Avatar @Jagrys

@Jagrys

Bibliotekarz
54 obserwujących. 42 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj mniej niż minutę temu.
{} Napisz wiadomość
54 obserwujących.
42 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj mniej niż minutę temu.
piątek, 23 października 2020

Efekt motyla: od Andre Norton do chińskiej laleczki.

Gdyby zacząć się zastanawiać i drobiazgowo rozebrać rzecz na czynniki pierwsze, niniejsza opowieść swój pierwszy początek, miałaby dawno temu, w miejskiej bibliotece publicznej, gdzieś między półkami z fantasy a oddanymi książkami, już wpisanymi do rejestrów lecz jeszcze nie rozniesionymi do właściwych działów.
Albo zwyczajne zawołała mnie intensywnie żółta okładka.
Z drugiej strony, innym początkiem i źródłem motywacji do poszukiwań stał się suwenir przywieziony z wyprawy do Państwa Środka, patrzący smutnym wzrokiem z plastikowego pudełka.
Przyjmijmy więc roboczo, że początków jest kilka, poplątanych i zmotanych w jeden pakuł, z którego wyciąga się pojedyncze nitki, by skręcić je w coś innego. Jak ja teraz.

Srebrzysty Śnieg Norton


„Cesarska córka” to dobra książka. Porywa umiarkowanie, lecz nadrabia to dzielnie gawędziarskim talentem Norton, oraz spójnością i solidnością konstrukcji jaką daje podbudowa z autentycznych wydarzeń. Jak na powieść fantasy magii jest w niej niewiele, jednakże dość, by dodać jej pieprzyka i kilka rumieńców. Jak wynika z posłowia, pani Srebrzysty Śnieg istniała naprawdę i do dziś pozostaje żywą postacią w kulturze Chin. Lecz, powiedzcie mi, który nastolatek biorąc do ręki książkę fantasy, zagłębia się w posłowie? A nawet jeśli - ile poświęci mu uwagi i miejsca na dysku? Ten… pamięci? Przeczytałam. I książkę i posłowie. Imię Srebrzysty Śnieg i fabuła „Cesarskiej córki” zapadły głęboko w pamięć. Posłowie - wcale. Lecz Srebrzysty Śnieg została ze mną, gdzieś, koło serducha.

Piękności


Było ich cztery:
Xi Shi
Diao Chan
Yang Guifei

i Wang Zhaojun

Olśniewające urodą. Oszałamiające przymiotami ciała i umysłu. Najpiękniejsze kobiety w dziejach starożytnych Chin. Królewskie małżonki, cesarskie konkubiny, dzierżyły w swoich rękach losy imperiów.
Za ich sprawą upadały dynastie a potężni władcy - dosłownie i w przenośni - tracili głowy.
Śpiewa się o nich pieśni, dedykuje poematy. Ich wizerunki od wieków zdobią ściany świątyń, dzieła sztuki i wyroby kultury masowej. Niezwykłe, wszechwładne, owiane legendą, naznaczone smutkiem i tragedią.

Xi Shi - mówi się, że oczarowane jej urodą ryby zapominały pływać.
Była podarunkiem władcy Yue dla króla Wu, z którym Yue toczyło wojnę. Zachwycony urodą Xi Shi, król Wu Fuchai zadurzył się w niej bez pamięci i całkowicie zaniedbał sprawy państwa. Królestwo Wu upadło, jego króla zabito a Xi Shi utopiła się w rzece.
Diao Chan - uroda Diao Chan zaćmiewała księżyc, który na jej widok chował się za chmurami.
Także ona była wojennym darem od cesarza Han, który miał skonfliktować władcę Dong Zhuo z jego przybranym synem i generałem królewskiej gwardii Lü Bu. Diao Chan rozkochała w sobie ich obu.
W wyniku jej intryg i pomówień Lü Bu zabił Dong Zhuo a następnie sam został stracony lub zginął w jakiejś bitwie.
Co się stało z samą Diao Chan - nie wiadomo. Być może dlatego, że co do niej jednej brak ostatecznych dowodów, że jest postacią historyczną.
Yang Guifei - swoim powabem zawstydzająca kwiaty.
Synonim nepotyzmu, rozpasania i korupcji, oskarżana o upadek dynastii Tang. Jej romans z cesarzem Xuanzongiem po dziś dzień stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla pieśni, oper, filmów i poematów.
Najsłynniejszy z nich: "Pieśń wiecznego smutku" Bai Juyi powstał jeszcze w epoce Tang.
Wang Zhaojun - tak piękna, że oszołomione jej urodą ptaki spadały z nieba.
Wezwana do haremu cesarza Yuan, wzgardzona jako konkubina, oddana jako żona władcy koczowniczych plemion za Wielkim Murem jako rękojmia przymierza i pokoju…
Cesarz Yuan, który po raz pierwszy na własne oczy zobaczył ją dopiero w dniu jej zaślubin, zapłakał gorzkimi łzami a następnie nakazał ściąć nadwornego malarza, który oszukał go kłamliwym portretem Wang Zhaojun.
Czy ktoś ją poznaje? Tak, to jest pani Srebrzysty Śnieg z „Cesarskiej córki”.
Jednak ja, by połączyć części układanki, potrzebowałam niedużej laleczki w tradycyjnym stroju chińskiego teatru z galerii handlowej w Szanghaju.

Laleczki


Laleczki w strojach narodowych sprzedawane jako pamiątki nie są czymś nowym ani nadzwyczajnym. Także te, w tradycyjnych strojach opery pekińskiej. Mogą być niewielkie - rozmiaru przywieszki do kluczy, lub całkiem spore, wysokie na metr i bardzo realistyczne. Kiczowate do bólu, lub tak piękne, że dusza będzie płakać ze wzruszenia. Wykonane z plastiku, masy ceramicznej, lub wysokiej klasy żywicy na oko imitującej porcelanę, w dotyku - ludzkie ciało. Za wykonaniem idą też stroje - od takich z drukowanych papierków i srebrzonych drucików, po szyte ręcznie „na miarę” szaty z prawdziwego jedwabiu. Takie lalki posiadają nie tylko własnych krawców, ale też stylistów, fryzjerów, perukarzy, makijażystów i specjalistów od części zamiennych.
O możliwościach posiadania decyduje tylko zasobność portfela i aktualne kursy walut. Może to być wydatek kilku złotych monet lub, jak realistyczne lalki BJD - równowartość małego samochodu.
Mój suwenir nie jest aż tak wystawny.
Co gorsza, okazał się częścią większej całości, drugą połówką jabłka - i w tym miejscu zaczęła się hopka.
Ponieważ jak mówić o Kleopatrze bez Antoniusza i Cezara, Annie Boleyn bez Henryka VIII, czy Grace Kelly bez Rainiera Grimaldi? Bo dama serca nie może istnieć bez swojego księcia.

Chiński romans wszech czasów


Yang Guifei i cesarz Xuanzong - najsłynniejszy romans epoki Tang. Wstrząsnął posadami imperium, kończąc najbardziej pomyślny okres w dziejach Chin. O tej miłości, czy też: ślepej namiętności, graniczącej z obsesją, jeszcze za życia zainteresowanych powstało kilka oper i poematów.
Albowiem stało się tak, że cesarz Tang Xuanzong zapragnął dla siebie żony księcia Li Mao. Ona miała wówczas lat dziewiętnaście, on - pięćdziesiąt trzy. Ale cesarz nie może ot tak, odebrać synowi żony, nawet jeśli jest to osiemnasty syn, bez prawa do dziedziczenia. Aby było to możliwe i w zgodzie z obyczajem, Xuanzong wykorzystał precedens z życia swojego dziada, który wdał się w potajemne amory z konkubiną swojego ojca, słynną Wu Zetian.
Pod jakimś pozorem odebrano Li Mao Yang Yuhuan i odesłano jako mniszkę na dwa do lata świątyni - czy też - żeńskiego klasztoru, by tam „oczyściła się” ze związku z księciem. Li Mao na pocieszenie dostał nową żonę a Xuanzong - po pewnym czasie - wpierw konkubinę a później żonę, której nadał tytuł Guifei „Szlachetnej Małżonki”, wynosząc Yang Yuhuan do rangi pierwszej kobiety cesarstwa. Xuanzong przekazał sprawy państwa w ręce kanclerza a sam oddał się szaleństwom miłości. Xuanzong był poetą, Guifei - utalentowaną tancerką i pieśniarką. Artystyczne dusze połączyła pasja i wspólne zainteresowania. Stali się nierozłączni. Xuanzong dogadzał swojej wybrance na wszelkie możliwe sposoby: Specjalnie dobranych siedmiuset tkaczy i hafciarzy dostarczało materiałów na jej odzież, na mocy specjalnego dekretu gońcy dostarczali z odległych południowych prowincji owoce liczi. Owoce te są nietrwałe i szybko się psują, stąd gońcy zajeżdżali konie, by jak najszybciej dostarczyć liczi na stół Guifei. Jeśli docierały gnijące lub nadpsute - konających ze zmęczenia kurierów karano śmiercią. Także specjalnie dla niej, cesarz wybudował w Huaquing jej własny basen, by mogła cieszyć się kąpielą w ciepłych źródłach o każdej porze roku. Nie oznacza to, że mimo podzielanych zainteresowań i niezliczonych ekstrawagancji Xuanzong i Guifei jedli sobie z dzióbków. Cesarz przynajmniej dwukrotnie wypędził Guifei z pałacu. Za każdym razem na bardzo krótko. Raz , bo urządziła scenę zazdrości o inną konkubinę, drugi - bo zbyt dufna w swoją pozycję ośmieliła się tknąć flet z jadeitu należący do krewnego cesarza. Pozytywne jest to, że Guifei odwzajemniała uczucia cesarza. Od kiedy rzutki. zdolny, mądry władca stał się marionetką w rękach Guifei, nagradzał on rodzinę Guifei ponad wszelkie wyobrażenie. W niedługim czasie rodzina Yang objęła wszystkie co ważniejsze urzędy w państwie. Yang Guifei promowała członków swojej rodziny wszędzie, gdzie się dało a oni drenowali cesarską szkatułę na ile było to możliwe. I to był początek końca.
Pod rządami kanclerza Yang Guozhonga Chiny utraciły znaczną część ziem w Azji Środkowej, które z buddyjskich ostatecznie stały się muzułmańskie (kojarzycie posągi Buddy w Bamian? No właśnie).
Za klęskami wojennymi nadeszła seria klęsk żywiołowych. W kraju zapanował głód a tymczasem cesarz nie widział świata poza swoją Guifei. Niezadowolenie i rozgoryczenie sięgnęło zenitu. Doszło do buntu i powstania. Co ciekawe, przywódcą rebelii był protegowany Guifei - generał An Lushan, skonfliktowany z kanclerzem Yangiem, prywatnie - wujem Guifei. An Lushan bez trudu zwerbował głodujących chłopów i żołnierzy, którym nie wypłacano żołdu. Ogłosił się pierwszym cesarzem dynastii Yan i ruszył na stolicę w Changan. Xuanzong wraz z dworem i resztkami armii opuścił stolicę i udał się w kierunku prowincji Syczuan. Jednakże w cesarskim orszaku doszło do buntu. Gwardziści zażądali głów rodziny Yang, w tym samej Guifei, winiąc ich za upadek kraju i wyraźnie okazywane niezadowolenie przodków z poczynań Syna Niebios. Cesarz początkowo odmówił żądaniom, później jednak wyraził zgodę.
Yang Guifei została zaprowadzona do pobliskiej świątyni i tam uduszona końską uprzężą. W innej wersji - powieszona na białej szarfie, a że nie było czasu na ceremonie - pochowano ją w gołej ziemi.
Po śmierci Guifei, Xuanzong zupełnie stracił chęć do życia. Miał już siedemdziesiąt lat, był starym człowiekiem. Abdykował na rzecz syna, snuł się po pałacu, w którym kazano mu mieszkać lub godzinami wpatrywał się w portret pięknej Guifei. Ponoć, umierając, wyraził życzenie, by pochowano go obok Yang Guifei. Deklamacja Xuanzonga nad grobem Yang Guifei do dziś uznawana jest za jedno z najpiękniejszych wyznań miłości. „Na niebie jak ptaki, w wiecznym locie, na ziemi - jak dwa drzewa, na zawsze splecione gałęziami”. Wzruszające, prawda?

Opera


Co wiadomo o operze pekińskiej, oprócz tego, że jest to klasyczny teatr chiński, określony ścisłymi kanonami, gdzie od aktorów oprócz umiejętności śpiewu i tańca wymaga się również biegłości w akrobatyce i sztukach walki? I że jeszcze do niedawna role kobiece grali wyłącznie mężczyźni a jej adeptem między innymi jest Jackie Chan? Ja, na ten przykład, dowiedziałam się, że "Pałac Wiecznego Życia" to najbardziej znany dramat klasyczny a pieśń o tytule "Drunken Concubine" czy też „Drunken Beauty” popularnym, choć trudnym popisem aktorskim.
W skrócie: Cesarz Tang Xuanzong wysłał do swojej konkubiny wiadomość, by oczekiwała go z wieczerzą i napitkiem w pawilonie w cesarskich ogrodach, gdyż ma życzenie spożyć w jej towarzystwie wieczorny posiłek. Guifei - gdyż to o niej mowa - naszykowała się godnie oraz szykownie i o oznaczonej porze czekała na swojego cesarza. I czekała, czekała, czekała…
Po kilku godzinach, stało się jasne, że cesarz jednak nie przybędzie.
Sam władca bawił w tym czasie u innej ze swoich konkubin. Gdy już sobie przypomniał, przesłał Guifei na przeprosiny wachlarz i grzebień do włosów.
Goniec przybył do Guifei niedługo po tym, jak ta uświadomiła sobie, że Tang ją wystawił.
Najpierw się wściekła i rzucała po pawilonie elementami wystroju wnętrza, później spiła się na sępa i zalana w sztok, śpiewała różne rzeczy.
Epizod ten został uwieczniony w "Drunken Concubine" właśnie. Ale prawdziwego sznytu nadał przedstawieniu Mei LanFang - reformator opery pekińskiej. W jego wykonaniu „Drunken Beauty” to jednoosobowy pokaz zdolności aktorskich i trudnych figur.
Dan [aktor grający postać kobiecą] odgrywając stan co raz większego upojenia alkoholowego m.in. pije z czarki trzymając ją w samych zębach i wdzięcznie odchylony do tyłu, odstawia ją z powrotem na tacę.
Styl Pijanego Mistrza? Oto on.
W roku 2011 aktor opery pekińskiej - Li Yugang opracował i wykonał nową aranżację tej pieśni.


I tu kolejny smaczek: W teledysku odniesiono się do elementów z biografii Mei LanFanga – ponieważ zawodu aktora zaczął się on uczyć w wieku ośmiu lat. Sześć lat później był już uznaną gwiazdą.
Dla mnie to odpał zupełny.
Tyle historii w historii o na pozór zwykłej piosence wypatrzonej na YouTube - nie spotkałam nigdzie.
Może jeszcze w „Sari Gelin”, ale to już zupełnie inna bajka.
Nie przypominam sobie, bym w Europie natknęła się na coś podobnego.


Figurki: Tang XuanZong i Yang GuiFei w tradycyjnych strojach opery pekińskiej.



Efekt motyla

Teoria głosi, że, czasami jedno uderzenie skrzydeł motyla w Amazonii może wywołać tornado w Teksasie. Czasami, jedna, z pozoru błaha rzecz może stanowić przyczynek do czegoś większego.
Czasami będzie to droga prosta, jak strzał z łuku, czasami - jak kręgi na wodzie rozchodzące się co raz dalej i dalej. Czasami jedna książka, jedna laleczka, jeden filmik, mogą sprawić, że obce światy i niestworzone historie staną się czymś wyraźnym i przejrzystym. Czasem, rzecz pozornie bez znaczenia pozwala odkryć za mijanym właśnie rogiem tysiące innych, fascynujących opowieści.
Bo czasami z łazikowania po krzakach obok wytartych szlaków, można przynieść w kieszeniach prawdziwe skarby.

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca.
Jagrys

#jagrys#tldr#norton#chiny
{}× 12
Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · 12 miesięcy temu
Wspaniały tekst, dziękuję. Ostatnio oglądałam drzeworyty japońskie, niestety nie pojawiły się tam takie piękności jak u Ciebie.
{}× 1
@Jagrys
@Jagrys · 12 miesięcy temu
Cztery legendarne piękności Chin są w Japonii bardzo dobrze znane.
W alternatywnych przekazach, Xi Shi. Diao Chan i Yang GuiFei uciekły do Japonii i tam dożyły swoich dni w spokoju, u boku kochającego mężczyzny (przynajmniej, gdy chodzi o Xi Shi i Diao Chan).
Nie mniej japońska maniera przedstawiania postaci... Bywa, że zwykłemu gajinowi trudno ją zaakceptować.

Tak wyobrażał sobie Yang GuiFei japoński artysta Hosoda Eishi.
Gdyby nie podpis - w żaden sposób nie poznałabym, że to ona.
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · 12 miesięcy temu

Trudno te kobiety uznać za piękności. Chociaż to może kwestia techniki, to są drzeworyty.
{}
@ziellona
@ziellona · 12 miesięcy temu
Chcialaś krytykę. Sorry Jagrys - no way. Tego się nie da skrytykować.
Świetny, rewelacyjny tekst, który otwiera zamknięte oczy (moje) na kulturę "skośnooką" - całość kultury (przez wieki i różnorodność środków wyrazu). Choć nadal nie mam ciągot do kultury chinskiej i japońskiej (nie wiem czemu, ale kompletnie mnie nie rusza), to jednak... dzięki Twoim tekstom już chociaż mam blade pojęcie CO mnie nie rusza. Może kiedyś napiszesz o tym książkę? i wówczas się dowiem DLACZEGO mnie nie rusza?

{}
@Jagrys
@Jagrys · 12 miesięcy temu
A mogę zapytać, CO cię nie rusza?
{}
@ziellona
@ziellona · 11 miesięcy temu
a możesz. A ja Ci nawet odpowiem :) I przyznam się do totalnej ignorancji, trudno.
Nie poradzę - tematyka chińska i japońska kompletnie nie leży w kręgu moich zainteresowań. Co gorsza - cała Azja leży jakos poza mną. Dlatego nie wiem CO mnie nie rusza, ale podskórnie wiem, że nie będę na własną łapkę zgłębiać nawet podstaw tych kultur.
Aczkolwiek, jak mogę je zgłębiać za pomoca Twoich tekstów.... Aaaa... to tak. To mogę :)
{}
@Possi
@Possi · 12 miesięcy temu
Bardzo ciekawy tekst, zachęca do indywidualnego zgłębiania meandrów świata.
{}

Archiwum

  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe