę echa ryku „Heil Hitler”,
a cień Wodza nie zobaczy spastycznego ciała.
Nie uwierzyłby że można aż tak powoli iść. Jakbym biegł do tyłu, a patrzył
przed siebie.

A jednak od czasu do czasu potrafię dojść do celu,
przeciąć taśmę mety. Mimo wszystko powiązany jestem lekką nicią znajomości
z Owensem. Rekordem blizny chodzenia z mojej strony.

Tutaj -Tomik Ze stadionów świata - Adam Miks | Pomagam.pl, znajdziecie zbiórkę na ten tomik.

Polecam się Czytelnikom nakanapie.pl

Tagi:
#tomikpoezji, #AdamMiks
poniedziałek, 1 lutego 2021

Recenzja tomiku "Z krajobrazów poety"

Inni chwalą:

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Wiersze z tomiku "Z krajobrazów poety" czyta Stanisław Górka, aktor

Dzisiaj jestem poruszony. Aktor, Stanisław Górka, wyrecytował wiersze z tomiku wierszy "Z krajobrazów poety".
https://www.facebook.com/100000977414596/videos/5020670491308815/
Tagi:
#tomikpoezjiZkrajobraz, #Zkrajobraz, #AdamMiks
piątek, 22 stycznia 2021

Pierwsze spotkanie z Baczyńskim

W latach osiemdziesiątych księgarnia "Uniwersus" była bodajże jedyną taką na dolnym Mokotowie. Dobrze zaopatrzona, z tego powodu modna, samoobsługowa. Mieściła się w tym samym budynku, w którym obecnie ma siedzibę Teatr Scena Współczesna. Budynek stoi na najruchliwszym ( moim zdaniem) skrzyżowaniu na Mokotowie. Gagarina, Sobieskiego, Belwederska, Dolna. Po stronie Gagarina, w miejscu schroniska dla paralityków świętego Władysława. Schronisko zburzono gdzieś w latach 70 – tych, podobno tylko dlatego, aby nie drażnić przedstawicieli ówczesnych władz. W schronisku miała się znajdować kaplica kościoła ewangelickiego1.

Bardzo często zaglądałem do księgarni „Uniwersus”. Kupowałem wszystko, co się dało kupić. Ale najwięcej tomików poezji. Najkrótsza forma wypowiedzi literackiej jaką zna człowiek, zawsze mnie pociągała. Być może dlatego, że sam jestem małomówny. Mam nadzieję, że nie małostkowy.
Jednym z pierwszych tomów poezji był „Wybór wierszy” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. W środku: płyta dźwiękowa z nagranymi ( niektórymi) wierszami. Czyta niezapomniany amant polskiego kina Krzysztof Kolberger.
Niestety płyta gdzieś się zapodziała. I książka też, niestety. Zostały tylko wspomnienia. Ten fragment wiersza:

"Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?" [ Elegia o ... [chłopcu polskim]

Zginął w czwartym dniu Powstania, 44 rok. W marcu tegoż roku, gdy pisał powyższe zdania, wieszczył swoją ( i nie tylko ) śmierć. Czy przeczuwał? Nie wiem tego, młodość przypadła na czasy, gdy śmierć mogła pojawić się na każdym rogu życia. Wychynąć mogła z każdej dziury, z każdej piwnicy.

Ale zanim wybuchło Powstanie, trwało życie. Miłość. Barbara. Poświęcił jej wiele erotyków. Pamiętam taki urywek:

Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
w muszli twojego ciała szumiące snem. [ Erotyk]

Co Poeta miał na myśli, przedstawiając Czytelnikom ( a zwłaszcza Jedynej, Ukochanej) powyższy obraz – nie trudno domyślić się. Wiersz pochodzi z 1942 roku, w tym właśnie roku pobrali się, trzeciego czerwca. Przed ślubem Krzysztof mieszkał wraz z rodzicami, przy ulicy Hołówki 3, w lokalu pod numerem 52. Pod numerem 83, na tej samej ulicy, zamieszkał wraz z żoną. Ulica Tadeusza Hołówki jest w pobliżu budynku byłej księgarni „Uniwersus".

Księgarni „Uniwersus” już nie ma, na Hołówki kto inny mieszka. Została garść wspomnień, zapisanych w tym felietonie na gorąco. Pierwsze wspomnienia dotykające osoby Baczyńskiego.

Mało wiedziałem wtedy o Nim. A był rok 1981 lub 1982. Zły okres dla Polski. Napisał w jednym z wierszy:


Niezdarne ręce, martwe trudy
i cóż ja pocznę pod tym niebem,
gdzie tłumy głuche, pożogi
i wyją z lęku głodne ludy. [ Modlitwa I]

Recytuje te strofy, patrząc na Powstanie Warszawskie i Stan Wojenny. On młody, ja również. On pisał o wojnie, ja nie mogę. Czy można porównać? Czy to nie symptomatyczne, że właśnie Baczyńskiego wybrałem za patrona moich pierwszych czytań wierszy? Był legendą. Ale czy czytaną, znaną?
Wtedy nie.







































































Tagi:
#Baczy, #KrzysztofKamilBaczy, #ulicaTadeuszaHo, #ksi
{}× 8
wtorek, 19 stycznia 2021

wieczorem, 19.01.2021

"Moim budzikiem jest mój wiek" Ernest Hemingway. Zapisuje, aby nie zapomnieć.
{}× 2
czwartek, 14 stycznia 2021

Jedno zdjęcie - ile okładek

Niedawno przeczytałem Joanny Jurgały – Jureczka „Kossakowie. Tango”. W tym felietonie nie będę się pastwić nad tą powieścią, bo już to zrobiłem przy okazji recenzji. Ale tak się złożyło że mam z powieścią Jurgały – Jureczka inny problem, warty oddzielnego felietonu.
Problem z okładką. Przyjrzyjcie się. Ładna kobieta stojąca tyłem do kamery, odsłania gołe plecy. Z boku widać dłoń trzymającą pędzel. To z pewnością aluzja do głównego tematu powieści. Wojciech Kossak maluje portret Zofii Hoesick, żony Ferdynanda, znanego w czasach Młodej Polski literata.



Wszystko cacy, pięknie i składnie tylko … Tak „przy okazji” znalazłem kilka innych okładek. Dwie z nich poniżej.




Ta sama pani, to samo zdjęcie. Tylko tło inne niż w książce Jurgały – Janeczka. Ale dekoracje można bez problemu zmienić w komputerze.
Ta sama pani. Tak, ale zupełnie inny Autor, inny tytuł. Ba, język w którym napisano powieść, nie przypomina naszego, polskiego. Stefanie Keith to najprawdopodobniej amerykańska pisarka wielce popularnych harlequinów. Mówię „najprawdopodobniej”, ponieważ żadnej konkretnej informacji o Autorce nie znalazłem. A domniemywanie iż pochodzi z U.S.A. opieram jedynie na wzmiance iż powieść, której okładkę powyżej przedstawiam, dzieje się w Wirginii, jednym ze stanów państwa Joe Bidena. Z drugiej strony czy nie - Amerykanin nie mógłby napisać powieści dziejącej się w Stanach Zjednoczonych? Otóż to – mógłby. Bardzo nie lubię nie wiedzieć, tylko domniemywać. Lecz muszę na tym poprzestać, co mam, niestety. A mam z pewnością … okładkę. Okładkę na której widzimy pannę młodą z Blue Ridge. Tak jak w tytule powieści Stefanie „Bridges of the Blue Ridge”.


Tytuł kolejnej powieści z okładką, na której widzimy tę samą panią, co na dwóch poprzednich, brzmi „Anioł w szkarłacie”. Autorką powieści jest Lavinia Kent.






W tym wypadku znalazłem coś nie coś o Autorce powieści. W biogramie na stronie goodreads czytamy między innymi że Lavinia Kent jest zamężna, ma dzieci i niezliczoną ilość zwierząt1. Uwielbia romanse – czytać a zwłaszcza pisać. Powieść z interesującą nas okładką to romans historyczny czyli ( to mój wtręt) kolejny harlequin w tym felietonie, tym razem w szatach z epoki.
Tak wynika z opisu powieści. Z nutą erotyzmu, moi drodzy.


Pani z okładki ma naturalne szczęście do romansideł. Bo oto kolejna takowa książka. Czyli romans, tym razem przygodowy. Oczywiście na okładce nasza znajoma.







W tle znajomej chmury czy coś podobnego do chmur. Z chmur wyłania się pysk wilka. Autor: Jocelyn Kirk. Tytuł w tłumaczeniu: „Jeżyny i ciernie”. Nic nie wiem o panu Kirk. Zakładam że Jocelyn to imię męskie. Za to o powieści ciut, ciut wiadomości znalazłem. Znowu romans, z tajemnicą przeszłości w tle.


Można powiedzieć, że zdjęcie bardzo ładnej kobiety zrobiło karierę. Aż na czterech okładkach pojawić się ( w sumie pięciu, bo jedna pozycja to dwutomowa powieść), to nie lada wyczyn. Nie wiem jak potraktowano fotkę w anglojęzycznych wydawnictwach, mogę jedynie powiedzieć o powieści „Kossakowie. Tango”. Otóż nie podano źródła fotografii, jedynie projekt samej okładki obwarowano prawami autorskimi.


Jeżeli tak się stało, to znaczy osoba ze zdjęcia została potraktowana przedmiotowo, i nie zapłacono jej należnej sumy – wstyd. A i jeszcze fotograf! Przecież to ich praca, do licha ciężkiego!


Swoją drogą – tak mi przemknęło przez głowę, gdzie wydawcy kolejnych książek znaleźli owe zdjęcie? W chmurze internetowej? Nie jest to niemożliwe.


A jeśli modelce i fotografowi zapłacono za wykorzystanie zdjęcia, chociaż takiej informacji nie umieszczono we wnętrzu książki, to przepraszam. Lecz nie przestanę się czepiać! Zapytam: czemu nie stać polskich grafików na oryginalne pomysły? Nie dosyć, że polscy aktorzy grają w zagranicznych formatach? Tego nie pojmę nigdy. Kobieta którą czytelnik widzi na okładce „Kossaków” w żaden sposób nie jest podobna do … oryginału. A zdjęcie głównej bohaterki, pani Hoesickowej jest dostępne. I to nie w chmurze internetowej. W archiwum Autorki, Joanny Jurgały – Jareczka.




















{}× 6
niedziela, 10 stycznia 2021

"Rzeka dwóch serc" E. Hemingwaya

W tym opowiadaniu widzę podobny temat do "Starego człowieka i morze". Tylko że bohaterem "Rzeki ..." jest młody mężczyzna i łowi pstrągi, nie rekina.Ale widać jedność: człowiek - przyroda. Żadnych dialogów, tylko swobodny strumień myśli. Podobnie jest w tym sławniejszej opowieści.
piątek, 8 stycznia 2021

wieczorem, 8.01.2021

Dostałem dziś kolejną recenzję tomiku.
Poezja jest środkiem transportu uczuć do naszych serc, dusz umysłów. Poezja jest odzwierciedleniem magii, niepowtarzalności, nadziei, codzienności.
Poeta w iście mistrzowski sposób uchwycił magię chwili. Człowiek cały czas goniąc nie zauważa piękna i klasycznej nostalgii, która nas otacza. Chwilami ma się wrażenie, że w podświadomy sposób autor stwierdza: Stój, zatrzymaj się, pomyśl przez chwilę. Podmiot liryczny to sam autor. Wnioskując po tym można stwierdzić, że jest dobrym obserwatorem, wraz z nim wędrujemy i spoglądamy na świat jego okiem. Zauważamy wszystko to co dotychczas nam umykało. Wiersze są pełne uczuć, napisane z sercem. Autor odkrywa kawałek siebie i zostawia nam pewien przekaz. "Ja" lityczne to osoba wierząca, która nigdy się nie poddaje. Momentami na światło dziennie wychodzi motyw vanitas. Magia, chwila refleksji a jednocześnie dojmująca prostota, która uświadamia nam, że konkretne sytuacje mają znaczenie. Trzeba działać, śnić, walczyć. Tak bardzo walczyć, bo każda przeciwność losu jest tylko na chwilę. Autor stosując przerzutnię wskazuje nam chwilę kiedy mamy zastanowić się nad tekstem. Brak interpunkcji wprowadza dowolność interpretacyjną. Liczne metafory dodają całości wysoce artystycznego charakteru. Zauważyłam, że odczytanie treści wierszy zależy od sytuacji, chwili, nastroju. Konkretne determinanty sprawiają, że łapiemy coś innego, lekkiego a jednocześnie ciężkiego jak życie.
Mamy w sobie światło, którego nie zauważamy. Poezja nie jest popularną formą ekspresji, a szkoda. To jest kwintesencja świata, która ukazuje wszystko z innej perspektywy i pozwala spojrzeć na wszystko zdrowszym okiem.
Autor - Nowoczesna konwencja literacka

Dziękuję


okładka tomiku


Rano połączyliśmy wiersz z rzeźbą. Wiersz mój, rzeźba Katarzyny Skąpskiej. Taka współpraca twórcza. Pani Kasia tworzy lampy:Lampy | Tektufala | Warszawa (wixsite.com)
A tu nasze wspólne "dzieło":
czwartek, 7 stycznia 2021

Imię Dawida

Pani Copperfield jest w ciąży. Zrozpaczona. Mąż umarł niedawno, na nikim nie może oprzeć swego losu. Pewnego dnia odwiedza ją siostra męża. Bratowa pociesza przyszłą matkę. Jest pewna że będzie ciotką dla małej uroczej dziewczynki. Zostaje z ciężarną aż do porodu. Gdy pani Copperfield rodzi syna, bratowa wychodzi z domu bez słowa. Pani Copperfield nadaje synowi imię Dawid.
Po kilku latach Dawid spotyka ciotkę. Ciotka przyjmuje go z otwartymi rękoma. Lecz mówi do niego dziewczęcym imieniem.
Czy to nie gender?
{}× 3
środa, 6 stycznia 2021

Mural

Istnieje mural Grzesiuka, na ulicy Lubkowskiej 7/9. Autor Dawid Celek.z24437508O.jpg (1155×770) (im-g.pl).
wtorek, 5 stycznia 2021

Wieczorem, 5.01.2021

Był Grzesiuk warszawiakiem, a może nie? Urodził się w Małkowie, województwo Lubelskie. Ale z drugiej strony, mając lat dwa, przejechał granice Warszawy, w granicach tejże Warszawy pozostał do końca życia. Czy przez dwa lata, w życiu bądź co bądź oseska, może się wydarzyć cokolwiek, co zmusi już dorosłego człowieka do powrotu do miejsca urodzenia?
poniedziałek, 4 stycznia 2021

wieczorem, 4.01.2021

Stanisław Grzesiuk urodził się 21 stycznia. To pierwsza rocznica literacka o której chce opowiedzieć na youtubie. Warszawiak o warszawiaku z Małkowa. Czytam Bartosza Janiszewskiego "Grzesiuk. Król życia". Chcę się przede wszystkim dowiedzieć czy Grzesiuk był blagierem.
niedziela, 3 stycznia 2021

wieczorem, 3.01.2021

Ważny dzień dla mnie. Nowa recenzja tomiku. Właściwie opinia. Ale to też dużo daje. Tym bardziej że Autorka ma dużo gości. A post coraz więcej wyświetleń.


{}× 3
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe