Avatar @Jagrys

@Jagrys

Bibliotekarz
54 obserwujących. 42 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad roku. Ostatnio tutaj około 2 godziny temu.
{} Napisz wiadomość
54 obserwujących.
42 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad roku. Ostatnio tutaj około 2 godziny temu.

Blog

poniedziałek, 3 maja 2021

https:// Książka jest ważna

Tak, boję się pomysłu PIK, który fizycznie (przynajmniej w teorii), na krótką metę robi dobrze wyłącznie dużym dystrybutorom książek. PIK zasłaniając się frazesem o dobru czytelnika, jakiekolwiek dobro względem czytelnika ma głęboko po ciemnej stronie księżyca. Był w tym względzie artykuł na SG, którego nie mogę namierzyć.
Stąd, ku pamięci i dla wglądu zainteresowanych link do miejsca w sieci.

https://ksiazkajestwazna.pl/

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, nie zaszkodzi poczytać

Tagi:
#pik, #ustawa, #ksiazkajestwazna, #ksiazka, #cena
{}× 10
poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Dzień dobry, poniedziałek

Na prośbę teściowej Jagrys zawiózł ją do placówki medycznej, by mogła dokonać papierowych formalności przed zabiegiem w placówce gdzie indziej. A ponieważ wyrwała Jagrysiątko bardzo rano, po dość symbolicznym śniadaniu - diabetykowi zachwiał się cukier. Zatem: Ona pognała wypełniać, Jagrys przycupnięty z Józefiną na parkingu sączy soczek, zakąszając karotkę sushi po polsku*.
Przejeżdżający obok radiowóz błysnął kogutem a Jagrys o mało się nie udławił, bo:
Sam jeden - zamknięty we własnym samochodzie - spożywał publicznie - bez maseczki!
Dobrze, że kolega towarzyszący służbiście był bardziej przytomny, bo cyrk był rodem z Monty Pythona

*)sushi po polsku - ogórek konserwowy owinięty plastrem wędliny na bułce kajzerce
Tagi:
#jagrys
{}× 22
sobota, 3 kwietnia 2021

Chwalesie cz. 9: Zajec Okołoświąteczny

Nie jest to mistrzostwo świata. Wiesi też nie prześcignę, ale...

i końcowy efekt zwijania pasków:



Rysowany ołówkiem wyglądał jakoś lepiej... :\
Tagi:
#jagrys, #chwalesie, #quilling
{}× 20
czwartek, 1 kwietnia 2021

Myśli z krzesełka albo Jagrys na występach c.d.

Spędziłam kilka godzin na krzesełku w szpitalnej poczekalni i czekałam na teściową, która przyjechała pożegnać męża. Czekałam też na szwagierkę i męża, którym pozwolono pożegnać ojca.
Mnie, jako synowej, zaproponowano miejsce siedzące przy oknie, coby Jagrys stojący z TŻ pod drzwiami nie robił placówce obciachu.
Dla umilenia sobie czasu i skrócenia oczekiwania, Jagrys wyciągnął czytnik i ku pamięci cykał foty co lepszym kwiatkom tłumaczki i redaktora serii.
Jagrys siedzi, czyta i cyka. Personel medyczny taksuje spojrzeniem być może hipotetycznie przyszłego lokatora. Jagrys uniósł łeb znad czytnika, odwzajemnił wyraz twarzy gospodarzy.
To szpital psychiatryczny. Mam prawo cykać foty czytnikowi i nikt nie powinien się dziwić.
Teraz czekamy na telefon z placówki. To będą bardzo smutne święta.
Tagi:
#jagrys, #przypadki
{}× 10
piątek, 19 marca 2021

Chwalesie cz. 8

Jak wygląda Wiking zrobiony dla mnie przez Wiesię wszyscy widzieli. Jeśli nie, oto on:

Wyczapisty jest.
Dotarł ci on on do mnie, ale nim opadły emocje Wiesia wykonała woja z toporkiem dla Johnsona i rzekła, że jak chcę - mam se taki topór zrobić osobiście, ona zapoda instruktaż.
Pochorowałam się na bojowy tomahawk, naprawdę. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść...
W nerwach poszarpałam czapkę i... Oto jest:


Topór bojowy dla wikinga według przepisu Wiesi w wykonaniu moim.
Wiesiu, oczekuję że pochwalisz. Starałam się bardzo.

Teraz czas na pokaz wikinga, który po tuningu, w pełnym rynsztunku wygląda tak:

Mam nadzieję, że Wiesia nie wyrwie mi za to łba razem z płucami.
A wygląda tak nie bez powodu, gdyż szalona wyobraźnia nakazała mi spreparować taki oto żywy obraz:

Wiking Jagrysson i młody Wypłosz jako Thorin Dębowa Tarcza i Smaug

Miał być wiking, wyszedł krasnolud, ale pasują do siebie, prawda?


Tagi:
#filcowanie, #chwalesie, #wiking, #thorin, #smaug
{}× 18
czwartek, 18 marca 2021

Jak podpaść rodzinie czyli Jagrys na występach c.d.

Zaczęło się niewinnie: Zanim świat zaczął walić się w gruzy, Jagrys zajrzał do mamy podpytać jak się miewa, zobaczyć jaka u niej pogoda itydy. Ogólnie: takie tam różne o huzarze i tyłku Maryni.
Od słowa do słowa zeszło na N., któraż to na dniach miała odebrać czytnik i będzie teraz czytać ebooki.
Lecz nie jakiś tam czytnik ale CZYTNIK: z wysokiej półki, wartości czterocyfrowej, specjalnie dla niej sprowadzony do wybranego salonu. Matula perorowała z przejęciem, Jagrys słuchał jednym uchem.
Czytnik jak czytnik. Jakby nie patrzył, Jagrys czytnik posiada od lat. Jego własny Kindle z racji wieku od września rozpocznie naukę zdalną jako pierwszoklasista. Czyli: Zwykła rzecz.
Ciekawszym wydał się nius, że N. zamierza czytać więcej niż statystyczny Polak. OK, chce - proszę bardzo. Tylko się cieszyć. I właściwie nie byłoby sprawy, gdyby Jagrys przyswoił info i zawarł mordę.
Ale nie. Musiał się odezwać. A że do wygłaszania piramidalnych bzdur ma talent...
- Tylko niech o zakładce do tego czytnika nie zapomni - poszło w eter.
Mama, która w zachwytach nad cud-czytnikiem N. lewitowała na wysokości lamperii klapła na krzesło.
- Jakiej zakładki? - zapytała ostrożnie, słusznie węsząc jakiś wałek.
Jagrys wyciągnął nos z kubka herbacianej używki. Łypnął ślipiem.
- Fajną jakąś. Żeby nie zapomniała, gdzie skończyła czytać. Takie cuda o tym czytniku opowiadasz, że jakąś zakładkę chyba też do niego dają?
Matka spojrzała na Jagrys jak na pieprzniętą. Myślała chwilę ze zmarszczonym czołem. W oku jej błysło. Chwyciła dowcip.
- Głupia...! - fuknęła, lecz oczy jej się śmiały. - Ty i twoje pomysły...!
- No co? Ja bym chciała zadać szyku taką ekstra zakładką. Masz wyobrażenie jaki to bonus do szacunku na dzielni? - prawił Jagrys z pełną powagą.
- Wiesz co, córka? Czasami jak cię słucham, to się zastanawiam, w jaką kapustę cię wyrzuciłam, bo to niemożliwe, żebyś była moja.
Jagrys uniósł kubek w geście toastu.
- I nawzajem. - wyszczerzył kły. -Tylko uważaj na ten esprit, bo ktoś może nie ogarnąć.

* * *

Ktoś nie ogarnął. Niedługo potem N. zadzwoniła do matki Jagrys wyrażając się grubiańsko i obelżywie, bo w salonie przy ludziach wyszła na blondynkę i zrobiła z siebie pośmiewisko.
Obsługa salonu, która dotychczas gięła się w ukłonach, ponoć teraz kulała się ze śmiechu.
Jagrys, który nie lubi, gdy ktoś szarpie jej rodzinę za nic, zareagował po swojemu.
- Jak widać, to, że ktoś ma czterocyfrowy czytnik, nie oznacza, że ma równie wysokie IQ. - wysyczał w towarzystwie tej części rodziny, o której wiadomo, że doniesie i powtórzy co do sylaby.
Foch i obraza majestatu forever. Ale gdy patrzę na to teraz - było warto.
Tagi:
#jagrys, #przypadki
{}× 21
poniedziałek, 15 marca 2021

Spokojnie, bez nerwów...

Ósmego lutego choroba teścia przybrała formę, w której całkowicie traci się kontakt z rzeczywistością a wiązanie na oddziale zamkniętym jest wymuszoną koniecznością.
Trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz patrząc, jak człowiek, który był mi ojcem, do którego mówiłam "tato", zmienia się w bezmyślną masę napędzaną nieopanowaną agresją.
Don Kichot walczył z wiatrakami kopią, teść pacyfikował rodzinne baby suszarką z rozwieszonym praniem. Ja "tylko" leczę pęknięte żebro, zespół utytułowanych specjalistów w imieniu nie mniej uznanej placówki medycznej robi co może, by teściowa zachowała widzenie w jednym oku.
Co z drugim - będziemy wiedzieć po operacji.
Trudno jest też zachować spokój i kamienną twarz wydeptując ścieżki od drzwi do drzwi po instytucjach bo papier, bo wniosek, bo formalności...
Ósmego marca u mojej babci zdiagnozowano nowotwór ślinianek.
Trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz, gdy wszystko w środku wyje, bo jedyne co można, to czekać na koniec i objąć chorą leczeniem paliatywnym.
Trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz gdy widzę, jak moja własna matka zmienia się w upiora i bez ostrzeżenia włazi mi prosto pod koła. Rozumiem, że jej ciężko, bo może tylko patrzeć jak jej matka umiera, ale na litość...! Gdybym nie zaczęła zwalniać, bo nie byłam pewna czy ona to ona - zabiłabym ją jak nic, bo nie było opcji - nie zdążyłabym zahamować.
Opierniczyłam jak beczkę po smole. Zero reakcji.
Lecz trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz, gdy trzęsą się ręce, zamiast kolan mieć kłęby waty i jednocześnie prowadzić pojazd mechaniczny. Gdyby nie wsparcie TŻ - u szwagierki zwaliłabym się z siedzenia bezpośrednio na glebę.
Trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz, gdy do rozmowy nad papierologią dla teścia wpieprza się X ze słowami: "Ale wiesz, moja wnusia ona to jest dopiero chora! Bo jej cukrzyca..."
Nie wytrzymałam. Pękłam.
Panie negocjowalnej miłości na zakrętach wzbiły się pod samo niebo, echo poszło po lesie, ptaki zamilkły a wystraszone psy uciekły do budy. A ja się darłam.
Za wszystko:
Za teścia z Alzheimerem, zbyt niebezpiecznego dla otoczenia, by bez bezpośredniego nakazu z zewnątrz umieścić go w specjalistycznym ośrodku.
Za babcię, którą za długie i ciężkie życie czeka długie i ciężkie umieranie. Za moją mamę, która musi na to patrzeć.
Za męża przeniesionego z kontraktu w Pipidówce Większej do Zapiździ Mniejszej bez bodajże kilku godzin urlopu.
Za teściową, co do której spełniają się nasze najczarniejsze scenariusze.
I za szwagierkę, która musi znosić świętojebliwe najazdy X z przyjemnym wyrazem twarzy.
Wreszcie - za pieprzenie X, bo w tym wszystkim choroba jej wnusi, z całym szacunkiem, ale to zwyczajny śmiech.
Bo czymże jest cukrzyca, nawet insulinowa przy postępującym zwyrodnieniu mózgu czy choroba nowotworowa w rodzinie, gdzie każdy, do trzech pokoleń wstecz, ma własną przeszłość onkologiczną?
Równie dobrze może ponarzekać, że wyskoczył jej pypeć na d... Efekt będzie ten sam.
Dziewczyna żyje, ma się dobrze. Nam niebo wali się na głowy.
Puenty nie będzie.
Gdyż trudno jest zachować niewzruszony spokój i kamienną twarz, gdy nawet okolicznościowy reset systemu nie daje rezultatów, bo uchowała się ostatnia trzeźwa szara komórka, która - cholera - nie zgasiła na czas światła.

Tagi:
#jagrys, #przypadki
{}× 19
sobota, 20 lutego 2021

Zapiski z dnia wczorajszego

Zostałam pilnie wezwana do teściowej. Pilnie znaczy pilnie. Czerwony alarm. Godzina W, minut zero.
Sygnał od teściowej z numeru teścia oznacza, że rzuca się wszystko co się aktualnie robi: pranie, proszony obiad dla trzystu gości, figle z chłopem w łóżku - i należy się stawić tak szybko, jak to możliwe. Z przyczyn różnych - teraz nawet bardziej. Pognałam jak do pożaru.
I - jak to onegdaj śpiewał Rosiewicz - za zakrętem stali.
Wiem ile miałam na liczniku. Akurat w tym miejscu, na tej drodze, więcej jak 30km/h pojechać się nie da. A to dla tego, że szczyt ostrego zakrętu zasłania kępa brzózek i niejeden tam hamował w polu albo jodełkach - w zależności z której strony wyjechał "na czoło".
- Dzień dobry. Czy zna pani powód zatrzymania? - zagaił uprzejmie funkcjonariusz drogówki.
- Pojęcia nie mam. - Odparłam zgodnie z prawdą.
- Za przewożenie dziecka poza fotelikiem ochronnym lub innym urządzeniem... - rozpoczął recytację formułki.
- Ale ja nie mam dzieci. - uznałam za stosowne zaprotestować. - Żadnych.
Policjant przechylił się i zajrzał do samochodu. Ja też spojrzałam.
Na rzucony niedbale na przednie siedzenie plecak. Na dopasowaną kolorystycznie TŻ, leżącą trochę krzywo. Wreszcie - na zaczepioną o obejmę, zimową czapkę z pomponem.
Z daleka rzeczywiście mogło to wyglądać na jakiegoś bombelka wiezionego z nosem przyklejonym do szyby.
- Fakt. Niezbyt fortunnie to wygląda. - mruknęłam, już widząc się w sądzie, zdecydowana nie przyjąć mandatu, bo z jakiej przyczyny? Policjant też zadowolony był średnio. Spojrzał na oznakowaną Józefinę i jeszcze raz na siedzenie pasażera. Machnął ręką.
Józefinie nie trzeba było dwa razy powtarzać. Mnie również.

* * *

Od listopada ubiegłego roku kołuję się z efektami porażenia nerwu twarzowego. W sumie nie jest źle: Większość z objawów zaczęła ustępować w ciągu trzech miesięcy, zatem pod tym względem mieszczę się w normie.
Na teraz pozostały niedobitki typu ściągnięcie policzka czy utrzymujący się obrzęk w obrębie kości strzemiączkowej co przekłada się na interesujące doznania akustyczne. W sumie - pierdoły, które zanikną w ciągu kolejnych sześciu do dwunastu miesięcy. Albo nie.
Kilka dni temu rozpoczęłam kolejny turnus rehabilitacyjny: Naświetlania, masaż, elektrostymulacja, ćwiczenia mimiczne... Teoretycznie nihil novi, gdyby nie jedno "ale".
Jedna z pacjentek złożyła na mnie skargę, bo podczas zabiegów nie noszę maseczki.
Jakieś pomysły, jak siedzieć pod prądem z blachą na twarzy, ewentualnie: Jak się szczerzyć do lustra ze szmatą na gębie?

* * *

Pogoda jest jaka jest. Śniegu nasypało fest , a jak wygląda nieodśnieżony parking łatwo sobie wyobrazić.
Uczynny sąsiad w przypływie uczuć wyższych odgarnął śnieg w miejscu, w którym zazwyczaj stawiam Józefinę, żeby niezdara (ja) nie musiała kicać na trzech nogach po zaspach.
Dwóch krewkich panów chwyciło się za klapy, a każdy z nich szedł w zaparte, że to on, osobiście, własną ręką, śnieg z tej miejscówki odgarniał. Siłą rzeczy, on do tego miejsca ma większe prawo i należy się właśnie jemu.
Od liryki przybramnej, wygłaszanej pełną piersią w łacinie kuchennej - światła przygasały na dzielni a przerażony śnieg topniał i niknął w oczach.
Po dniu pełnym wrażeń złachana ja wjechałam na parking, postawiłam Józefinę gdzie bądź, a że śniegu na "gdzie bądź" było dostatek, wyciągnęłam tez saperkę i przystąpiłam do ogarniania bezpośredniego otoczenia autka, żeby następnego dnia nie brodzić w śniegu i nie musieć przebijać się przez koleiny.
Sąsiad nie zdzierżył. Wyskoczył z domu tak, jak stał.
- To tak dla jasności. żebyście [penisy wulgarnie*] wiedzieli, kto wam qhhva to miejsce ogarnął!!! - wydarł się przez szerokość ulicy. - Kury wam [zakręt] szczać prowadzać, hrabiowie w [cztery litery] [stosunki płciowe w liczbie mnogiej]!
Mówiłam: Porządny człowiek.

Tagi:
#jagrys, #kleks, #przypadki
{}× 15
środa, 17 lutego 2021

Z dniem 17 lutego

W międzynarodowym Dniu Kota, familijnym kociałkom: Zazdrosnym, obrażalskim, kapryśnym, upierdliwym, naszym najdroższym skarbom, perełkom i pieszczochom:

Merlinowi

Buni


Kiniowi



Pełnej miseczki, ciepłego kąta, wygrzanych dołków na łóżku, kolanek do zalegania, rąsi na żądanie,
energii i wigoru na ile zdrowia pozwala, samego zdrowia - jak najwięcej, z życzeniem, by jak najdłużej były z nami.
Żyć nie liczę, bo każde dożywotni zapas szczęścia wykorzystało przynajmniej raz. ;)
Oby wam się i oby nam się z wami...


z ciepłym wspomnieniem o tych, których już z nami nie ma:

Czesio


Jagrys aka Kleks
Tagi:
#jagrys, #kleks, #merlin, #kot
{}× 14
poniedziałek, 15 lutego 2021

Magnez(s)

O co chodzi z pisaniem "magnez" gdy chodzi o "magnes" pojęcia nie mam, ale zjawisko przybiera już znamiona plagi, ukazując, jak bardzo naród nie ogarnia ojczystego języka.
"Przypięcie na magnez neodymowy" głosi opis pod magnetyczną przywieszką do kluczy.
"Działasz na mnie jak magnez..." mruczy napalony Apollo przyciągając swoją chere ami do płonących namiętnością lędźwi - a mnie na to dictum trafia szlag i miast trzeć kolankami w oczekiwaniu na scenę "z momentami" chcę chwycić czyjś łeb i rąbać nim parkiet.
Cholera! Przecież magnez i magnes nawet nie leżą obok siebie na półce!
Gwoli wyjaśnienia oraz dla tych, którzy nie widzą różnicy:
Magnez - pierwiastek chemiczny, metal ziem alkalicznych. Podkreślam: Metal (!!!)
W swoim biologicznym aspekcie najogólniej odpowiada za witalność.
Reklamy bombardują nas różnymi suplementami diety z magnezem, który normuje ciśnienie, pracę serca, dobrze robi na różne tkanki, układ nerwowy i koncentrację.
Aż dziw, że skądinąd cudowny magnez jeszcze sam nie pierze, nie tańczy i dzieci nie robi. :/
Magnes - przedmiot o właściwościach magnetycznych.
Inaczej mówiąc: Przedmiot, który przyciąga inne przedmioty.
Powtórzę: Coś. Co. Przyciąga. Przedmioty.
Na przykład zatrzaski w szafkach lub kuchenna listwa na noże.
Jest różnica? Jest! Ogromna!
Pół biedy, gdy o gadżecie "na magnez" mówi jakiś dzieciak z pierwszych klas podstawówki - łatwo mu wtedy wyjaśnić i naprostować poglądy, lecz gdy "pamiątkowy magnez na lodówkę" zdobi witrynę sklepu, albo wystawkę na Poczcie Polskiej - zaczyna robić się straszno. Bo jednakowoż produktu nie opisało nieopierzone pisklę, tylko rodzic, urzędnik albo dwa w jednym. I jak wówczas zwrócić uwagę, że "halo, proszę pana/pani, tu jest błąd w nazwie!" stojąc w kolejce, w lokalu pełnym obcych ludzi?
Toż to zamach na powagę wieku i urzędu!
O magnetycznych właściwościach magnezu w książkach z rodzaju literatura erotyczna wypowiadać się nie będę, bo od samego patrzenia na ten językowy koszmarek cycki opadają, a moje - póki co - wygrywają z grawitacją. ;q
Szczytem szczytów i kroplą przelewającą czarę okazał się "magnes w tabletkach dla mężczyzn 40+" w aptece.
Hmm...
Szczęście dojrzał opakowanie promocyjne i w oku mu błysło. Zażyczył sobie dwa. A co.
- Bo jak się nałykam tego magnesu, to jest opcja, że będziesz się do mnie przyciągać. - oświadczył z mocą, podczas gdy pani farmaceutka pospiesznie zmieniała opis.
- Na teraz, jedyne co cię po tym magnesie przyciąga to lodówka! - fuknął gniewnie Jagrys. - Weź mnie nie drażnij, albo będą cię odrywać od niej granatem!


Tam, gdzie zamiast magnesu jest magnez...

Tagi:
#magnes, #magnez, #jagrys, #kleks
{}× 16
wtorek, 9 lutego 2021

31. O kawie z Animondą

Córa S. wyraźnie nie ma do mnie szczęścia. Ja do niej też.
Serio. (Seryjnie? ;q). Jeśli tak wygląda przyszłość farmacji - więcej zaufania będę mieć do wiedzy i umiejętności jakiejś wsiowej zielarki.
To, że nie ogarnia rzymskich cyfr na zegarze kichał pies. Jednakże ostatnio zwątpiłam, czy potrafi czytać ze zrozumieniem a przynajmniej ze zrozumieniem przyswoić znaczenie obrazka.
A to jest już bardziej niepokojące.
Co tym razem? Mleko w jednorazowych pojemniczkach 15g., pakowane w zgrzewki po dziesięć sztuk.
U nas: W kartonowym pudełku z napisem "Animonda" i "Milkies Cat Snack" oraz rysunkiem kota chlipiącego mleczko. Mało tego: Na wieczku każdego pojemniczka również jest piktogram kota.
Jaśniej już chyba nie można.
A gdyby nawet: Kot na opakowaniu plus kot w domu to wystarczająco dający do myślenia przekaz, że produkt jest spożywczy lecz niekoniecznie dla ludzi.
Po przyszłej magister farmacji powyższe spłynęło jak woda po kaczce.
Wbiła mi do kuchni po mleczko do kawusi i omijając mleko w plebejskiej butelce 1l. sięgnęła po te bardziej, hmm... światowe? i eleganckie pojemniczki w pudełku.
- Nie radzę. - Kleks dostrzegł ruch kątem oka i uznał, że właściwe będzie zainterweniować żeby później nie było pretensji. - Weź butelkę. I od razu zanieś tacie.
Młoda wzruszyła ramieniem, otworzyła z pojemnik z wieczkiem w kolorze fuksji i wlała sobie do kawy.
Kleks też wzruszył ramieniem. Jakby nie było - ostrzegał, coby ni ruszać.
Goście zasiedli przy stole. Córa S. upiła łyk kawy, skrzywiła się z niesmakiem i odstawiła kubek.
- Mówiłam, żeby nie tykać. Mleko z burakiem jest dla kota. - Kleks z satysfakcją wyszczerzył kły - Goście piją z butelki.

Tagi:
#kleks, #kot, #merlin
{}× 12
niedziela, 7 lutego 2021

30. Pościelówa

Kleks nabył nową pościel.
Kołdrę, poduszkę i zestaw bielizny pościelowej. Na górze w róże, na dole w kuchenną kratkę
Do prezentowanego na forum wzoru w węże się to nie umywa, ale Kleks ogólnie lepiej się czuje w sielsko-malinowym chruśniaku niż wśród modnych gadzin. Docelowo miał to być awaryjny zestaw zastępczy "na szelki wypadek". Ale jak coś zaczyna się walić to wali się wszystko: Awaria Merlina nastąpiła z dnia na dzień, stąd i pościelowy zamiennik trzeba było wyciągać na już.
A skoro już się wyciągło i zaoblekło, konieczne jest też na tym zalec.
Merlin, co prawda, miał krótki moment konsternacji, jako że element kwiatowy okazuje się zdecydowanie większy od małego księcia, co trochę (sic!) go przerasta, jednakowoż...

Tak wygląda ilustracja tygrysa w środowisku naturalnym z bajki dla małych księżniczek.

Na zdjęciu : Nowa pościel idealnie wkomponowana w kociałko.

Tagi:
#kleks, #merlin, #kot
{}× 15
sobota, 6 lutego 2021

Ajummy na czatach

01.58 J: ...odkopałam zabytek i zrobiłam se kuku.
01.58 P: Co nabroiłaś?
01.58 J: Zachciało mi się hardów. Zawsze to lepiej jak się rozumi co mówiejo.
01.59 J. Mało, że w okolicy 250 odcinka zajarzyłam, że rozdzielczość można zwiększyć do 720p, to w okolicy 330 pomyliłam numerację odcinków.
01.59 P: Na litość boską, babo!!! Co żeś wywlokła?!? o.O?
02.00 J: Ja ci to może pokażę
02.01 J: 
02.01 J: To jest, kochana, dwudziesta druga sekunda 288 odcinka. Sekunda! I on tak raz na odcinek chociaż...
02.02 P: O ja...
02.02 J:


02.03 J: Oczy mi już od tego za uszy wyłażą i trudno mi jasno myśleć.
02.04 P: Głębokie wyrazy współczucia.
02.04 P: Takie ciało musisz oglądać.
02.04 J: Mam za słaby kręgosłup moralny na takie rzeczy.
02.05 P: Na takie rzeczy ty w ogóle nie masz kręgosłupa XD
02.05 P: A Rudra? Co z nim?
02.06 J: Jak to co?
02.06 J: 
02.07 J: Rudra rządzi!
02.09 P: Jagrys? Nie bądź świnia. Zrób mi z tego gifa. PLIZZZ?
02.15 J: gifa. Wybierz sobie.



Trochę się teraz chwalę, ale dobrze jest sobie czasem przy maglu o Maryni i tyłku huzara pogadać.
Tagi:
#jagrys, #ajumma, #gif, #drama
{}× 11
niedziela, 10 stycznia 2021

30. Refleksje po szkodzie

Szczęście zawiesił się przy garmażu, błądząc zatroskanym spojrzeniem gdzieś pomiędzy szynką wieprzową a ekspozycją z kurzęcych cycków.
- Ile może zjeść kot? - zapytał kontemplacyjnie ni to Kleksa ni ekspedientkę za ladą.
Kleks(ja), który nurkował pod łokciem Szczęścia dokładając jajka do koszyka podniósł głowę.
- Nasz? Tyle, ile waży i jeszcze pół.
Szczęście zadumał się jeszcze bardziej.
- Czyli jak kupimy kilo wątróbek, to jest nadzieja, że zostawi coś dla nas?
Tagi:
#kleks, #kot, #merlin
{}× 19
piątek, 8 stycznia 2021

29. (Nie)objadek

Kleks(ja) wyciągnął z zamrażalnika bryłę mięsa mielonego i wrzucił do miski.
Było tego mięcha kilo i ćwierć. Ambitny plan żywieniowy zakładał, że będzie to farsz do naleśników, kotlety mielone oraz mięsny dodatek do spaghetti. Żarcia co najmniej na trzy dni, jeśli nie na tydzień. Na wszelki wypadek, Kleks przykrył miskę odwróconym do góry dnem garnkiem. Na wierzchu postawił chwiejną miseczkę z wodą. Wszystko to upchnął w najbardziej odległym i najmniej dostępnym kącie kuchni. Jeszcze raz zlustrował całość i niezmiernie z siebie zadowolony poszedł spać.
A że było już późno i złachany był bardzo - zasnął snem sprawiedliwego prawie natychmiast.
* * *
Kleks otworzył jedno oko następnego dnia, gdzieś koło dziewiątej.
Szczęście szczękał garami w kuchni organizując sobie i nadobnej małżonce śniadanie.
- O-cho! - Okrzyk Szczęścia z kuchni nie wróżył niczego dobrego.
Kleks, który już wstawał ale jeszcze drzemał na siedząco, oprzytomniał natychmiast.
- Co jest?
- Problem jest. - odkrzyknął Szczęście. - Rozmrażałaś mielone na obiad?
- Rozmrażałam. - przytaknął Kleks teraz już pewien, że stało się coś bardzo, bardzo złego.
- No to nie obraź się, ale wymyśl coś innego.
Kleks zmaterializował się w kuchni prawie natychmiast.
Z kilograma mięsa została ledwie garść. Akurat tyle, żeby po spreparowaniu na winie* ładnie wyglądać na talerzu ale zdecydowanie za mało, by dwie osoby mogły się tym najeść.
- A ja się dziwiłem, dlaczego jeszcze go nie ma... - Szczęście głośno zamknął drzwi lodówki.
Kleks wyjrzał z kuchni. Objedzony do wypęku Merlin rozlewał się po łóżku. Na brzęknięcie nożem nawet nie drgnął. Zawołany po imieniu, przeciągnął się rozkosznie i przytulił łeb do podusi.
Nie ma co, ludzki pan... A mógł zeżreć wszystko.

*) danie na winie - wszystko, co nadaje się do jedzenia i pod rękę nawinie.
Tagi:
#kleks, #kot, #merlin, #jagrys
{}× 17

Archiwum

O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe