Avatar @Jagrys

@Jagrys

Bibliotekarz
46 obserwujących. 39 obserwowanych.
Kanapowicz od 7 miesięcy. Ostatnio tutaj około 5 godzin temu.
{} Napisz wiadomość
46 obserwujących.
39 obserwowanych.
Kanapowicz od 7 miesięcy. Ostatnio tutaj około 5 godzin temu.

Blog

piątek, 22 maja 2020

17.

Dociśnięty potrzebą Kleks dźwignął zewłok i lawirując pomiędzy śpiącym Szczęściem a śniącym tygrysem zaczął wyłazić z łóżka. Pechowo dla siebie postawił nogę na porzuconej zabawce swojego księcia. Myszor zapiszczał. Kleks zaklął soczyście i bryzgliwie.
- Co jest? - zamruczał Szczęście unosząc głowę z poduszki.
- Nic. - odmamrotał Kleks(ja) chwytając pion nad zabawką. - Zrywam się do łazienki. Merlin pułapkę na mnie zastawił i alarm się włączył.
Szczęście przesunął ręką po kołdrze.
- Merlina mam pod ręką. Wracaj do łóżka. Ciemna noc, wszyscy śpią a ty się kocimi zabawkami bawisz...
Tagi:
#kleks, #merlin, #kot
{}× 8
czwartek, 21 maja 2020

16.

Jak wiadomo kocie łapy mogą być różne: Jasne, ciemne, w ciapy... Łapy Merlina są jak on sam: dwukolorowe.
I stało się tak, że Merlin rozłożył się u Szczęścia na kolanach eksponując pięty.
Szczęście obejrzał poduszki u jednej łapy. Zlustrował kolejne. Jeszcze raz obejrzał kocie paluchy u pierwszej.
- Słuchaj... A czy przypadkiem on nie jest chory? Bo te łapy ma jakieś dziwne...
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 2
czwartek, 21 maja 2020

15.

Od kiedy Merlin zaczął mieć problemy z dudami okrutnie wydziwia nad michą.
Bo słuszna, bo nie-słuszna, bo inna, bo nie-inna, z sosikiem, bez sosiku albo śmierdzi nie tak, jak kyć sobie życzy. Za mało, za dużo, bardziej na boku a powinno być w środku, albo na środku za bardzo... Z wkładką, bez wkładki albo wkładka pachnie tak pięknie, że zwiesza pycho nad michą i kontempluje jak kurczak z szynką traci na świeżości...
Czasami od książęcego kręcenia nosem idzie dostać szamotania pępka.
Ale jest sposób by sprawić, żeby tygrys miast cudować - skupił się na zawartości ceramiki.
Wystarczy zacząć preparować dla niego leki, by przystawił się do papu jakby od tygodnia żywił się tylko wodą i energią kosmiczną. I smakuje, i kot szama z głośnym ciamkaniem, żeby wszyscy widzieli, że kot je i żeby mu nie przeszkadzać. Widzą i się cieszą. I czekają. Bo co Merlin ma przewidziane - co swoje dostać musi.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
wtorek, 19 maja 2020

14. Pokłosie

Kiedy Merlin był chory... Nie tak. To by znaczyło, że obecnie Merlinowi nic nie dolega i jest okazem zdrowia a to nieprawda.
Inaczej: Stało się tak, że twórca jedynie słusznej i akceptowalnej przez tygrysa mokrej karmy zmienił coś w składzie, formule i szacie graficznej. Szaty się nie czepiam - nie moja broszka, ale to, co w środku - wprost przeciwnie. Albowiem niedługo po tej korzystnej z punktu widzenia twórcy zmianie Merlin zaczął rzygać... cóż, jak kot. Bywało, że zrzut następował po dwóch kęsach, bezpośrednio do miski. W krótkim czasie przyjemna dla oka kolorystyka wnętrz nabrała biało-żółto-brązowych cieni. Pomimo zmienionej karmy, kociałko uparcie szarpały torsje. Tak dziać się nie będzie.
Zarzygany duce został zapakowany w bolid i dostarczony do dobrych wróżów od animalsów, którzy nie raz i nie dwa wyciągali Merlina z chorobowych opresji. Morfologia, biochemia, RTG, USG. Diagnoza: Podrażnienie trzustki. Leczenie, dieta, łamańce z karmą, bo dotąd jedynie słuszna wypadła z kociego menu całkowicie a każda inna gryzła Merlina w zęby... Nie było łatwo.
Ogólnie było to bogate w emocje i obfite w treści sześć miesięcy.
Więc czemuż ja to...? Ponieważ Merlin nauczył się rzygać na ręczniczek. Zwykły, kuchenny.
Nawet jeśli nachapie się szczypiorku czy trawy na balkonie - przybiega do domu, żeby no...
Na papierowy ręczniczek. Nie uchyla się, nie depcze, nie odwraca ogonem. Szczęście też się wyuczył. Kot się uzewnętrznia, Kleks(ja) zgarnia urobek i utylizuje w śmieciach, dywany oddychają z ulgą. I tak to teraz u nas wygląda.
Księciu jest księciu nie dlatego, że jest hołubiony jak skarb i udzielny władca, ale dlatego, że po pańsku womituje w chusteczkę. Koniec.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
niedziela, 17 maja 2020

13.

@MAD_ABOUT_YOU komentarzem o Bomblu i zdobycznym ptaku przypomniała mi...

Mamy tu w okolicy całkiem niezły ptaszyniec: Wróble, sikorki, jaskółki, gołębie, kosy, szpaki. Jest też kilka par sierpówek oraz kawki. I o tych ostatnich będzie mowa.
Jak wiadomo, są to ptaki inteligentne, przebiegłe i po ptasiemu złośliwe. Ich stałą rozrywką, po wyczajeniu Merlina była zabawa w "Kot patrzy".
Działało to tak:

Faza pierwsza:
Podlatywała na balkon jedna i zaczynała drzeć dziób. Jeśli w oknie pojawił się Merlin - zabawa wchodziła na wyższe obroty. Jeśli nie - ptaszydło darło dzioba znowu, tyle że głośniej. Znów chwila przerwy, kontrola, czy kot jest. Jeśli dalej go nie było - darcie dzioba; dłużej i głośniej. Zmęczoną gadzinę zmieniała inna - bardziej wypoczęta.

Faza druga:
Merlina udało się "wywołać". Już na pierwsze drgnięcie firanki ptaszysko zaczynało się kiwać.
W przód i w tył. Co raz bardziej. Merlin na parapecie dostaje piany, chce wyskoczyć na balkon przez zamknięte drzwi albo wystawić okno razem z futryną - a ta cholera, buja się jak pijana na wszystkie strony.
To leci do przodu na zbity dziób, to bez kontroli wypada do tyłu albo giba się miętka na boki... Zaraz spadnie, tknięta niedowładem. Jeszcze chwila, jeszcze momencik... A wała.
Trzepocze skrzydłami, siada pionowo, wykrzywia łeb i rozpoczyna wygibańce od nowa, dopóki Merlin nie poobijał się o szyby i nie zachrypł od zawodzenia. Trwała ta dzika jazda ze trzy lata. Okropnie było to wkurzające i nie było na te podlizny sposobu. Aż kiedyś...

Faza trzecia:
Merlin wygrzewa się na balkonie. Trochę drzemał, trochę podglądał świat. Generalnie - full relaks.
I przyleciały te cholery. Zaczęło się podlatywanie nad balkon i obniżanie lotu nad leżącym kotem.
Mogłabym przysiąc, że wzięły sobie za cel, które z nich pacnie bardziej Merlina skrzydłem.
Gdy kot drgnął lub ruszył wąsem - podlatywały wyżej drąc dzioby z radości.
Aż Merlin skoczył. Z totalnego wyluzowania i leżenia na boku wyprysnął dwa metry w górę.
Chwycił przelatującą właśnie nad balkonem larwę w zęby. Skrzek, wrzask, jazgot, Kleks(ja) stan przedzawałowy. Wyrwała się, ale w trakcie szamotaniny Merlin przydeptał kawce ogon i uciekając straciła dwa pióra z tyłka. Łatwo ją było potem poznać, taką wyszczerbioną na kuprze.
I skończyło się rumakowanie.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 5
niedziela, 17 maja 2020

12. O tym, jak nabiłam limo rynną

Na tyłach naszej posesji mamy niewielkie podwórko. Centralnie na środku wejścia do niedawna była na wpół zapadnięta studzienka kanalizacyjna. Wysoka podmurówka zrobiona nie dość, że krzywo, to jeszcze pod jakimś niedorzecznym kątem częściowo wystawała ponad poziom gruntu i nie było opcji, by łazikując w plenerze o nią się nie potknąć. Wypuszczony na długiej smyczy Merlin doglądał swój książęcy habitat. Akurat przystanął przy studzience by obwąchać jakiś mleczyk, gdy drzwi mieszkania sąsiadów otworzyły się z hukiem. Najpierw wypadła z nich piłka, która odbiła się od przeciwległej ściany i wróciła pod próg. Następnie wysypało się stado wyjących małpoludów zwanych przez sąsiadów dziećmi*. Zaskoczony na otwartej przestrzeni tygrys znieruchomiał.
Kleks, który już blisko węgła, ale jeszcze nie był niewidoczny, przyspieszył kroku. Nie zdążył. Kopnięta piłka z całą mocą uderzyła w koci bok. Merlin aż jęknął. W tej samej chwili przy kocie zmaterializował się Kleks. Młode wyjce natychmiast spokorniały, ucichły i położyły uszy po sobie.
- To pani kot? - zapytał któryś dzikus.
Kleks zgarnął tygrysa na ręce.
- Mój. Ma więcej lat niż ty, więc radzę uważać, kogo kopiesz.
Traf chciał, że Kleks(ja) trafił felerną nogą na wystającą podmurówkę. Noga się ugięła, Kleks się zatoczył. Pchnięty ciężarem Kleksa małoletni chuligan oparł się twarzą o rynnę aż zadudniło. Kleks(ja) przeszedł kilka koślawych kroczków i wreszcie stanął prosto.
- Bardzo boli? - zapytał z fałszywą słodyczą.
Młody zbój przez zaciśnięte zęby wystękał, że tak.
- I dobrze. Zapamiętaj sobie. Tak samo boli mojego kota. Nawet bardziej. Zróbcie tak jeszcze raz a wybiję wam zęby.
Zapamiętał. Nabił sobie śliwę na pół szczerbatej gęby.
Efekt: Do chwili przeprowadzki sąsiedzi udawali, że Kleksa nie widzą a nieletni barbarzyńcy znikali z podwórka natychmiast, gdy Merlin wystawiał czubek nosa.

*) banda dziewięciorga płci obojga, dla których rozrywka to obrzucanie piachem i mokrą ziemią rozwieszonego prania, plucie i charchanie na siebie nawzajem, ew. skakanie w trepkach lub w gumy na podłodze z legarów.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
niedziela, 17 maja 2020

11.

Szczęście ogląda tiwi (czytaj: pyka pilotem po kanałach) Kleks(ja) miota się po kuchni preparując obiad: utłuc mięsko, posolić, uszlachetnić substancjami smakowymi. spanierować w bułce i jajku itd. Merlin - amator kurzych cycków - porzucił zabawę w łowy i asystuje Kleksowi z nadzieją, że któryś złapie (zazwyczaj łapie). Szczęście porzucił wędrówkę po kanałach i zajął się ogarnianiem efektów łowieckich instynktów tygrysa, gdy do drzwi zapukała sąsiadka z młodszym bąkiem. Kleks(ja) uniósł brew.
- Słuchajcie, nie wprowadził się może do was chomik? Dzieciaki wypuściły gryzonia na balkon i gdzieś im nawiał.
Kleks(ja) łypnął okiem na Szczęście. Szczęście zaciągnął mocniej supeł na czarnym worku.
- Nie wprowadził. - Powiedział zgodnie z prawdą Kleks.
Sąsiadka zgarnęła bombelka i wróciła do się. Merlin, który o zbiegłym myszaku wiedział coś więcej - nie powiedział nic. Kleks zamknął drzwi i ponownie łypnął na Szczęście, który wyraźnie chciał coś powiedzieć.
- Nie wprowadził. - powtórzył Kleks. - Merlin przywlókł do domu trupa. A teraz bardzo cię proszę: Wyrzuć śmieci.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 3
czwartek, 14 maja 2020

10.

Kleks(ja) z natury jest stworzeniem zgodnym, spokojnym i dobrze wychowanym. Bliżej mu do łagodnego cielątka niż rekina czy młodego wilkołaka. Nie zmienia to faktu, że odpowiednio zmotywowany, przechodzi w tryb "Hulk niszczyć" w nanosekundę. Plus: Ówczesny zawód wykonywany wyrobił Kleksa werbalnie. A że Kleks nie jest ani mały, ani chudy...
Sytuacja właściwa: Późny wieczór, zrobiło się porządnie ciemno. Merlin na krótkiej smyczy czyta ogłoszenia na pobliskim krzaku. Od czasu do czasu błyska białym elementem ubarwienia a Kleks(ja) w nieforemnych roboczo-domowych ciuchach kikuje, żeby zaaferowany lekturą kyć nie polazł w chaszcze bardziej. Krótko mówiąc: Jakaś pokrak-baba z dachowcem na sznurku, wieczorową porą kicają w krzaczorach. Wtedy to zza roga wyszło pięciu rechoczących młodzieńców w wieku 19-23, z piwkiem, przepitką i "pod wpływem". Kleks zesztywniał, Merlin zapadł się w trawę. Któryś z młodych byczków radośnie rechocząc z rozmachem cisnął butelką o krawężnik, która rozprysła się na wysokości kocich ślepi. Panowie buchnęli śmiechem, bo takie to było śmieszne i dowcipne. Hulk się nie śmiał. Chwycił tygrysa pod de pachę oraz to, co miał pod ręką i wyskoczył na chodnik. Składany kozik otworzył się sam.
- Któremu z was, [zwisy męskie*][chędożone w anusy*][przypalantować*] najpierw?!? No?!? Który [dama z Koryntu*] ma [nabiał*], by rzucić mi szkłem w ryj?!? A może mam oddać?
I stał się cud. Rozhasane goryle straciły rezon. W momencie uszła z nich para, stuliły uszy i odtruchtały w dal z podkulonymi ogonami. Kleks wrócił do domu na miękkich nogach.
Ale był dumny.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 10
środa, 13 maja 2020

9. Pomaluj mi świat...

...na zielono

Któregoś pięknego lata Kleks(ja) dojrzał do renowacji wizualno-kolorystycznej balkonu. Wykorzystując bezwietrzną pogodę przystąpił do czynności malarskich. Tygrys twórcze zapędy Kleksa przekimał, malowniczo rozlewając się przed wentylatorem. Odmalowane barierki prezentowały się pięknie. Kleks(ja) z satysfakcją podziwiał lśniące soczystą zielenią esy-floresy gdy na kolana do głaskania wskoczył Merlin, gdzie się dało - upitolony na zielono. Miał zielone wąsy i uszy, ciapy na dziobie, zielone smugi na bokach, na łapach, ogonie... Nawet brzucho udziabał sobie w zielony rzucik. Kleks(ja) załamał ręce i ze łzami w oczach wyskoczył na balkon. Świeżo odmalowane barierki znaczył szlak z poprzyklejanych biało-burych kłaczków.
Schodziła z niego ta zieleń prawie do Nowego Roku.

...na niebiesko

Było to w czasach kiedy Merlin był młody i głupi. Urządzał sobie wówczas dzikie stampede przez całe mieszkanie, wpadał do łazienki, wskakiwał na sedes, umywalkę i galopem wracał przez kuchnię i pokój, by za chwilę ten szalony rajd powtórzyć. Tak było i tym razem. Z tym, że zamiast susa do umywalki rozległ się chlup i miauk. Kleks(ja) runął na pomoc. Ktoś zostawił podniesioną klapę i tygrys wleciał na pysk do środka. Kleks(ja) wyciągnął oszołomione i lekko podtopione kociałko z klopa. wysuszył, utulił, podał na pocieszenie rybkę i mleczko... Tylko wiecie... Kleks co jakiś czas wrzuca do spłuczki "Kreta" w tabletkach. Taki odkamieniacz do instalacji sanitarnych. Woda robi się wtedy taka intensywnie niebieska... I chodził potem Merlin przez kilka tygodni biało-niebieski na pysku i łapach...
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 5
środa, 13 maja 2020

8.

Nieprzystojnych historii ciąg dalszy

Kleks(ja) dotarł do domu w pośpiechu, bliski kompromitacji. Z rozmachem otworzył drzwi łazienki i z westchnieniem ulgi opadł na sanitariat... sadzając tyłek na czymś futrzastym i kudłatym. WTF?!?
Kleks(ja) poderwał się z okrzykiem oburzenia. Merlin pochylając się nad uchem porcelanowego bożka kontemplował bąbelki piany w odpływie.
- Wynocha! To moja kuweta!
Kyć łypnął okiem i ani drgnął zapatrzony w bąbelki.
Ratując resztki godności, Kleks(ja) bez pardonu przepchnął tygrysa odwłokiem, dociskając opierające się kociałko do klapy. Uniknął katastrofy w najostatniejszym momencie. Opuszczając świątynię dumania, sponiewierany na dumie Kleks obrzucił złym spojrzeniem kozę z księciem na desce. Merlin przygładził lekko skołtunione futerko i wrócił do kontemplowania bąbelków...
Puenty nie będzie. Za to trauma pozostanie mi do końca życia.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 8
wtorek, 5 maja 2020

7.

Wpis z rodzaju tych nieprzystojnych, więc co wrażliwszych estetycznie uprasza się nie czytać.

Do Kleksa przybyła na plotki zakolegowana sąsiadka z młodszym krasnalem (córa lat dwa i pół).
Kawka, herbatka, ciasteczko, kredki, pogaduchy, wspólne malowanie itd. I jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - krasnal zawołał siku. Impreza z salonu przeniosła się - by tak rzec - za zasłony Wersalu.
Krasnal kiwa się na tronie, majta nogami coś do siebie gaworząc, czujna mamusia w otwartych drzwiach pilnuje, żeby mała przy tym kiwaniu nie wpadła do środka razem z hmm.. zawartością. Gadki-szmatki, hi hi hi, he he he, gdy przy gościach zmaterializował się Merlin. Przysiadł grzecznie w progu, ogon złożył na łapach i zapatrzył się na krasnala wzrokiem pełnym skupienia i zadumy. Sąsiadka objęła wzrokiem chichoczącą akurat córę oraz wpatrzonego w nią kota.
- Zastanawiałaś się kiedyś, o czym myśli kot widząc człowieka siedzącego na klopie? - zapytała tonem głębokiej refleksji, grzebiąc łyżeczką w kubku z herbatą.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
czwartek, 30 kwietnia 2020

6. Dlaczego się boję

Stało się dawno temu, albo całkiem niedawno - zależy jak spojrzeć. Kleks odebrał telefon. Wysłuchał, nawet spokojnie. Udzielił odpowiedzi, względnie uprzejmie, zakończył połączenie po czym bluznął ciężką kurą lekkich obyczajów, rozpętał armageddon w zakolegowanej grupie kociarzy i zaczął się szykować na przyjęcie gości. Goście w osobie umiarkowanie miłych pań dotarli z niewielkim opóźnieniem. Merlin przywitał szacowne damy z reweransem, Okazał się towarzyski, sympatyczny i dobrze wychowany. Damy nie były przekonane. Kleks(ja) - już ze szczękościskiem - pokazał paniom liczący kilkadziesiąt stron wątek na forum, wyciągnął sprzęt, poinformował, że na potrzeby tygrysa sprowadził ten kawałek plastiku z Kanady (bo w Polszy naonczas ten cud medycyny wielu widziało w prospektach, w naturze bliżej mu było do yeti). Wreszcie - doprowadzony do ostateczności - skontaktował panie z lecznicą, gdzie doktor prowadzący Merlina został poddany gruntownemu przesłuchaniu. Po dwóch godzinach z okładem panie wreszcie zmiękły. Uznały bezzasadność zgłoszonych zarzutów, przyznały, że Merlin jest dbany i cacany, zgodziły się, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu a głupich nie sieją. Kleks(ja) z kolei stwierdził, że owszem, z perspektywy czasu wyraził się dość niefortunnie, ale - cholera jasna - przecież rozmawialiśmy wówczas o Merlinie, czytaj: zdawałam szczegółową relację z kontrolnej wizyty u weta! O co poszło? Otóż w rozmowie wyraziłam się per: "Teraz was opuszczę, bo to pora zapodać księciu strzała w pysk". Coś w ten deseń. I wszyscy obecni chwycili o co chodzi: O podanie leku wziewnie, przez inhalator. Wszyscy, oprócz jednej dzidy, która uczestnicząc w rozmowie o astmie u kota pospieszyła z donosem, że znęcam się nad zwierzęciem. Biję go regularnie po głowie, do czego się przyznaję na forum... Cycki i stopy procentowe normalnie opadają. Tak, znam tę zgagę z widzenia. Do feralnego telefonu wymieniałyśmy nawet grzeczności na ulicy.
Więc dlaczego się boję? Bo Merlin oprócz astmy, z wiekiem wyhodował sobie nadczynność tarczycy, stracił ponad połowę wagi i zwyczajnie jest chudy. Boję się, że babsko znowu sobie coś ubrda i gdzieś poleci. A mnie nie uda się Merlina wybronić.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 5
czwartek, 30 kwietnia 2020

5.

Kleks(ja) został wyprowadzony na spacer. W sumie nic nadzwyczajnego. Myk w tym, że od czasu kiedy Merlin zaczął brać sterydy, zrobił się bardzo lękliwy i każde wyjście inne niż na balkon to święto lasu. A i to takie sekund pięć, góra dwie minuty. Dlatego kiedy Kleks został wywleczony przez swojego księcia na koci skwerek - nie kwękał i nie protestował. Chce kot, niech ma. Na zdrowie. Stoi zatem Kleks w charakterze słupa, Merlin wizytuje krzaki, sztacha się trawką co wyrosła, co lepsze pędki biorąc na ząb, gdy na horyzoncie pojawiła się Ona. Ona to jakaś tam znajoma z zakolegowanej grupy kociarzy Teoretycznie fajna babka, onegdaj narobiła smrodu i nieprzyjemności od czego Kleks do dziś złorzeczy i stroszy kolce. (Była) znajoma spojrzała z niechęcią na Merlina w trawie i z obrzydzeniem na Kleksa obok.
- Tego kota to ci powinni odebrać! - syknęła żmija kalecząc się o własne zęby.
- Zamilcz - warknął równie przyjaźnie Kleks - Albo to ja na ciebie doniosę.
Odeszła tupiąc obcasikami, ciągnąc za sobą psa. *
A ja, mimo wszystko ale, się trochę boję.

*) Mały pokurcz typu szczur w mopie. Ona dreptała tzw. świńskim truchtem a pies na krótkich łapkach wyraźnie nie nadążał. Ponaglała go szarpnięciem.

Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
piątek, 24 kwietnia 2020

4. Wątróbka panierowana mojito

1 limonka obrana i pokrojona w cząstki
2 łyżeczki brązowego cukru
ugnieść muddlerem lub końcówką rączki tłuczka do mięsa
kilka zgniecionych listków mięty
kruszony lód do połowy wysokiej szklanki,
40 ml białego rumu,
wątróbka drobiowa
dopełnić wodą gazowaną...
Zaraz... Wątróbka drobiowa?!?
MERLIN!!! Żeżkułajetwojamać! Jak mogłeś mi tyle dobra zmarnować!
Jeszcze nie płaczę, ale jest mi bardzo, bardzo smutno.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}× 9
wtorek, 21 kwietnia 2020

3.

Merlin wrócił z kuchni do pokoju i oblizał wąsy z mleka. Szczęście odstawił kubek i oblizał wąsy z kakao. Człowiek i tygrys spojrzeli sobie w oczy.
- I co, kocie? - powiedział Szczęście. - Popiliśmy. Teraz będziemy śpiewać.
Tagi:
#merlin, #kleks, #kot
{}