Avatar @Vernau

Izabela Vernau

@Vernau
Bibliotekarz
46 obserwujących. 64 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad roku. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.
{} Napisz wiadomość
46 obserwujących.
64 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad roku. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.

Blog

środa, 31 marca 2021

Agenci zagranicznych wywiadów piszą powieści szpiegowskie !

W polskiej literaturze mamy dwóch znanych agentów polskiego wywiadu, którzy po przejściu na emeryturę zaczęli pisać powieści sensacyjne: Vincenta V. Severskiego i Tomasza Turowskiego.
Jak widać kariera zawodowa szpiega sprzyja późniejszym sukcesom w świecie literatury.

Właśnine o tym, mówi w jednym z wywiadów Vincent V. Severski, to oczywiście pseudonim pułkownika polskiego wywiadu:

Cyt.: „A co musi mieć autor powieści szpiegowskich?

Doświadczenie w wywiadzie. To nie jest warunek konieczny, ale bardzo pomaga w pisaniu. Kiedy się czyta powieści MacLeana, Forsytha czy Le Carre czuć w nich prawdę autorskich doświadczeń.

Kiedy przed laty czytałem powieści Forsytha, wiedziałem, że to nie jest pisarski gryzipiórek, ale człowiek, który zebrał gdzieś szpiegowskie szlify. Nie tylko znał zasady operacyjne, ale też patrzył na Rosjan zupełnie inaczej niż np. dziennikarz, który nigdy nie wyjechał z Londynu. Czułem, że on tych ludzi czuje i rozumie.

Kiedy wiele lat później w norweskim talk-show Frederika Skavlana Forsyth przyznał, że pracował dla brytyjskiego wywiadu i realizował zadania w Rosji, poczułem satysfakcję. Tym bardziej, że był dla mnie ważnym autorem.”

Najbardziej znanym szpiegiem wśród pisarzy jest Ian Fleming., agent brytyjskiego wywiadu. Pochodził z zamożnej rodziny oraz ukończył elitarny Eton College, to ta sama szkoła, której absolwentem jest książe William. Przed drugą wojną światową studiował w Monachium i tam prawdopodobnie rozpoczął pracę w brytyjskim wywiadzie. W 1953 roku powstała pierwsza książka ze sławnym agentem 007 - Jamesem Bondem – „Cassino Royal”. Chyba cały świat zna tego Pana, który przedstawia się: Mein Name ist Bond. James Bond.

Wielbiciele powieści lub filmów szpiegowskich, na pewno znają ten tytuł - „Dzień szakala”.
Autorem tej powieści oraz innych znakomitych książek sensacyjnych jest Frederick Forsyth, pochodzący z bogatej mieszczańskiej rodziny, który przez ponad dwadzieścia lat pracował dla brytyjskiego wywiadu MI-6. Pracował dla nich w Paryżu, Berlinie Wschodnim oraz Afryce. Przyznał się do tego publicznie po ponad pięćdziesięciu latach.

Jak widać praca w tajnych służbach Wielkiej Brytanii sprzyja karierze literackiej. Kolejny znany agent-pisarz to John le Carré. Jest to również pseudonim literacki Davida Johna Moore Cornwella. John le Carré pracował dla Brytyjczyków w Wiedniu, zwanym miastem szpiegów i w Niemczech. W latach sześćdziesiątych został zdemaskowany przez podwójnego agenta Kima Philbiego, który pracował dla Rosjan. Philby został zdemaskowany przez kontrwywiad brytyjski (kontrwywiad zajmuje się neutralizowaniem działań obcych służb wywiadowczych). Rosjanie go ewakuowali do Moskwy, gdzie pracował dla KGB i mieszkał do swojej śmierci.

Kolejny pisarz – agent brytyjskiego wywiadu MI-6, którego, który znał Kima Philbiego, rosyjskiego kreta, to Graham Greene. To właśnie Philby zwerbował go do służb wywiadowczych. Greene pracował między innymi w Afryce. Wiele jego książek zostało sfilmowanych. Oficjalnie odszedł z wywiadu w 1945 roku, ale pracował w nim do końca życia, wykorzystując jako przykrywkę zawód pisarza. Zmarł w 1991 roku w Szwajcarii.

Oczywiście wśród tak znakomitego grona pisarzy – szpiegów nie może zabraknąć oficera amerykańskich służb wywiadowczych, czyli CIA. Jason Matthews, autor znakomitej serii z kapitan Dominiką Jegorową, oficerem rosyjskiego kontrwywiadu i jej agentem prowadzącym Nathanielem Nashem z CIA:

Przepracował w wywiadzie ponad 30 lat, działał w Europie, Azji i na Karaibach. Świetnie pokazał elementy pracy operacyjnej, takie, jak realizacja trasy sprawdzeniowej, czyli chodzenie agentów po ulicach Moskwy, czy Wiednia, aby zgubić śledzących go funkcjonariuszy wrogich wywiadów. Agent musi czuć ulicę, czyli wiedzieć, kto go śledzi i zgubić „ogon”. Znakomicie też pokazał działanie służb rosyjskich i amerykańskich na wysokim szczeblu z towarzyszącą temu polityką oraz walką o władzę i wpływy.

A kto wg Vincenta V. Severskiego ma najlepszy wywiad na świecie ?

Cyt.: „Ty piszesz o Rosjanach z podziwem. Także o ich wywiadzie.

Bo jest najlepszy na świecie. A najlepszy wywiad jest największym wyzwaniem. Rosjanie mają najlepsze służby, a my – znakomitych szpiegów. To buduje rywalizację i kształtuje ten szpiegowski teatr, po którym poruszają się moi bohaterowie.”

I oczywiście wśród Rosjan mamy pisarza – byłego szpiega. Wiktor Suworow, zawodowy żołnierz, który potem służył w GRU, czyli rosyjskim wywiadzie wojskowym. Brał udział w inwazji wojsk radzieckich na Czechosłowację w 1968 roku. W latach siedemdziesiątych pracował w dyplomatycznej rezydenturze GRU w Genewie, a w 1978 roku zbiegł do Wielkiej Brytanii.
Pisze książki o historii Związku Radzieckiego oraz sensacyjne. Kto nie lubi czytać, może obejrzeć film szpiegowski „Akwarium” z Januszem Gajosem, na podstawie jego książki pod ty samym tytułem.

I na koniec, ponownie cytat z wywiadu z Vincentem V. Severskim cyt.: „ Mówiłeś kiedyś, że szpieg musi mieć twardy tyłek, gorące serce i żelazny kręgosłup…

… to z Dzierżyńskiego.”

Czy służba w wywiadzie gwarantuje błyskotliwą karierę pisarza powieści szpiegowskich ? Patrząc na Vincenta V. Severskiego i kilku innych agentów zagranicznych tajnych służb, których książki są znane na całym świecie, a wiele z nich sfilmowano, coś w tym jest !



{}× 13
sobota, 2 stycznia 2021

Polskie powieści kryminalne – udane debiuty w 2020 roku

1. „Poryw” – Kinga Wójcik

Kinga Wójcik to młoda autorka, która weszła szturmem na polski rynek powieści kryminalnej w 2020 roku ze swoją serią o komisarz Lenie Rudnickiej. Akcję swoich powieści umieściła w Łodzi.

Lena Rudnicka ma ok. czterdziestu lat. W powieści „Poryw” prowadzi śledztwo z nowym partnerem, młodszym o 10 lat sierżantem sztabowym Marcelem Wolskim - synem komendanta miejskiego policji z Łodzi. Okazuje się, że Lena, dzień wcześniej przeżyła z nim "one stand night". Poznali się przypadkiem w pubie, wylądowali razem w łóżku i to miało być ich pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie. Niestety na drugi dzień spotkała ich wielka niespodzianka. Okazało, że Lena Rudnicka jest jego przełożoną. Żeby było ciekawiej pani komisarz jest żoną prokuratora, który nadzoruje prowadzone przez nich śledztwo. Niestety, Lena jest również ofiarą przemocy domowej.

Kinga Wójcik wplotła w powieść kryminalną bardzo ważny temat, gdzie ofiarami przemocy domowej są policjantki, w tej powieście owym katem jest prokurator. Niestety takie przypadki zdarzają się naprawdę.

Autorka pochodzi z rodziny policyjnej i dobrze przedstawia realia służby kryminalnych w swoich powieściach. Do tej pory powstały trzy książki z komisarz Rudnicką – „Spektakl”, „Osadzony”. Trzeba przyznać, że jak na autorkę, która ma dopiero 26 lat, to znakomity debiut.

Kolejny udany debiut w gatunku powieści kryminalnej w 2020 roku, to książka „Tylko nie Mazury”. Sylwia Skuza jest językoznawcą i widać w powieści, że wszystko jest dopracowane i na dobrym poziomie literackim. Autorka miała też dobry pomysł na intrygę kryminalną, oryginalną z zaskakującym zakończeniem.

Komisarz Gromosław Sidorowicz zwany Gromem trafił na zesłanie, do komisariatu w Orzyszu na Mazurach, po tym jak śmiał aresztować pijaną i naćpaną nastoletnią córeczkę polityka w Warszawie. Skądś chyba to znamy ? Już pierwszy dzień służby w nowym miejscu zaczyna się ciekawie. W miejscowych bagnach znaleziono zwłoki miejscowego rolnika. Żeby było ciekawej, z szyi denata wyjęto pruską fibulę palczastą – metalową zapinkę do spinania szat z V-VI wieku.

Autorka stworzyła świetne portrety osobowościowe członków rodziny komisarza Groma. Pierwszy z nich, to jego matka, tutaj wyrazy uznania za poczucie humoru i dystans do siebie Sylwi Skuza, której podarowała kilka swoich cech. Tak samo, jak autorka jest językoznawcą i nauczycielem akademickim, wprowadza sporo zamieszania w życie bohatera, pomaga w śledztwie, ale widać również ogromną miłość, jaką darzy syna. Bardzo mądrze i z dużą delikatnością został wprowadzony wątek dziadka Groma, który umiera na raka i cała rodzina towarzyszy mu w odchodzeniu. Wreszcie siostra, psycholog dziecięcy, która pomaga rozwiązać problem niezwykłej córeczki policjanta Mistrasa - Damrawy, która przysparza sporo kłopotów swojej rodzinie.

Olgierd Hurka, to bardzo ciekawy debiutant, który chciał studiować polonistykę, ale skończył handel zagraniczny. Można powiedzieć, że jego zainteresowania literaturą i doświadczenie biznesowe zaowocowało powstaniem bardzo dobrej powieści kryminalnej „Znamię”.

Głównym bohaterem jest prawnik, Michał Tumski, który jest szefem polskiego oddziału znanej londyńskiej kancelarii. Zaginęła jego pracownica, prawniczka Joanna Szymalak.

Autor połączył w powieści kryminalnej dwa ciekawe wątki, zaginięcie osoby oraz sprawy biznesowe, czyli wrogie przejęcie firmy.

Z pewnością pomogło mu w napisaniu książki jego doświadczenie menedżerskie zdobyte w środowisko międzynarodowym.

Scena zwolnienia Michała w siedzibie kancelarii prawnej w Londynie jest znakomita. Masz jakieś wątpliwości moralne, etyczne, wątpisz w uczciwość potencjalnego klienta, nie chcesz zarobić dla firmy dwóch milionów dolarów, to wymienimy cię na kogoś innego, kto nie ma takich dylematów.

Wszystko zostało przeprowadzone spokojnie, z klasą i z wielką bezwzględnością.

Dwójka głównych postaci Michał Tumski i policjantka prowadząca śledztwo, Agnieszka Moroz noszą w sobie pewien bagaż emocjonalny. Każde z nich ma swoją tajemnicę, są w pewien sposób naznaczeni przez niełatwe doświadczenia życiowe. Ale to tylko czyni tę książką ciekawszą i odróżnia ją pozytywnie od innych polskich powieści kryminalnych.

Tajemnicza debiutanka, Greta Drawska (nie wiemy, czy to prawdziwe nazwisko, czy pseudonim) w swojej pierwszej powieści kryminalnej „Rytuał” zabiera nas na Pojezierze Drawskie. Nie znalazłam żadnych informacji o autorce w internecie, więc trudno powiedzieć, czy ma jakieś doświadczenia w pracy pisarskiej, jest np. dziennikarką.

Na pewno ma bardzo dobry warsztat i sprawne pióro, dzięki czemu „Rytuał” czyta się naprawdę gładko i trudno uwierzyć, że jest to debiut.

Bohaterowie powieści to podkomisarz Piotr Dereń z Komendy Powiatowej w Drawsku Pomorskim i prokurator Wanda Just. Oboje są po czterdziestce i znają się od dziecka. Mają za sobą trudne osobiste przeżycia i razem prowadzą śledztwo w sprawie „rytualnego mordu”.

Greta Drawska inteligentnie wplotła w intrygę kryminalną prawdziwą historię pałacu w Siemczynie i Pojezierza Drawskiego.

„Rytuał” to klasyczny kryminał z ciekawym duetem śledczych i świetna propozycja dla miłośników polskich powieści kryminalnych. Możemy już przeczytać nową historię z podkomisarzem Dereniem i prokurator Just, gdyż autorka wydała swoją drugą powieść „Stos”.

Należy również zwrócić uwagę na ciekawe również okładki powieści Grety Drawskiej.

Rynek polskiej powieści kryminalnej rozwija się bardzo dobrze, jest różnorodny i każdy, kto lubi ten gatunek, może coś znaleźć dla siebie.

Mam nadzieję, że w nowym 2021 roku pojawi się również kilku ciekawych debiutantów. Jak pokazują poprzednie lata, zadebiutować można mając zarówno dwadzieścia, jak i pięćdziesiąt lat.

Drodzy autorzy, macie pomysł na ciekawą powieść kryminalną, piszcie, a my z przyjemnością będziemy czytać i dzielić się wrażeniami na nakanapie.pl.
{}× 9
czwartek, 31 grudnia 2020

Blaski i cienie służby Psa – ciekawe książki o policjantach w 2020 roku

W 2020 roku miało premierę kilka ciekawych książek z gatunku literatury faktu opowiadających o służbie policjantów. Lubimy oglądać seriale i filmy kryminalne, paradokumentalne, ale one często nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. O tej prawdziwej służbie Psa mogliśmy przeczytać w kilku książkach.


Cyt.: ”Uważasz, że policjant musi mieć powołanie?

„Dokładnie tak. Nikt nie jest dobrym policjantem, jeżeli nie ma do tego powołania. Nikt.”

W swojej trzeciej książce z cyklu Policjanci, Katarzyna Puzyńska przedstawia nam pracę policjantów z oddziałów antyterrorystycznych - formacji, która zawsze budzi niezwykłe zainteresowanie.

Są to wywiady z policjantami, ich żonami oraz wdowami po poległych na służbie policjantach. Antyterroryści opowiadają o swojej pracy oraz jej wpływie na ich życie rodzinne. Z jednej strony, jest to praca, a tak naprawdę służba - ciekawa, pełna wyzwań, niebezpieczna, bo każdy policjant może w jej trakcie stracić życie. Z drugiej strony są trudne realia, niełatwa współpraca z przełożonymi, mobbing. Jest to bardzo przykre, że takie sytuacje są bardzo częste.

Cyt.: „Różne są okoliczności i wypadków, i śmierci. Ale to ryzyko jest wpisane w nasz zawód. I to powinno być przesłaniem tej naszej rozmowy, o którym kiedyś rozmawialiśmy. Że jeżeli idę do Policji i składam rotę ślubowania94, albo do innej jednostki specjalnej, do wojska, do GROM-u, to znam zasady. Raz, że nie jestem nieśmiertelny. Ja tylko mogę powiedzieć, że w tym przypadku miałem szczęście. Dwa, trzeba się liczyć z tym ryzykiem. Idzie się do przodu i robi się to, co ma się zrobić. A wielokrotnie my idziemy kogoś ratować.”

Służba policjanta pod przykryciem zwanego przykrywkowcem, nam cywilom wydaje się być bardzo atrakcyjna. Policjant dostaje drogie ciuchy, super samochód i udaje bandytę, aby wniknąć w środowisko przestępcze. Taki policjant nie jest sam, tuż za nim są policjanci z zespołu bliskiego zabezpieczenia, którzy dbają o jego bezpieczeństwo i pomagają mu w nieoczekiwanych sytuacjach.

W takiej pracy trzeba mieć ogromną wytrzymałość psychiczną i mocny kręgosłup moralny, aby nie ulec pokusie przejścia na „ciemną stronę mocy”.

O takiej właśnie służbie policjanta pod przykryciem możemy przeczytać w kolejnej już książce o „niebieskich” świetnego duetu dziennikarskiego Janusza Schwertnera i Mateusza Baczyńskiego,

Inna świetna książka napisana przez czynnego policjanta Prewencji, to „Pies” Jakuba Gończyka.

Autorowi należą się duże słowa uznania za napisanie tej książki, jego styl pisarski, znakomity zmysł obserwacyjny, inteligencję i niezwykłe poczucie humoru.

Czytając kolejne krótkie rozdziały przedstawiające scenki ze służby policjanta Prewencji, często się uśmiechamy. Obserwacje autora są niezwykle celne, świetnie napisane. Ale to jest śmiech przez łzy, ma gorzki smak, humor taki, jak u Mrożka, czy Gombrowicza.

Czytając różne książki policjantów o ich służbie, trzeba powiedzieć, że wszyscy powtarzają to samo. Statystyki są najważniejsze, kolejny problem, to przełożeni, którzy nie mają za dużego pojęcia o pracy na ulicy i zarządzaniu ludźmi, absurdy systemu w naszym kraju.

Myślę, że każda osoba, która marzy o pracy w policji, powinna przeczytać tę książkę. Ta praca, to nie jest osiem godzin za biurkiem, w ciepłym pomieszczeniu.

Cyt.: „“Wiem, że macie nas w dupie. Wiem, że uważacie nas za półgłówków, że opowiadacie sobie dowcipy o nas, że szydzicie z nas i że nas nienawidzicie. Wiem też, że się nas boicie. I wiem, że kiedyś ktoś was okradnie, jeśli zdarzy wam się nieszczęście, jeśli coś strasznego zagraża komuś z waszych bliskich, to krzyczycie "Policja, pomocy!". I oczekujecie, że wam tej pomocy udzielimy. Bez względu na okoliczności, z całkowitym poświęceniem, z narażeniem życia. A potem czasem nawet czujecie coś w rodzaju wdzięczności. Przez chwilę. Nie wiem, czy po lekturze tej książki coś się zmieni. Nie wiem nawet, czy mi na tym zależy, bo ja i tak kocham tę robotę. Ale chcę żebyście wiedzieli, co myślę i czuję. Ja. Policjant. Pies. ”

A czy 2021 rok podaruje nam kilka ciekawych książek w tym temacie ? Zobaczymy.



{}× 8
niedziela, 20 grudnia 2020

Policjanci piszą powieści kryminalne – część 3

Marcin Erlin to były policjant i ciekawy autor piszący w specyficzny sposób. W swoich książkach przedstawia służbę policjantów zabawnie, tragicznie, w swoim stylu.

Tak mówi o sobie w jednym z wywiadów cyt.: „Bardzo proszę. Ponad dwadzieścia lat w Policji na tak zwanej „produkcji”. W jednostkach liniowych, na niskich grupach, bez znajomości czy wyśrubowanego dodatku służbowego. Obecny poziom frustracji zawodowej osiągnął stan alarmowy powyżej czoła. Rządzili mną różni przełożeni. Wysługiwały wszystkie możliwe opcje polityczne od lewej do prawej przez centrum. W końcu postanowiłem się ratować, przygotować do życia w cywilu, żeby nie skończyć marnie nazajutrz po przejściu na emeryturę. Zacząłem pisać”.

Pisarstwo to dla niego forma terapii,

cyt.:” Dlaczego Pan pisze? Co Pana motywuje? Daje energię?

Tak jak wspomniałem, jest to dla mnie dobra terapia. Motywuje mnie chęć do normalnego życia, a energię daje dorastający syn, oby chociaż podjął próbę zostania porządnym człowiekiem”.

Ma swój charakterystyczny styl pisarski, który nie każdemu może przypaść do gustu. Każdy musi przekonać się sam, ale taka forma narracji wymaga dużego poczucia humoru, ironii i inteligencji.

Inny były policjant piszący powieści kryminalne, które dzieją się współcześnie i nie tylko, to Robert "Ziółek" Ziółkowski.

Przez szesnaście lat służył w polskiej policji. Jego kariera wiodła od "krawężnika", poprzez dochodzeniówkę, wydział zwalczania przestępstw gospodarczych, do specjalisty wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej. Ostatnie lata przepracował w Zespole Poszukiwań Celowych wielkopolskiej komendy. Policjanci z ZPC brali udział w akcjach w kraju i poza granicami i są nam bliżej znani jako „łowcy cieni’. Poznańskie ZPC posadziło między innymi "Makowca", członków gangów "Borysa" i "Drewniaka". Dokonywali około stu zatrzymań rocznie, a ich akcje były szeroko komentowane w mediach.

Robert Ziółkowski jest również autorem książek podróżniczych.

Kazimierz Kyrcz J. to czynny policjant Komendy Wojewódzkiej w Krakowie, absolwent filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim i autor powieści fantastycznych, horrorów oraz cyklu powieści kryminalnych o Kubie Szpikulcu.

Akcja powieści dzieje się w Krakowie. Poszukiwany jest Kuba Szpikulec, które morduje prostytutki, a sprawę prowadzi komisarz Bednarski.

Autor ma specyficzny styl. Sposób narracji jest inny niż w standardowych książkach. W powieściach jest sporo absurdu i czarnego humoru, dziwacznych postaci. Nie każdemu to się spodoba.

Jest to taki sposób opowiadania, który albo się polubi i przeczyta książkę do końca albo się ją odłoży po przeczytaniu kilku rozdziałów. Takie powieści wymagają sporo pracy, ale każdy czytelnik musi przekonać się sam, czy taki typ literatury, przypadnie mu do gustu, czy nie.

{}× 5
niedziela, 25 października 2020

Policjanci piszą powieści kryminalne – część 2

Piotr Pochuro to pseudonim literacki byłego warszawskiego policjanta, który odszedł z policji w 2005 roku. Ma duże doświadczenie zawodowe. Zaczynał w Oddziałach Prewencji Policji, potem pracował w Wydziale Kryminalnym, a karierę zakończył jako funkcjonariusz operacyjny Centralnego Biura Śledczego w Wydziale do Walki ze Zorganizowaną Przestępczością Narkotykową.

W jego dorobku literackim są tylko trzy książki i szkoda, że przestał pisać.

W powieściach „Cena za honor” i „Dziewięć milimetrów do nieba” pokazuje, jak wyglądała służba prawdziwego psa w latach 90-tych, ze wszystkimi absurdami tamtych czasów, które chwilami przypominają filmy Barei oraz niektórymi problemami, które pozostają aktualne do dziś, jak brak ochrony prawnej policjantów.

Cyt.:” – Co się stało z naszym czajniczkiem?
- Schowałem do szafki – wyjaśnił Bzyk.
- Po jaką cholerę? – Babol klęknął przy szafce, by wydobyć cenne instrumentarium.
- Nie słyszałeś? Mamy oszczędzać. Za nielegalne posiadanie czajnika możesz – zgodnie z komendanckim ukazem – zostać rozstrzelany, a potem powieszony. Następnie twoje zwłoki zostaną poddane ćwiartowaniu i przypiekaniu.
- Jaja sobie robisz ze mnie…
- Nie robię jaj. Żarówki też zostały wykręcone. Na schodach już nie ma, w korytarzu tylko jedna została. – Bzyk westchnął i podszedł do kolegi, by pomóc mu wyjąć ukryty przed lotnymi inspekcjami sprzęt.
- Kto to wymyślił? – Babol wciąż spoglądał na Bzyka nieufnie. Podejrzewał, że ten go wkręca, choć sam lubił powtarzać, że po tylu latach pracy w tej firmie nic już nie jest w stanie go zdziwić.
- Kto wymyślił… kto wymyślił… A co ty taki dociekliwy jesteś? Życie wymyśliło. Nie wiesz, jak jest? Kryzys jest. W kraju i na świecie. Zarządzili oszczędności i tyle. Nie dziw się zatem, tylko dostosuj. Do naszego starego przyszło pismo z samej góry: Oszczędzać! I co ma chłop zrobić? Nie ma na nic: na paliwo, na papier do maszyn i na toner, na żarówki i na telefony. Na nic. A teraz jeszcze trzeba oszczędzać na prądzie. Czytałem okólnik w sekretariacie, serio, grożą nam surowe konsekwencje, jak nas z tym sprzętem przyłapią. Postaw sprzęcicho na podłodze i rób migiem kawę. Ja przytarasuję wejście, jakby co.
- Ale jaja! – Babol nie mógł wyjść z zadziwienia; w kuckach, ukryty za biurkiem, wsypywał kawę do ustawionych na podłodze kubków, zgarniał z wykładziny cukier, który mu się niechcący wysypał.
- Niech mi jeszcze raz jakiś polityczny dupek powie, że żyjemy w normalnym kraju, to go walnę prosto z dyni w dziób.” – „Cena za honor”.

Obie powieści świetnie się czyta, tylko potem przychodzi smutna refleksja - czy warto być policjantem ?

Klaudiusz Szymańczak to były pruszkowski policjant, który przerwał służbę ze względu na studia politologiczne. Jest miłośnikiem historii i kultury Stanów Zjednoczonych, co znalazło odzwierciedlenie w bardzo dobrej serii z Johnem Sladem, agentem FBI z Nowego Jorku i nadkomisarzem Robertem Laurentowiczem z warszawskiej policji.

Agent Slade z upodobaniem nosi czerwone sznurówki, ma słabość do hamburgerów i Jacka Danielsa oraz zna język polski. Obaj prowadzą śledztwa, które dzieją się w Stanach Zjednoczonych i Warszawie.

Ciekawie skonstruowane i wyraziste postacie, które budzą sympatie u czytelnika oraz świetne intrygi kryminalne to zalety powieści Klaudiusza Szymańczaka:

Victor Gorsky, to z pewnością pseudonim literacki oficera CBŚ, obecnie na emeryturze, który odkrył w sobie nowe pasje i napisał dwie powieści kryminalne:

„Kameleon. Kulisy pracy w CBŚ” to opowieść o służbie policjanta-przykrywkowca, wzorowana na doświadczeniach zawodowych autora. Maciek, oficer CBŚ jako handlarz narkotyków nawiązuje kontakty z przestępcami i powoli rozpracowuje to środowisko.

Na tym właśnie polega służba policjantów pod przykryciem. Zmieniają swoją tożsamość, rozpracowują grupę przestępczą, a zakończeniem całej akcji jest ich aresztowanie.

Cywilom na pewno wydaje się, że jest to bardzo atrakcyjne. Policjant dostaje drogie ciuchy i samochód, prowadzi życie niczym James Bond.

Victor Gorsky pokazał blaski i cienie pracy przykrywkowca. Niewątpliwie w tej służbie trzeba mieć odpowiednie cechy psychiczne, być bardzo odważnym, pomysłowym oraz mieć silny kręgosłup moralny, żeby nie przejść na „ciemną stronę mocy”.

Cyt.:” Jaki ten świat jest zwariowany, pomyślałem. Gram handlarza narkotyków z samochodem dobrej klasy, w dobrych ciuchach z kasą i pół kilogramem marihuany w bagażniku - a w rzeczywistości jestem zwykłym, szarym policjantem, który stoi na parkingu leśnym w otoczeniu kup i pije najtańszą kawę. Może się popierdolić w głowie. Albo może się też pojawić pomysł, żeby zostać po tej drugiej stronie i zmienić kumpli - i walczyć z tymi, którzy do teraz byli partnerami w robocie. Ale czy warto ?”

niedziela, 27 września 2020

Kryminały z Wrocławia

Mieczysław Gorzka, ekonomista, prowadzący własną firmę, człowiek o szerokich i zróżnicowanych zainteresowaniach: piwowarstwo, astronomia, fizyka kwantowa, kosmologia, a także historia średniowieczna Wrocławia i Śląska, pisał książki już wcześniej. W 2019 roku zadebiutował w gatunku powieści kryminalnej, znakomitą trylogią z komisarzem Marcinem Zakrzewskim:

W powieści „Martwy sad” komisarz Marcin Zakrzewski – lat 42, dostaje nową sprawę do rozwiązania. W Szczepanowie, rodzinnej miejscowości komisarza, co cztery lata, pod koniec września, znikał chłopiec bez śladu. Pierwsze zaginięcie miało miejsce w 1947 roku, ostatnie w 2002 roku. Sprawa dotyczy bezpośrednio komisarza Zakrzewskiego, którego brat bliźniak zaginął w wieku 12 lat, w podobnych okolicznościach.

W rozwikłaniu tajemniczych zaginięć dzieci pomaga mu komisarz Paulina Czerny – koleżanka ze szkoły średniej. Oboje muszą się dowiedzieć, jaką tajemnicę skrywa „martwy sad” obok kościoła w Szczepanowie, w którym diabeł chodził na palcach. Połączy ich nie tylko wspólna praca, ale również gorący romans.

Inny świetny autor, który wybrał Wrocław na miejsce swoich powieści kryminalnych to Paweł Pollak - tłumacz języka szwedzkiego. Zadebiutował bardzo udaną powieścią „Kanalia”, z jedynym w swoim rodzaju inspektorem Markowskim,

cyt.: „Zapalił papierosa i sięgnął po komórkę, żeby sprawdzić datę i dzień tygodnia. Środa. Do kąpieli trzy dni, teraz wystarczyło wyczyścić zęby i przemyć twarz, na którą starał się nie patrzeć w lustrze. Łysawa czaszka, siwa szczecina na podwójnym podbródku, fioletowy nos faceta, który za rok skończy pięćdziesiąt lat. Naciągnął spodnie, już za ciasne, bo brzuch ciągle rósł. Ze zwału ubrań na krześle wybrał w miarę niepomiętą koszulę. Obwąchał skarpetki. Jeszcze się nadawały. Najwyżej ten młody prokuratorek, wyperfumowany jak ciota, będzie się krzywił, gdy będą dokonywali oględzin zwłok. Jakby czasami ich smród nie zabijał skutecznie zapachu niezbyt świeżej koszuli.”
i młodym aspirantem Krzysztofem Lepką, który trafił do jego zespołu.

Paweł Pollak stworzył również udaną serię z komisarzem Markiem Przygodnym. Jest to mężczyzna po czterdziestce, zna się na literaturze i niedawno się rozwiódł po dwudziestu pięciu latach małżeństwa ze swoją licealną miłością. Stwierdził, że łączące ich uczucie wygasło i nie ma sensu być razem z przyzwyczajenia, czy strachu przed samotnością.

Niewątpliwą popularnością wśród czytelników powieści kryminalnych, cieszy się zasłużenie powieść „Zwierz” Piotra Kościelnego.

Autor jest prywatnym detektywem i stworzył ciekawego głównego bohatera - komisarza Mikulskiego „Mikuna” z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Nie ma problemów z alkoholem, jak większość śledczych z polskich kryminałów, nie jest po rozwodzie. Ma żonę, którą kocha i razem zajmują się niepełnosprawnym synem. Podobnie, jak jego podwładni, są po prostu normalnymi policjantami prowadzącymi skomplikowane śledztwo. Świetnie został sportretowany naczelnik ich wydziału, na pewno niejeden policjant zna ten typ przełożonego. Doskonale została pokazana również praca kryminalnych.

I jeszcze jedna seria kryminalna, której akcja dzieje się we Wrocławiu, a autorem jest Błażej Przygodzki, pochodzący z tego miasta, scenarzysta, dziennikarz i pisarz:

Bohaterem jest komisarz Niedźwiecki z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, który nie bardzo pasuje do tego miejsca, cyt.:”Po ukończeniu szkoły oficerskiej (wtedy już musiał stosować preparaty wzmacniające cebulki i masować skórę głowy) rozpoczął pracę w pionie kryminalnym komendy wojewódzkiej. Na korytarzach szeptano, że zapału do tej roboty starczy mu na dwa lata i że pasuje tutaj jak pianista do orkiestry dętej. Trudno było nie zauważyć, że wdał się w matkę, która uczyła plastyki w liceum i była zdeklarowaną pacyfistką. Na zajęciach ze strzelania przyprawiał instruktorów o dreszcze, za to na malarstwie holenderskim znał się lepiej niż najlepsi fałszerze. Niektórzy nie wierzą, że jest oficerem policji, ma rude włosy, łysienie rekompensuje sobie rudą brodą, jeździ na skuterze, gra dobrze w tenisa”.

„Z chirurgiczną precyzją” to bardzo ciekawy thriller medyczny. „Niech strawi cię płomień” jest znacznie lepszy niż pierwsza część serii z komisarzem Niedźwieckim. Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy.

{}× 5
niedziela, 13 września 2020

Policjanci piszą powieści kryminalne – część 1

Aleksander Sowa to bardzo ciekawy autor. Najpierw zaczął pisać, a potem szukając stabilizacji życiowej wstąpił do Policji i został funkcjonariuszem opolskiej Prewencji, czyli jest tym policjantem, których widzimy w patrolach na ulicy. Pisze książki o różnej tematyce, m. in. napisał„Biblię #SELF-PUBLISHINGu”, czyli o tym, jak wydać własną książkę.

Stworzył świetną serię z Emilem Stomporem:

4. „Czas Wagi”.

"Czas Wagi" to książka, która wzbudza emocje. Już początek powieści, scena zatrzymania przez Emila Stompora włamywacza do kiosku warzywnego wywołała mój głęboki uśmiech. Czytanie dialogu między Emilem, a włamywaczem, to wielka frajda. Zastanawiam się, na ile autor czerpie inspiracje z własnej wyobraźni, a na ile wykorzystuje swoje doświadczenie ze służby policjanta Prewencji.

Cyt.: „Włamywacz kiwnął głową. Światła radiowozu się zbliżyły. Ukryci w bramie w bezruchu czekali, aż polonez pojedzie.
– Pojechali.
– Uff – westchnął włamywacz. – Było blisko.
– To jak, masz papieroska ?
– Nie palę.
– Szkoda.
– Masz u mnie karton. Równiacha z ciebie.
– Nie próbuj się poruszyć, bo ci odstrzelę kolano – ostrzegł Emil, uważnie obserwując mężczyznę, po czym podniósł radio do ust i nacisnął przycisk nadawania.
– Kosar, możesz wracać.
– Ty jesteś...
– Stój spokojnie. – Policjant sięgnął po kajdanki. – Chyba że wolisz chirurgię urazową.
– Pies ?
– Założysz sobie ?
– Ożeż ty, chuju jebany!

Emil nie czekał. Wycelował obręczą kajdanek poniżej mostka. Bandzior się zgiął i osunął z jękiem po ścianie, a policjant zamknął oczko kajdanek na jego nadgarstku i wypchnął jeńca przed bramę.

– Staranniej dobieraj słowa.
– Zajebię cię!
– Na ziemię.
– Masz przejebane, psie pierdolony! – wrzasnął oprych, a Emil w odpowiedzi obrócił kajdanki tak, by zmusić skutego do zgięcia się wpół i położenia z jękiem brzuchem na mokry chodnik.
– Nie kombinuj, to nie będzie bolało – powiedział, klękając na jego karku.

Schował broń i z metalicznym „trrr” skrępował drugi nadgarstek bandyty stalową obręczą.

– Rozumiesz, co powiedziałem ?
– Zajebię cię.
– Jesteś zatrzymany.
– Chuja mi zrobisz!
– Wykonuj polecenia.
– Spierdalaj.
– Bądź miły i nie pyskuj.
– Już po tobie. Jesteś kurwą! Jebanym psem! Słyszysz ?
– Tak – potwierdził Emil.
– Kurwą jesteś! Psem pierdolonym! Jebaną kurwą! Szmaciarzem! Już zresztą po tobie, po tobie, słyszysz ? Nie pracujesz już, jesteś zwolniony! Nie masz pojęcia, kogo znam. Jeden mój telefon i taki zasrany, śmierdzący skurwysyn i chuj jak ty, zjebany pies, będzie zapierdalał na kuroniówkę.
– Licz się z tym, co mówisz.
– Nie będziesz mi mówił, jak mam żyć, skurwysynu! Kim ty jesteś, kurwo ? Tylko pierdolonym psem, sługusem i cwelem!
– Ostrzegałem. – Policjant uniósł skute ręce pojmanego w górę, a ten zawył z bólu.
– Cwany jesteś, bo masz mundur. Normalnie byś do mnie nie wystartował.
– Jestem po cywilnemu.
– I tak byś do mnie nie wystartował. Bo jesteś frajerem!
– To ty leżysz w kajdankach. Zrobiłem cię jak małolata, więc kto jest tutaj frajerem ?
– Poluzuj mi to gówno, bo mnie boli.
– Ostrzegałem.
– Ale z ciebie skurwysyn.
– To komplement ?
– Nic na mnie nie masz!
– To się okaże. – Emil przystąpił do przeszukiwania delikwenta, słysząc, że nadjeżdża radiowóz. Po chwili samochód zatrzymał się przed nimi.

– Masz jakieś fanty?
– Nie gadam z kurwami.
– Nóż, broń, niebezpieczne narzędzia ?
– Będziesz mnie obmacywał, pedale zjebany? Wal się na ryj.
– Albo coś, czego nie powinieneś mieć?
– Ciebie nie powinienem mieć na plecach, chuju parszywy. Nic na mnie nie masz! Słyszysz ?!
– Sam się przypucowałeś, że obrobiłeś kiosk.
– Kłamałem.
– I nazwałeś mnie psem. I chujem, w licznych wersjach.
– A co, robisz jako konduktor ?
– Może jestem psem – mruknął policjant – ale nie pierdolonym. A nazywanie mnie chujem też nie leży w dobrym tonie.

Kosar wysiadł, uśmiechnął się i pokręcił głową. Zrobił to jednak nie z powodu wymiany zadań, lecz dlatego, że był to kolejny przypadek, kiedy za sprawą Emila w jakiś niewytłumaczalny sposób znaleźli się dokładnie tam, gdzie powinni.

– Nie wiedziałem, że jesteś gliną.
– A jak to wyjaśnisz ? – Emil wyjął wytrychy z kieszeni włamywacza.
– Nie moje. Gówno mi możecie zrobić !
– Przeciwnie. Zatrzymaliśmy cię z wytrychami przy obrobionym kiosku. Zabezpieczymy sprzęt, a potem biegły od mechanoskopii się wypowie, czy to tym się tam wpierdoliłeś.
– Znalazłem, jak se tędy przechodziłem. Spierdalajcie.
– Dlaczego się zatrzymałeś na moje wezwanie? – wtrącił Kosar.
– A kim ty, kurwa, jesteś, pajacu jeden ? Skąd mogłem wiedzieć, że jesteś psem...
– Krzyczałem „stój, policja”.
– Nie słyszałem. Mam zapalenie ucha.
– Lekarz to sprawdzi.
– Dobra, dobra... Poluzujcie mi te jebane obrączki – powiedział już spokojniej skuty.
– Co ja wam zrobiłem, że traktujecie mnie jak śmiecia ?
– Uciekałeś, nie reagowałeś na polecenia i masz wytrychy. Te trzy fakty nie pasują do laryngologa.
– Myślałem, że chcesz mnie napaść – stwierdził bezczelnie zatrzymany.
– I niebieskiego światła też nie widziałeś ?
– Oczy mam prześwietlone.
– Na rentgenie robisz, tak ? – zadrwił Emil.
– Nie. Źle widzę, bo rower spawałem spawarką, ramę, i oczy sobie prześwietliłem. Myślałem, że on chce mnie napaść.
– Lepiej nie myśl – skwitował Kosar. – To nie jest twoja najmocniejsza strona.
– Jak Boga kocham – zarzekał się włamywacz.
– Boga, tak ? – powtórzył Emil.
– I Matkę Boską.
– Wydaje ci się, że jesteś cwany ? Że nic na ciebie nie mamy ?
– A macie ? – Zatrzymany się uśmiechnął. – Wytrychy znalazłem, to wziąłem.
– Po co ?
– A ciekawy jestem. Ciemno i nie widać dokładnie, obejrzeć chciałem w domu, w dobrym świetle. Tym bardziej że oczy mam prześwietlone. A uciekałem, bo mnie goniłeś. Wiadomo, noc, Praga, niebezpiecznie, więc się bałem, co nie? I uszy mam chore, to nie słyszałem, żeście gliny. Bez munduru, legitymacji też nie pokazaliście. Dla mnie to napad.
– Napad ?
– No, a co? Przecież nie pokazaliście blachy. Najpierw mi ją pokażcie, a potem powiedzcie, za co się przypierdalacie, za co zostałem skuty, zatrzymany i pobity.
– Nie pierdol.
– No, co „nie pierdol”? Skargę złożę.
– Do konia na Służewcu pisz. Kosar ? Jak tam ?
– Sprawca wszedł, otwierając zamek wytrychem. Splądrował środek. Nie wygląda na to, żeby coś zabrał.
– No widzisz – ucieszył się skuty. – Mówiłem ci, nic na mnie nie masz. Nawet jak mnie zamkniesz, to i tak za parę godzin będę śmiał ci się w twarz. Żaden prorok nie da mi nawet zarzutu. Nic na mnie nie macie poza wytrychem, ale to nic nie znaczy. A to, że coś tam opowiedziałem o włamie, to gówno warte. Wszystko w temacie. Emil spojrzał na Kosara. Ten wzruszył ramionami. Jego mina nie pozostawiała złudzeń. Intuicja go nie zawiodła, ale fakt pozostał faktem: włamywacz niczego nie ukradł.

– Co najwyżej zniszczenie mienia, ale kto mi to udowodni ? – szedł w zaparte schwytany.
– A wiesz, kto jest właścicielem tego kiosku ?
– Chuj mnie to obchodzi.
– A powinno – rzucił Emil. – Bo tak się składa, że mnie obchodzi. Facet ma trójkę dzieci i zapierdala od rana do wieczora, wiesz ? Jest już teraz pewnie na nogach, bo zaraz pojedzie na giełdę...
– Moja wina, że jest frajerem ?
– ...a ty przychodzisz, żeby komuś takiemu kiosk obrobić ?
– Myślałem, że trzyma tam jakąś kapustę – odparł włamywacz i mrugnął.
– Ale oficjalnie nie mam z tym nic wspólnego.
– No jasne – zakpił Kosar, po czym spojrzał na Emila i uniósł brwi.
– Normalnie to bym sobie odpuścił takiego szmaciarza jak ty – powiedział Emil – ale widzę, że z ciebie wyjątkowy gnój wychodzi. Musisz dostać nauczkę.
– Nic mi nie możesz zrobić.
– Mylisz się.
– A co ? Rozpłaczesz się tutaj ? – zapytał włamywacz.
– Wpierdolę ci.
– Nie możesz.
– Mogę. I zrobię to. Tutaj i teraz.

Zatrzymany spojrzał na Kosarewicza. Ten zrobił minę na znak, że o niczym nie wie i ma z tym nic wspólnego.
– Poskarżę się. Z roboty was wypierdolą.
– Straszysz – zakpił Emil – czy obiecujesz ?
– Uświadamiam cię.
– Co ty Wisłocka jesteś ? A właśnie, jak się nazywasz ?
– Po co ci to ?
– Kartkę z choinką na święta planuje ci przesłać. Zawsze tak robi, jak komuś wpierdoli – wyjaśnił Kosar.
– Żeby go delikwent pamiętał.
– Powiesz po dobroci czy ci mam przypierdolić ? – zapytał Emil ciszej, po czym kiwnął głową, wyjął paczkę cameli i podsunął zatrzymanemu. Nie widząc reakcji, wyjął papierosa. Niezapalony tytoń miał piękny, przyjemny zapach. Złodziejskie serce zmroził strach. Rzezimieszek słyszał, że na Pradze jest jeden taki tajniak, co pali camele i niejednemu zaszedł za skórę.”

"Czas Wagi" to mocna powieść kryminalna. Jest rok 1997. Porwano Sarę Wagniewską, córkę jednego z najbogatszych Polaków, z branży mięsnej. Śledztwo prowadzi zespół policjantów z Komisariatu Praga Południe w Warszawie tzw. siedmiu wspaniałych, wśród nich jest sierżant Emil Stompor. Śledztwo jest trudne, ciągle ktoś rzuca policjantom kłody pod nogi, dwóch z nich zginęło w zamachu przed komisariatem, za wszystkim stoi układ polityczno-towarzysko-biznesowy, a w sprawę są zamieszani wysoko postawieni policjanci.

Fabuła przypomina sprawę porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy, więc takie rzeczy, jak te opisane w powieści, się zdarzają się naprawdę.

Na uznanie zasługuję również świetnie sportretowane środowisko policyjne np. komendant komisariatu nadinspektor Maria Stefańska. Mam nadzieję, że tacy przełożeni policjantów nie zdarzają się w rzeczywistości, bo jeśli tak, to brak słów komentarza. No i oczywiście, jak zwykle u Aleksandra Sowy, wplecione w powieść, znakomite komentarze o służbie policjantów:

Cyt.:” Gliniarze się nie wieszają, nie podcinają sobie żył. Nie skaczą z wieżowców, nie rzucają się pod pociąg ani nie łykają tabletek jak nastolatki w ciąży! Kupujemy flaszkę, pijemy i pakujemy sobie kulkę w podniebienie ze służbowej broni. Ku chwale ojczyzny !”;

cyt.:” “Nie po raz pierwszy w karierze, patrząc na przełożonego, stwierdził, że policja jest idealnym miejscem dla nieudaczników, psychopatów i zwykłych durni, którzy pną się po szczeblach kariery, a uczciwie pracujący prawdziwi policjanci odwalają czarną robotę, nie otrzymując w zamian nawet dobrego słowa.”

sobota, 29 sierpnia 2020

Kryminały z Warszawy – część 2

Tomasz Konatkowski to człowiek wielu zawodów. Programista, analityk, tłumacz i wreszcie pisarz. „Przystanek śmierć” to jego debiut literacki i początek serii z komisarzem Adamem Nowakiem, z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie:


Komisarz Nowak to zapalony kibic piłkarski cyt.:

„– Kompletnie nie rozumiem, jak policjant może chodzić na mecze – odezwał się Drzyzga.
Nowak i Zakrzewski spojrzeli na niego. Marcin Drzyzga odzywał się raczej rzadko. Pewnie dlatego wszyscy bardziej zwracali uwagę na to, co mówi.
– Futbol marny, a na dodatek musisz słuchać tych wszystkich przyśpiewek. „Policja zawsze i wszędzie jebana będzie” – wyjaśnił. ”

Poza tym, nie pije, nie pali, a dalej już standard, jest po rozwodzie. W powieści „Przystanek śmierci” ma do rozwiązania sprawę morderstw popełnianych na pętli tramwajowej. Pojawiają się również ciekawe opisy Warszawy oraz nowa kobieta wkracza w życie komisarza Nowaka, a wszystko jest okraszone dobrym humorem i dużą dawką autoironii.

W Warszawie umieścił również akcję swoich powieści kryminalnych scenarzysta filmowy, który od czasu do czasu, pisze książki – Andrzej Dziurawiec.

Napisał ciekawą serię z duetem policyjnym: Szubert i Szuman. Nazywają się tak, samo, jak niemieccy kompozytorzy muzyki.

Franz Szubert to emerytowany inspektor policji – lat 46, natomiast Robert Szuman to jeden z najlepszych warszawskich śledczych. Co łączy jeszcze obu Panów – wspólna żona – Olga - eks Szuberta oraz obecna żona Szumana.

W Warszawie dochodzi do tajemniczych morderstw. Ginie wokalistka jazzowa Nina Goldfarb, archiwista Wojtek Glinka, a w Fabryce Likierów i Wódek Gatunkowych zamordowano agenta Mosadu i terrorystę palestyńskiego. Co z tym wspólnego mają wywiad izraelski, neonaziści i książęcy ród Soltan-Puńskich ?

Andrzej Dziurawiec ma jeszcze jedną cechę, która dodaje smaczku dobrej powieści kryminalnej – duże poczucie humoru, cyt.: ”Dialog między inspektorem Szumanem a aspirant Kozak przeszedł do legendy warszawskiej policji. Młoda policjantka nie mogła odżałować, że nie wpadła na pomysł, żeby go nagrać.

- Jak często się pani goli ?
- Przepraszam, panie inspektorze…
- Proszę nie przepraszać, tylko odpowiedzieć.
- Kiedy ja nie rozumiem.
- Co tu jest kurwa, do rozumienia?! Ja się golę codziennie, a pani ?
- Ja nie mam zarostu.
- Ale przecież goli pani nogi, czy co tam kobiety sobie golą!
- No tak…
- No i gdzie to pani goli ?
- W łazience…
- Na piersiach też?
- Kobiety nie mają włosów na piersiach, panie inspektorze.
- A jeśli mają ?
- Ale ja nie mam!
- Ale gdyby pani miała ?
- Ale nie mam!
- Niech pani będzie…
- Czy to wszystko, panie inspektorze ?
- A na plecach? – ponownie zaatakował Szuman.
- Co na plecach?
- Jak się usuwa włosy na plecach ?
- Panie inspektorze, daję panu oficerskie słowo honoru, że nie mam włosów ani na piersiach, ani na plecach, ani nawet między palcami! I nie mam pojęcia, o co panu chodzi! Czy chce mnie pan zaprosić na randkę, tylko boi się, że jestem owłosiona jak małpa ?
- Jaka tam, kurwa, randka? Ja mam trzy trupy na głowie, a pani mi tu o randkach!
- I moje włosy na piersiach i plecach mają pomóc w śledztwie ?
- Przykro mi, inspektorze, ale są jednak granice poświęcenia!
- Zaraz zacznę wyć! Spokojnie, zapali pani ?
- Dziękuję, nie. Słyszałam, że od tego rosną włosy między piersiami.
- Nie róbcie sobie jaj, aspirant!
- Czy mogę już iść ?
- Proszę siadać. Pozwoli pani, że zapalę? Zapewniam, że z tymi włosami między piersiami to tylko plotka.

Szuman uśmiechnął się do podwładnej, a przynajmniej próbował się uśmiechnąć. Aspirant Kozak usiadła. Ostrożnie, na brzegu krzesła. Gestem pozwoliła Szumanowi zapalić. Szuman zapalił.

- Przepraszam, siedzę w tym bez przerwy i wydaje mi się, że inni też tylko o tym myślą.
- O czym, panie inspektorze ?
- Nie domyśliła się pani ?
- Wolałabym nie mówić, czego zaczęłam się domyślać.

Tym razem Szuman naprawdę się uśmiechnął. Aspirant Kozak oniemiała. Policyjna legenda głosiła, że Szuman nie uśmiecha się nigdy. W każdym razie nie do żywych. Tym razem nie tylko się uśmiechnął, ale zaczął mówić ludzkim językiem.

- Morderca musiał się umyć na miejscu przestępstwa. Na sitku z brodzika nie znaleziono ani jednego włosa sprawcy. Jaki z tego wniosek ?
- To oczywiste, morderca był wydepilowany.
- Wydepilowany! No jasne! Właśnie tego słowa szukałem!

Aspirant Kozak zaczęła się śmiać i bardzo trudno było jej przestać. Szuman z kamienną twarzą przetrzymał ten atak.

- Gdzie facet może się wydepilować ?
- W salonie ?
- Są takie dla mężczyzn ?
- Nie wiem, czy tylko dla mężczyzn, ale myślę, że większość przyjmuje i kobiety, i mężczyzn.
- Czyli mógł to zrobić prawie w każdym salonie kosmetycznym ?
- Obawiam się, że tak.
- I wielu facetów to robi ?
- Mnóstwo.
- Jaja pani sobie ze mnie robi, tak ?
- Nie śmiałabym, panie inspektorze. Wśród młodych zamożnych mężczyzn to niemal obowiązująca moda. Nie słyszał pan o mężczyznach metroseksualnych ?
- Ni cholery.
- Młodzi, bogaci single, często bi. Zawsze manikiur i depilacja całego ciała.
- A te, no wie pani, te…również ?
- Przede wszystkim „te” panie inspektorze.
- Ja cię tego…
- W pełni się z panem zgadzam, panie inspektorze.
- Czyi tysiące chłopów goli se włosy na całym ciele w setkach salonów kosmetycznych, tak ?
- Depiluje, ale w sumie tak.”




niedziela, 23 sierpnia 2020

Kryminały z Warszawy – część 1

Warszawa, to miasto, w którym każdy chciałby zamieszkać, zarabiać duże pieniądze i robić karierę. To miasto, w którym również są popełnianie zbrodnie. Oczywiście, także te fikcyjne, a my czytamy o nich w polskich kryminałach. Rynek polskiej powieści sensacyjnej jest bardzo bogaty i różnorodny, ciągle pojawiają się nowi, ciekawi debiutanci, a część autorów na miejsce akcji swoich kryminałów wybrało Warszawę.

Pisarzem, który ma już swoje miejsce i uznanie w tym gatunku, jest Mariusz Czubaj. Poza tym, że pisze książki, jest również profesorem antropologii kultury, a jego powieści są tłumaczone na angielski, niemiecki, turecki, ukraiński oraz włoski.

Mariusz Czubaj napisał ciekawą serię z komisarzem Rudolfem Heinzem. Heinz, pisany jak nazwa keczupu, jak sam przedstawia się komisarz, lat 44, jest dziwakiem i oustiderem, gra na gitarze w kapeli rockowej, w której ma pseudo hipis. Jest profilerem – najlepszym w kraju specjalistą zajmującym się typowaniem nieznanych sprawców przestępstw. W dodatku jest ledwie tolerowany przez policyjnych rutyniarzy. Prowadzi różne sprawy, o których możemy poczytać w książkach:

4. „Piąty Beatles”,
5. „Dziewczynka z zapalniczką”,
6. „Cios kończący”.

Inny, nazwijmy go „klasyk” polskiej powieści kryminalnej, choć młody wiekiem autor, to Wojciech Chmielarz. Napisał cykl z komisarzem Jakubem Mortką, komisarzem z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Mortka to typ nieustępliwy, twardy, bez poczucia humoru. W książce „Podpalacz” ma wyjaśnić sprawę pożaru w willi na Ursynowie, w której zginął Jan Kameron prowadzący interesy z mafią, ale policji nigdy nie udało mu się nic udowodnić. Jego żona, była Miss Polonia została ciężko ranna.

1. „Podpalacz”,
2. „Farma lalek”,
3. „Przejęcie” – Nagroda Wielkiego Kalibru – 2015,
4. „Osiedle marzeń”,
5. „Cienie”.

Do ciekawych warszawskich kryminałów zaliczam też „Wieczorny seans” Krzysztofa Beśki. Tym razem śledztwo prowadzą komisarz Konstanty Podbiał i młodszy aspirant Tymon Nowak z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

Autor jest znakomitym obserwatorem współczesnej Polski, co pokazuje nam w opisach zachowań pasażerów metra lub autobusu. Są momentami złośliwe, ale wiernie oddające rzeczywistość i dobrze pokazują współczesną Warszawę.

Cyt.: „To jak: naciskać, dzwonić? To przecież nie jest normalne zachowanie w metrze!

Przecież w metrze warszawskim się śpi lub drzemie, w metrze patrzy się z nienawiścią na tych, co mają miejsca siedzące, lub na swoją twarz, odbitą w szybie, gdy nijak się obrócić - taki ścisk. Zatyka się wtedy nos lub wstrzymuje oddech, bo ktoś spożył wcześniej kebab lub chińszczyznę. W metrze odbiera się dzwoniący telefon, by powiedzieć, że się jest w metrze. W metrze czasami czyta się wciśniętą wcześniej na stacji darmową gazetę, rzadziej tę kupioną, jeszcze rzadziej książkę (w metrze moskiewskim książki czytają ponoć wszyscy pasażerowie!), w metrze z nudów ogląda się uwieszone pod sufitem reklamy szkół policealnych tudzież czyta najświeższe ponoć wiadomości, emitowane na monitorach. Czasem te obrazki zaczynają się ruszać i wtedy dopiero reakcja obserwatora jest najbardziej pożądana: półotwarte usta, czasami mimowolnie układające się w wyrazy lub nawet całe zdania, ruszające się we wszystkich kierunkach gałki oczne, wypieki na twarzy, pomarszczone czoło - niewiele różni się to od ekstazy spowodowanej religijnym uniesieniem.

W metrze, jak już się gada, to się gada - żeby wszyscy słyszeli:

- A ja mu, chujowi jednemu: nie będziesz mi mówił, co mam robić!

- Tak powiedziałeś swojemu szefowi?

- A jak, kurwa. A jak!”





{}× 7
środa, 5 sierpnia 2020

Agenci polskiego wywiadu piszą powieści szpiegowskie.

Najlepszy pisarz, wśród polskich agentów wywiadu na emeryturze, to niewątpliwe Vincent V. Severski. Kilka lat temu wszedł szturmem na polski rynek powieści sensacyjnej i zajął pierwsze miejsce na podium.

Ma umiejętność, która może pochwalić się niewielu polskich pisarzy. Mianowicie, jego wszystkie dotychczasowe książki są na tym samym wysokim poziomie literackim. Niestety, nawet topowym polskim autorom powieści sensacyjnych, zdarzają się książki słabsze. Sama się zastanawiam, skąd to się bierze ?

A Vincent V. Severski, cały czas jest świetny. Dla mnie, to oznaka profesjonalizmu i wysokiej klasy pisarza. Mamy zatem polskiego Iana Flaminga – autor serii o Jamesie Bondzie.

Swoją drogą ciekawe, czy agenci wywiadu mają jakieś zajęcia z pisania powieści albo muszą czytać dużo literatury ? Bo na pewno muszą być kreatywni i mieć dużą wyobraźnię.

W swoim dorobku literackim ma dwa znakomite cykle powieści sensacyjnych – „Nielegalni”:

Bohaterami tej serii są agenci polskiego wywiadu, którzy prowadzą swoje działania współcześnie w Polsce, Szwecji, Rosji, na Białorusi i Ukrainie. Jest tu współpraca i walka polskich oraz zagranicznych służb. O tym, że jest to literatura na światowym poziomie może świadczyć fakt, że na podstawie tej serii powstał serial „Nielegalni” zrealizowany przez Canal+ ze znakomitą rolą Andrzeja Seweryna, choć moim subiektywnym zdaniem książki są o wiele lepsze.

Drugi cykl Vincenta V. Severskiego, z którego wydano do tej pory dwie książki, to „Zamęt”:

W tej serii bohaterem jest tajna jednostka Agencji Wywiadu „Sekcja”, która prowadzi swoje działania w Europie walcząc z arabskimi terrorystami. I znowu dostaliśmy, to co najlepsze u Severskiego: zagraniczne służby wywiadu, polskie polityczne „piekiełko” i znakomici nowi bohaterowie: Roman Leski, Monika – absolwentka ASP, Dima – były nielegał.

Drugim agentem polskiego wywiadu na emeryturze, który piszę ciekawe książki szpiegowskie, jest Tomasz Turowski. Funkcjonariusz wywiadu z czasów PRL i obecnych. Z Agencji Wywiadu odszedł w 2007 roku. Działał jako „nielegał”, kilka lat spędził w Zakonie Jezuitów w Rzymie i we Francji, oczywiście jako szpieg.

Napisał kilka książek sensacyjno-szpiegowskich:

Moim zdaniem najlepsza i najbardziej aktualna jest powieść „Egzekucja. Odrąbać łeb wielkiego szatana, która łączy wątki rzeczywiste z fikcją literacką.

Trzech młodych polskich Tatarów z małej wsi Bohoniki na Podlasiu zostało zwerbowanych przez islamskich terrorystów. Autor dobrze pokazał schemat manipulacji oraz werbunku młodych, sfrustrowanych Europejczyków przez terrorystów w swoje szeregi, w imię nowego „lepszego życia”.

Oczywiście służby wywiadów polskiego, rosyjskiego, amerykańskiego i izraelskiego dostają sygnał, że terroryści szykują zamach w Stanach Zjednoczonych i zaczynają działać.

Obu autorów znakomicie się czyta. Jeśli ktoś lubi czytać trihllery szpiegowske, to warto sięgnąć po książki Vincenta V. Severskiego i Tomasza Turowskiego.

{}× 5
niedziela, 19 lipca 2020

Policjantki prowadzą śledztwa i bywają ofiarami przemocy domowej.

Na rynku polskiej powieści kryminalnej pojawiła się niedawno ciekawa debiutantka - Kinga Wójcik z dobrym, łódzkim kryminałem - "Poryw". Bohaterką swojej serii kryminalnej:

2. „Spektakl”.,
3. "Osadzony".

uczyniła kobietę ok. czterdziestki – komisarz Lenę Rudnicką. Do śledztwa, które aktualnie prowadzi Pani komisarz przydzielono jej nowego partnera, młodszego o 10 lat sierżanta sztabowego Marcela Wolskiego, syna komendanta miejskiego z Łodzi. Okazuje się, że Lena, dzień wcześniej przeżyła z nim "one stand night". Poznali się przypadkiem w pubie, wylądowali razem w łóżku i mieli się więcej nie spotkać. Niestety na drugi dzień spotkała ich wielka niespodzianka. Okazało, że Lena Rudnicka jest jego przełożoną. Żeby było ciekawiej pani komisarz jest żoną prokuratora, który nadzoruje prowadzone przez nich śledztwo.

Lena jest specyficzną osobą, ma wszystko i wszystkich w nosie, nie jest sympatyczna, ale ma jeden atut, jest najlepszym śledczym w Komendzie Miejskiej Policji w Łodzi. Ma swoją tajemnicę, jest ofiarą przemocy domowej. Szanowny małżonek, pan prokurator bije swoją żonę i znęca się nad nią psychicznie. Gdy pojawił się ten wątek w książce, na początku pomyślałam, że coś mi nie pasuje. Jak to ? Taka odważna, bezkompromisowa policjantka i pozwala, żeby mąż się nad nią znęcał. Dlaczego mu nie przywali. Ale gdy trochę poczytałam w internecie, że policjantki też są ofiarami przemocy domowej, to uznałam, że to był świetny pomysł debiutującej autorki.

Cytat z wypowiedzi policjantki, ofiary przemocy domowej: "Wiele kobiet myśli, że to one są winne. Bo za mało robią, za mało się starają. Gó*no prawda. To jest największe sku***syństwo ludzi, którzy stosują przemoc fizyczną- wykorzystują słabości osoby, którą chcą zdominować. Są jak pasożyt, który wysysa z ciebie wszystkie siły życiowe i wmawia ci, że to ty jesteś robalem. Dlatego najtrudniej przekonać tego zdominowanego człowieka, że to nieprawda" - wywiad z policjantką, ofiarą przemocy domowej - jedną z bohaterek książki Patryka Vegi "Niebezpieczne kobiety".

Inny typ policjantki prowadzącej śledztwo stworzył w swojej serii, kolejny prawnik piszący powieści kryminalne – Jędrzej Pasierski:

Komisarz Nina Warwiłow z komendy Policji Praga-Północ, to młoda kobieta ze skomplikowaną sytuacją osobistą i rodzinną – ojciec alkoholik, były glina. W powieści „Czerwony świt” musi rozwiązać sprawę śmierci aktorki i celebrytki Sary Kosowskiej.

Ryszard Ćwirlej to uznany i powszechnie lubiany autor powieści kryminalnych. W swojej nowej serii z starszą sierżant Anetą Nowak, połączył nową bohaterkę ze starszymi już postaciami, z cyklu „Milicjanci z Poznania”. Akcja nowych powieści rozgrywa się współcześnie w Poznaniu. Aneta to świetna śledcza i zapalona motocyklista. Oczywiście nie brakuje bohaterów znanych z wcześniejszych powieści, jak Teofil Olkiewicz – były milicjant, obecnie na emeryturze, prowadzący knajpę – Świat wódek. Autor doskonale wplótł wątki bohaterów sagi milicyjnej we współczesną Polskę i intrygę kryminalną. Jego komentarze dotyczące sytuacji politycznej w Polsce z okresu przed wyborami parlamentarnymi są dowcipne, do bólu autentyczne i pokazują prawdziwy obraz polskiego społeczeństwa.

Jak wygląda służba prawdziwych policjantek, nie tych fikcyjnych z powieści kryminalnych ?

O tym możemy się przekonać czytając książkę Patryka Vegi „Niebezpieczne kobiety”.

Można mieć różne zdanie na temat autora, ale nie można mu zarzucić braku znajomości realiów pracy polskich policjantów. Wszak serial „Pitbull” jest uznawany za najlepszy obraz pokazujący, jak naprawdę wygląda ich służba.

Książka to zbiór rozmów z funkcjonariuszkami, z różnych pionów Policji. Ich służba, to trudne warunki pracy, różni przełożeni, brak wsparcia i niskie zarobki w stosunku do niebezpiecznej pracy, jaką wykonują policjanci. Czytając wywiad z pierwszą bohaterką, policjantką z wydziału prewencji, dobrze widać z jaką "ciemną stroną" człowieka mają do czynienia na co dzień. Nie dziwi potem, że sami policjanci mówią, że po 15 latach służby większość z nich ma "zrytą psychikę".



sobota, 11 lipca 2020

Polskie kryminały – kto dokonuje oględzin ciała na miejscu zbrodni – patolog, czy lekarz medycyny sądowej ?

Katarzyna Berenika Miszczuk to ciekawa i wszechstronna pisarka mająca w swoim dorobku zarówno książki fantastyczne, jak i dwie bardzo dobre powieści kryminalne z serii „W lekarskim fartuchu”. Tym bardziej ciekawe, że sama autorka jest lekarzem rodzinnym:

2. „Paranoja”.

Głównymi bohaterami są lekarz medycyny sądowej - Marek Zadrożny, przystojny, pewny siebie, zapalony motocyklista, pasjonat swojej pracy. Jak sam mówi woli zajmować się martwymi pacjentami, ponieważ rzadko potrafią zaskoczyć i nie pyskują. Wychowuje samotnie 10-letnią rezolutną bratanicę - Martę, która straciła rodziców i dziadków - rodziców Marka w wypadku lotniczym.

W powieści "Obsesja" Marek poznaje młodą lekarkę, psychiatrę - Joannę Skoczek, która pracuje w warszawskim szpitalu, w którym znaleziono zwłoki 2 osób. Joanna ma jakiś związek z mordercą kobiet zwanym Okulistą, ale to musi wyjaśnić komisarz Sebastian Pol, przyjaciel od przedszkola Marka Zadrożnego, z którym tworzą udany duet w pracy i są najlepszymi przyjaciółmi.

Autorka w swojej powieści w sposób dowcipny i ciekawy zwróciła uwagę, że sekcji zwłok i oględzin ciała na miejscu zbrodni nie dokonuje patolog, królujący w większości polskich powieści kryminalnych tylko lekarz medycyny sądowej, cyt.:

"To będzie tak - zaczął mówić, zawzięcie żując gumę miętową, jakby zależała od tego jego zdolność odczuwania zapachów po pobycie w magazynie.
- Komisarz będzie musiał podpisać tutaj, a pan patolog tutaj.
Zadrożny zmierzył niechętnym spojrzeniem pryszczatego młodzieńca, który najwyraźniej uważał, że pozjadał wszystkie rozumy. Nie cierpiał takich chłopaków. Być może dlatego, że zachowywał się podobnie w ich wieku. Cisza pomiędzy nimi przedłużała się. Technik stał z wyciągniętymi dłońmi, w których ściskał formularz.
- No... podpisze pan? - zapytał.
- A gdzie? - zapytał grzecznie Marek.
- No tu jest miejsce dla patologa. - Młody mężczyzna stuknął długopisem w wolne pole.
- Ale ja nie jestem patologiem.
Sebastian zerknął na kolegę i przewrócił oczami. Najwyraźniej młody technik jeszcze nigdy nie miał okazji pracować z Zadrożnym i nie wiedział, jak należało się do niego zwracać.
- Jak to nie? - zdziwił się chłopak. - Przecież przyjechał pan z sądówki, badał ciało, a teraz pojedzie pan robić sekcję.
- Tak.
- Czyli jest pan patologiem.
- Nie.
- To kim pan jest?
Marek uśmiechnął się zadowolony z siebie.
- Jestem lekarzem medycyny sądowej - wyjaśnił.
- Pojęcie „patolog” odnosi się do specjalisty w zakresie patomorfologii. A ja nie jestem patomorfologiem. Jestem lekarzem medycyny sądowej. Jasne?
Piegowaty technik zaczerwienił się po czubki włosów. Nawet gumę przestał żuć tak zawzięcie.
- Tak, zrozumiałem. To nie jest rubryka dla patologa, tylko dla lekarza sądowego.
- Nie.
- Nie? - jęknął.
- Lekarz sądowy to biegły powołany przez sąd. Biegły może mieć jakąkolwiek specjalność. Może być nawet proktologiem. Wiesz, kto to proktolog? To lekarz od odbytu. Czy ja wyglądam na lekarza od odbytu?
- Całkiem niezły z ciebie dupek. - Sebastian nie wytrzymał i wyrwał technikowi formularz.
Podpisał się w swojej rubryce, a następnie wepchnął papiery koledze. Zwrócił się do swojego zaaferowanego podwładnego, który już całkiem zapomniał o gumie.
- Kowalski, możemy już uznać, że chrzest bojowy w miejscu pracy zaliczyłeś.
- Pamiętaj. Jestem lekarzem medycyny sądowej, ewentualnie medykiem sądowym. - Marek nie mógł się powstrzymać przed powiedzeniem ostatniego słowa. – Żadna inna nazwa nie jest dopuszczalna.
Technik uciekł."

Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, to odsyłam do ciekawego wywiadu z podinspektorem Tomaszem Grabowskim, emerytowanym policjantem i medykiem sądowym. W książce Katarzyny Puzyńskiej z serii „Policjanci. Bez munduru” dokładnie opowiada, kim jest patolog i co robi lekarz medycyny sądowej.





{}× 6
niedziela, 28 czerwca 2020

Czy jesteśmy bezpieczni w internecie ? Cyberprzestępczość i polskie kryminały.

Postęp technologiczny i komputeryzacja spowodowały, że pojawił się nowy rodzaj przestępstw popełnianych przy użyciu nowoczesnych technologii teleinformatycznych.
Ten rodzaj przestępczości znalazł również swoje miejsce w polskiej powieści kryminalnej, w serii Jakuba Szamałka - Ukryta sieć:

1. "Cokolwiek wybierzesz",
2. "Kimkolwiek jesteś" - nominacja do Nagrody Wielkiego Kalibru 2020,
3. "Gdziekolwiek spojrzysz".

Jakub Szamałek to bardzo wszechstronny i zdolny pisarz. Ukończył archeologię na Uniwersytecie Oxfordzkim, tytuł doktora zdobył w Cambridge. Zdobył Nagrodę Czytelników Wielkiego Kalibru w 2011 i 2015 roku za książki o ateńskim detektywie Leocharesie. Poza tym pisze scenariusze do gier komputerowych, jest współscenarzystą gry Wiedźmin 3. To sporo, jak na pisarza mającego zaledwie 34 lata.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu jego książek z serii "Ukryta sieć" można się naprawdę przestraszyć. Jak bardzo jesteśmy naiwni korzystając z internetu i jak niewielu z nas wie, jak się zabezpieczyć przed oszustwami internetowymi. Kto z większości z nas wie, co to jest: spear phishing, czy malware.

Jak to działa, przekonała się o tym Julita Wójcicka, bohaterka powieści "Cokolwiek wybierzesz", młoda i bezkompromisowa dziennikarka portalu internetowego przypadkiem wpada na sprawę Ryszarda Buczka, który zginął w wypadku samochodowym. Okazuje się, że to nie był wypadek, a ofiara ma sporo na sumieniu. Julita prowadząc prywatne śledztwo staje się jednocześnie ofiarą tajemniczego cyberprzestępcy. Wkraczamy w świat wirtualny, darknetu i przestępstw popełnianych z wykorzystaniem cyberprzestrzeni.

Dla ludzi korzystających masowo z mediów społecznościowych, to swoiste ostrzeżenie, żeby uważać, co publikujemy w sieci i jak bardzo, to może nam zaszkodzić. Szkoda, że brakuje ogólnej edukacji ludzi i młodzieży, na temat bezpiecznego korzystania z internetu.
Mały przykład, jak to wszystko działa i jak należy być ostrożnym korzystając z internetu,
cyt.:
" – A więc: internet jest zjebany, Julita. To pierwsza ważna informacja. Zbudowano go na błędnych założeniach. Albo inaczej: w innym celu, który nijak ma się do tego, jak używamy go dzisiaj. To miała być sieć wojskowa o ograniczonym dostępie. Koncepcja była taka, że skoro już jesteś zalogowany, można ci zaufać. Zanim ktokolwiek to dobrze przemyślał, sieć miała miliony użytkowników. I tak już zostało: zjebane. Zapisałaś sobie? Zjeba-ne.
– Nie, ale…
– Druga ważna informacja. Oprogramowanie, co do zasady, też jest zjebane. Bo powstaje byle jak. Byle szybciej, byle taniej niż konkurencja. Bo nikt go solidnie nie testuje. Bo ważniejsze, żeby było ładne i wygodne, a nie bezpieczne. Więc na rynek wychodzi dziurawy produkt, w którym roi się od błędów.
– Już się boję myśleć, jaka będzie trzecia informacja…
– Komputery też są zjebane. Już na poziomie hardware’u. Dam ci jeden przykład: rok temu wyszło na jaw, że wszystkie, dosłownie wszystkie procesory Intela, wyprodukowane po dziewięćdziesiątym piątym roku, zawierają fundamentalny błąd w architekturze, przez co przy odrobinie wysiłku można wyciągnąć z nich dane.
– Naprawdę jest aż tak źle ? Czy przesadzasz dla dramatycznego efektu ?
Janek Tran włączył stojące przed nim laptopy. Dopiero teraz zauważyła, że wszystkie kamery są zaklejone plastrami.
– Pokaż mi swój telefon – powiedział, nie patrząc w jej stronę. Wpisywał hasła. Bardzo długie.
– Ale…
– No, już, dawaj. Tran zaczął przeglądać aplikacje zainstalowane na telefonie Julity.
– Uber. Shakowany w dwa tysiące szesnastym. Wyciekły dane wszystkich użytkowników, łącznie z numerami kart debetowych, w tym pewnie twojej. Tinder. Jakiś czas temu wyszło na jaw, że nie szyfruje danych, więc wystarczyło być w tej samej sieci co ty, żeby widzieć, które zdjęcia przewijasz w lewo, a które w prawo. Fajnie, co ? Flickr. Kiedy zakładałaś konto ?
– Co ? Czekaj… Chyba w dwa tysiące jedenastym, żeby wrzucić zdjęcia z wakacji w…
– Flickr należy do Yahoo, które shakowano w dwa tysiące trzynastym, wyciekły wtedy loginy i hasła do wszystkich kont, a mieli ich wtedy coś koło trzech miliardów, w tym twoje. LinkedIn ? Shakowane w dwa tysiące dwunastym. Facebook? Dopiero co się przyznali, że ktoś wyssał dane z siedemdziesięciu milionów kont, nie wspominając o tej całej aferze z Cambridge Analytica. A to ? Wiesz, co to za ikonka ?
– No pewnie, Bluetooth, do łączenia komórek…
– Zawiera błąd, który pozwala na zdalne przejęcie kontroli nad twoim telefonem. Nigdy nie zostawiaj go włączonego.
– Spoko, jak chcę coś przerzucić, to zwykle robię to przez Wi-Fi…
– …korzystające w większości przypadków z protokołu WPA2… – Tran wszedł jej w słowo – …który też jest wadliwy. Można odszyfrować strumień danych bez znajomości hasła.
– Serio ?
– Serio, serio. Wyszukaj sobie w sieci „KRACK”, jeśli mi nie wierzysz.
Zrobiło się cicho. Było słychać tylko szum komputerowych wiatraczków.
– Czemu ja nic o tym nie wiem ? – spytała wreszcie Julita. – Czemu o tym wszystkim nie słyszałam ?
– Bo ludzie też są zjebani – powiedział Tran. – W dupie mają kwestie bezpieczeństwa. Nie interesują się. Nie instalują aktualizacji. Nie patrzą, w co klikają. Wolą dupny darmowy program od dobrego, za który trzeba zapłacić dziesięć złotych. I używają beznadziejnych haseł. Takich jak Magdanet, na przykład.
– To akurat wybrała moja siostra.
– Ale ty też go używasz. Julita wpatrywała się w stojące przed nią laptopy. Nie miały ustawionych tapet. Nie widziała znajomego paska „Start” ani ikonki z jabłuszkiem.
– To co teraz ? – spytała.
– Teraz pokażę ci, jak anonimowo i bezpiecznie korzystać z internetu.
– Okej.
– A ty potem zapomnisz połowę tego, co powiedziałem. Albo uznasz, że jestem paranoikiem, że na pewno przesadzam. I olejesz wszystko, co ci próbowałem wbić do głowy.
Julita przewróciła oczami.
– Słuchaj, ja to wszystko naprawdę traktuję śmiertelnie poważnie – powiedziała. – Uwierz, nie znosiłabym w milczeniu twojego buractwa, jeśli…
– Gdybyś rzeczywiście traktowała to wszystko śmiertelnie poważnie – przerwał jej Janek – tobyś zasłoniła domofon, wpisując kod. I zmieniła blokadę w telefonie z „pięć-pięć-pięć-pięć” na inną kombinację.
– Skąd…?
– Przecież nie jestem ślepy.
Janek pokręcił głową.
– Magdanet… Ja pierdolę, wiesz, ile by mi zajęło złamanie takiego hasła? Trzydzieści sekund. Musisz się wreszcie ogarnąć. Ktoś się na ciebie uwziął. Ktoś, kto wie, co robi, i jest zdeterminowany, żeby to robić dalej. Rozumiesz ?
– Rozumiem.
– No, to do roboty. "

{}× 3
niedziela, 14 czerwca 2020

Kryminały w klimacie PRL-u

Rynek powieści kryminalnych polskich autorów jest bardzo bogaty i różnorodny. Nasi pisarze tworzą nie tylko powieści, które dzieją się współcześnie, ale chętnie umieszczają akcje swoich książek w różnych czasach. Bardzo ciekawy jest nurt powieści kryminalnych, których akcja rozgrywa się w PRL.
Do wiadomości młodszego pokolenia, PRL, czyli Polska Rzeczpospolita Ludowa panowała nam w latach 1952-1989. A sprawy kryminalne rozwiązywała wówczas nie policja, lecz Milicja Obywatelska, czyli MO.
Najbardziej znana i chyba najpopularniejsza wśród czytelników jest seria o "milicjantach z Poznania" Ryszarda Ćwirleja:

1. "Upiory spacerują nad Wartą",
2. "Trzynasty dzień tygodnia",
3. "Ręczna robota",
4. "Mocne uderzenie",
5. "Śmiertelnie poważna sprawa",
6. "Błyskawiczna wypłata",
7. "Śliski interes",
8. "Milczenie jest srebrem",
9. "Masz to jak w banku".

Ryszard Ćwirlej w całej serii znakomicie sportretował Poznań z lat 80-tych. Główni bohaterowie to Teofil Olkiewicz – notoryczny pijak i obibok oraz jego przyjaciel - podporucznik Mirek Brodziak, którzy wspólnie prowadzą śledztwa. Znakomicie ukazane realia PRL-u, wyraziste postacie, bardzo dobrze oddany klimat tamtych czasów. Dla czytelników, którzy je pamiętają, to doskonała gratka, by odświeżyć sobie wspomnienia. Na uwagę zasługuje język powieści, charakterystyczny dla tamtej epoki z elementami gwary poznańskiej. Świetnie się czyta, a wszystko doprawione jest szczyptą humoru.

Mecenas Zuzanna Lewandowska, jest bohaterką serii z papugą autorstwa Jacka Ostrowskiego:

1. "Paragraf 148",
2. "Czarny wdowiec",
3. "Sarkofag",
4. "Świrus",
5. "Wojna".

którego akcja rozgrywa się w latach 70-tych, w Płocku.
Pani mecenas to osoba bezkompromisowa, przez niektórych nazywana „nałogową pijaczką”, posiadająca cięty język i za wszelką cenę dąży do poznania prawdy. Ma również nietypowe hobby, mianowicie – wędkarstwo. Czasami miałam wrażenie, że to mecenas Chyłka, tylko 50-lat wcześniej – odważna oraz zrobi wszystko, aby uratować swojego klienta.
Jacek Ostrowski w swojej serii znakomicie oddał realia Polski tamtych czasów, ze wszystkimi absurdami i postawami ludzkimi oraz dużą dawką humoru.

I jeszcze seria Wirski i Kowadło Tadeusza Cegielskiego. Tym razem poznajemy Polskę z lat 50-tych, z perspektywy Warszawy:

1. " Morderstwo w Alei Róż",
2. "Tajemnica pułkownika Kowadło",
3. "Nowy lepszy morderca".

Tytułowy duet to Ryszard Wirski, funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, przedwojenny komisarz policji oraz Mikołaj Kowadło - oficer Urzędu Bezpieczeństwa.
W każdej serii poznajemy PRL z różnych czasów. Czytelnicy, którzy pamiętają tamte czasy mają okazję powspominać, ponieważ książki znakomicie odzwierciedlają tamte realia, a dla młodszego pokolenia, będzie to zamierzchła przeszłość, ale to może też być znakomity temat do rozmowy ze starszymi członkami rodziny, żeby opowiedzieli, jak wyglądało życie w PRL.

{}× 4
środa, 3 czerwca 2020

Małgorzata i Michał Kuźmińscy - trochę inne powieści, czyli etnokryminały




Małgorzata i Michał Kuźmińscy, to para pisarzy, który stworzyli interesującą serię powieści wykorzystujących fakty historyczne, które wplatają w intrygi kryminalne:

1. "Śleboda",
2. "Pionek",
3. "Kamień",
4. "Mara".

Bohaterami wszystkich książek są doktor antropologii z Krakowa - Anna Serafin i dziennikarz Sebastian Strzygoń. Wspólnie rozwiązują sprawy kryminalne.

W "Ślebodzie" autorzy opisują mało znaną większości z nas historię Goralenvolk, czyli górali z Podhala, którzy kolaborowali z okupantem w czasie drugiej wojny światowej.

Natomiast „Mara” pokazuje inną tajemnicę z czasów drugiej wojny światowej, czyli Judenjagd - polowanie na Żydów, w Dąbrowie Tarnowskiej. Jest to trudny i skomplikowany temat w naszej historii, jak polscy sąsiedzi mordowali Żydów, aby się wzbogacić. Wojna, to czas, który często wyzwala z ludzi najgorsze zachowania. Jedni mordowali Żydów dla zysku, a inni byli zabijani przez Niemców za ich ukrywanie.
Znakomicie i prawdziwie przedstawiono klimat małego miasteczka oraz postaw ludzi wobec trudnej przeszłości, gdzie mieszkańcy mordowali Żydów dla zysku. Jeśli ktoś czytał wspomnienia żydowskich mieszkańców z tamtych czasów, czy książki historyczne oparte na badaniach naukowych, to wie, że tak było naprawdę.



{}× 2

Archiwum

O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe