Avatar @Chassefierre

@Chassefierre

Trickster & Wasz Szeryf
108 obserwujących. 57 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.
chassefierre
Napisz wiadomość
Obserwuj
108 obserwujących.
57 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj 1 minuta temu.

Blog

wtorek, 28 czerwca 2022

#106 Krótko o tym dlaczego już nigdy nie sięgnę po nic rosyjskiego

Każdy ma jakieś wyobrażenia na swój temat. Każdy chciałby być ,,jakiś''. Ja czasami chciałabym być może bardziej cyniczna i nieufna, niż jestem. Tymczasem rzeczywistość cały czas dobitnie pokazuje, że jestem naiwnym, mięciutkim króliczkiem, który w głębi duszy cierpi z powodu niesprawiedliwości i okrucieństwa świata.

 

Gdyby jeszcze w zeszłym roku ktoś mi powiedział, że ci ,,zwykli biedni rosjanie'' (celowo z małej litery) będą mordować Ukraińców w Buczy i Irpiniu, że zrównają Mariupol z ziemią, że będą przeprowadzać planowaną, totalną i regularną rusyfikację kraju, który nie jest, nie był i NIGDY NIE BĘDZIE częścią rosji (też celowo z małej), to pewnie bym w to zwątpiła i może zaczęłabym szukać nawet jakichś usprawiedliwień.

Wiecie, że może ,,ci biedni zwykli rosjanie'' nie wiedzieli gdzie jadą, że ich zmanipulowali i tak dalej. I taki tam bełkot.

 

Pewnie też bym powiedziała coś w stylu, że nie można z powodu wojny cancellować rosyjskiej literatury i kultury, bo Tołstoj, Łukjanienko (kutas), Jerofiejew (kolejny kutas); bo rosyjska muzyka, bo filmy, bo symbolika, mili państwo, ta wrażliwość!

 

Ale wiecie co? Okazało się, że to wszystko to była tylko fasada – to czym tak się zachwycano (i czym zachwycałam się ja, kiedy nie wiedziałam lepiej) – tylko otoczka, ładny papierek skrywający obrzydliwą zawartość.

Zawartość, która chce zniszczyć Ukrainę w imię swoich chorych imperialistycznych dążeń. Zawartość, która zrzuca bomby na schrony z dziećmi, morduje cywili, z pełną świadomością i premedytacją rozstrzeliwuje bezbronnych mężczyzn, jak to robiła w Buczy i Irpiniu. To zawartość, która dla zabawy strzela z wozu opancerzonego w samochód starszej pary wracającej do domu.

 

I wiem, wciąż są ludzie, który mówią, że to ,,wojna Putina'', że są ,,biedni zwykli rosjanie'', którzy ,,cierpią z powodu sankcji'' (i dobrze). Ale to nie Putin zbombardował wczoraj centrum handlowe w Krzemieńczuku. To nie on usprawiedliwia wojnę w mediach społecznościowych. To nie on pisze nienawistne i przepełnione jadem komentarze o tym, że trzeba byłoby zrzucić bombę nuklearną na Kijów. To nie on ,,pozwala'' mężowi gwałcić ukraińskie dziewczyny. To nie on je gwałci.

To robi ten ,,zwykły dobry rosjanin''. I robi to dokładnie tak samo, jak w czasie II Wojny Światowej zwykły dobry Ernst rozstrzeliwał Żydów.

Tagi:
#wojna#przemyslenia
środa, 8 czerwca 2022

#105 Jak zaniemówić bibliotekarza - krótki poradnik

Pamiętam swój pierwszy Moment Przełomowy w tej pracy: przyszła do mnie Pani z prośbą o książkę kobiecą, ale życiową. Żeby była w niej psychologia postaci i głębia, żeby fabuła była wartka i wciągająca, żeby to było coś   a m b i t n i e j s z e g o.

No i stawałam na uszach podsuwając jej co rusz ciekawe tytuły, które - jak uważałam w swojej naiwności - spełniają te kryteria. Po kilku minutach Pani sprowadziła mnie jednak na ziemię pytając:

- Ale to co, nie ma już nic Michalak?

 

Dzisiaj z kolei miało miejsce wydarzenie niesłychane, niezwykłością swoją podobne zstąpieniu archaniołów z niebios tylko po to, żeby wręczyli mi awizo. Co się stało?, zapytacie. Otóż, odpowiem Wam, przyszedł do mnie Wyrafinowany Czytelnik.

 

Pan, niepozorny, przyszedł, przywitał się, rozejrzał się, podszedł do mnie i w te oto słowa rzekł:

- Czy jest coś Marlona Jamesa?

To pytanie było tak niezwykłe, że mój mózg uruchomił się w trybie awaryjnym wyrzucając z siebie ciąg szybkich myśli w rodzaju: ale, że TEN Marlon James? On pyta o TEGO Marlona Jamesa? Czy to możliwe? A może jest jakiś inny Marlon James? O-mój-borze-szumiący NIKT mi nie uwierzy! Rany, mam czytelnika, który pyta o MARLONA JAMESA!

- Ale - błysnęłam elokwencją, jeszcze nie do końca wierząc w to, co się dzieje - chodzi o tego Marlona Jamesa od ,,Księgi nocnych kobiet'' i ,,Diabła Urubu''?

- I tego od ,,Czarnego lamparta, czerwonego wilka'' - potwierdził Wyrafinowany Czytelnik. - Ale to już czytałem, a pani go zna?

 

I tak jakoś od słowa do słowa okazało się, że czytamy bardzo podobne książki, że oboje lubimy fantastykę i Pan Wyrafinowany Czytelnik nawet przeszedł się ze swoim psem przed bibliotecznymi oknami, żeby pokazać mi w pełnej krasie swojego mięciutkiego owczarkowatego towarzysza rowerowych podróży. :)

Tagi:
#praca#czujedobrzeczlowiek#WyrafinowanyCzytelnik#MarlonJames#niktminieuwierzy#wow#milaniespodzianka#yay
niedziela, 1 maja 2022

#104 Na wieczór znów się chwalę...

Tym, że skończyłam dzisiaj szyć piękne filcowe króliczki! 

 

 

 

Maleństwa mają około 17 centymetrów wysokości i jak rzekłam na początku zostały wykonane z filcu. Wypełnienie to kulka silikonowa. Oczka i ,,guziki'' szaliczków zostały wykonane z włóczki więc całość jest dziecio-friendly. :) 

 

Same szaliczki powstały ze ścinków materiałów, które chomikowałam właśnie na takie okazje. 

 

Szarpnęłam się też i na próbę wystawiłam ostatniego króliczka na allegro - a poza tym to wiecie, jeśli ktoś jest zainteresowany jakąś zabawką, to zawsze może pisać przez PW. :) 

Tagi:
#filc#zabawka#kroliczek#upcykling#rekodzielo#corobiekiedynieczytam#tymirecami#dobrenaprezent#generalniepolecam#chwalesie
poniedziałek, 25 kwietnia 2022

#103 Gdyż jestem lamą

Tak, Wysoki Sądzie, jestem lamą, przyznaję się do tego z woli własnej i nieprzymuszonej, i proszę o wybaczenie. 

 

Jeszcze przed świętami dotarła do mnie paczuszka od @LetMeRead. I miałam się pochwalić od razu, ale lamy mają pamięć jętki jednodniówki, a poza tym urlop się zaczynał i trzeba było wszystko domknąć w pracy, i w ogóle to do tego jeszcze święta w tym roku minęły mi/nam w wyjątkowo marnej atmosferze, a potem zaczął się urlop i trzeba było go wykorzystać na chodzenie po lekarzach (hej! moja morfologia jest lepsza, niż była!), i zrobienie krzywej cukrowej (ale też spoko, nie umieram), i w tym momencie chciałabym wszystkim powiedzieć, że pobieranie/oddawanie czterech sporych objętościowo próbek krwi w czasie okresu nie jest najlepszym pomysłem, bo może się Wam zrobić faktycznie słabo. 

(Wiem, głupie, wiem.)

 

Przechodząc jednak do sedna sprawy, jakim była (i wciąż częściowo jest) paczuszka od Let - Paszczak od razu wiedział, że w środku będzie coś dla niego!

 

 

I jego Mądry Nosek wcale się nie mylił: 

 

 

Paszczatemu przypadły w udziale kostki z jagnięciną (ale weź, mama, podziel na kawałeczki, bo gryźć się nie chce) i krakersy ze szpinakiem (schrupane w pierwszej kolejności, szpinak to jest to!), i jeszcze cała paczusia smaczków, które ja, zła lama-mama, wydzielam jako smaczki pospacerkowe i których nie można zjeść na raz, chociaż by się chciało. 

 

 

A ja dostałam pyszną herbatkę (i mogłam, lub mogłam nie, podjeść trochę tych kandyzowanych owoców, które są jej częścią) i czekoladę, którą jeszcze chronię i ukrywam przed niecnymi zakusami mojego PółWikinga, który co jakiś czas zadaje niby to niezobowiązujące pytanie o to, czy mamy coś słodkiego w domu?

 

@LetMeRead - jeszcze raz dziękujemy Ci z Paszczakiem! ;) 

 

Tagi:
#nakanapie#prezenty#niespodzianka#swieta#lama#krotkapamiec#zawalilamprzyznajesie#pamiecjakjetka#dziekuje#jestesciesuper
środa, 13 kwietnia 2022

#102 Krótko o tym, jak zniszczyć sobie ,,karierę'' w dniu urodzin

czyli historia upadku Dariusza Rekosza. 

 

Gdyby ktoś się zastanawiał, kim jest ten pan (celowo z małej litery, no nie potrafię z siebie nawet formy grzecznościowej wobec takich osób wykrzesać), to jest on pisarzem znanym głównie z tego, że pisze książki dla dzieci i młodzieży

 

A przynajmniej był z tego powodu znany do przedwczoraj, czyli do dnia 11 kwietnia, kiedy to postanowił z okazji swoich urodzin podzielić się z ludźmi perłami swoich przemyśleń. Wątpliwej jakości, dodajmy: 

 

 

Później, to znaczy w dniu 12 kwietnia, na youtubowym gównokanale ,,Siewcy Prawdy'' (nie linkuję, oglądacie na własną odpowiedzialność, bo to medium należące do ludzi wierzących w koronawirusowe spiski i uciśnionych szlachetnych lechitów-sarmatów) Rekosz będzie się tłumaczył, że to był ,,eksperyment socjologiczny'' z tą flagą, no hehe. 

 

No nie hehe, i gówno nie ,,eksperyment socjologiczny''. Jako socjolog z wykształcenia mogę powiedzieć, że wpisy Rekosza mają z socjologią tyle wspólnego, co Władimir Putin z umiłowaniem pokoju na świecie - są zbiorami całkowicie rozbieżnymi. Nie stały nawet obok siebie. I w imieniu wszystkich socjologów bardzo proszę nie wycierać sobie gęby naszą dziedziną naukową. Dziękuję. 

 

W tym samym wywiadzie Rekosz, pozujący na biednego, niemal ukrzyżowanego (hehe) Siewcę Prawdy opowiada o tym, jak ,,śmiali się i dokazywali'' z rodziną, kiedy czytali na fejsbuniu wpisy ludzi mówiących, że Rekosz jest nienawistnym człowiekiem i zapewniających, że nie będą czytać jego książek. 

Jestem pewna, że jego rodzina uznała za jeszcze bardziej zabawny fakt zerwania współpracy z Rekoszem przez wydawnictwo Tandem i to, że ten literat od siedmiu boleści został zwolniony ze swojej zwykłej pracy. 

 

 

No ale dobrze, wczoraj pożar zaczął przybierać formy niekontrolowane, to znaczy ludzie się faktycznie zbulwersowali i okazało się, że wbrew oczekiwaniom naszego głównego bohatera większość Polaków nie popiera jego durnych słów, i w sumie to rodzice naprawdę wcale nie chcą czytać dzieciom książek kogoś, kto głosi takie poglądy, bo wiecie - nie wiadomo jakie on tam w tych książkach poglądy przemyca, tak? 

 

Dół był jednak zbyt płytki, więc Rekosz postanowił zakopać się głębiej:

 

 

Pomijając już takie drobnostki, jak poszanowanie języka ojczystego przez tego Pisanego-Caps-Lockiem-Polaka czy miotanie odnośnikami do konstytucji i ustaw (które, nie wiem, mają nas wystraszyć? mają nadać postowi formalny charakter?) należy zauważyć, że ani razu nie padło słowo ,,przepraszam'' i w wypowiedzi Rekosza nie ma ani grama jakiejkolwiek refleksji nad tym, że być może jego zachowanie było zwyczajnie chamskie, niestosowne i podłe. 

 

Rekosz pokazuje też, że swoich odbiorców ma za debili pisząc, że jego ,,wypowiedzi nie mają charakteru politycznego'', a on sam ,,nie sympatyzuje z którąkolwiek ze stron'' gdyż jest ,,przeciwny jakimkolwiek konfliktom zbrojnym'', ale nie widzi przy tym żadnego problemu w tym, żeby zamieścić o taką gównografikę na swoim profilu: 

 

 

(A potem ma jeszcze czelność jęczeć w tych Siewcach Prawdy, że ,,ludzie wypominają mu jakieś stare wpisy''. No tak, internet nie zapomina.)

 

 

Na koniec garść linków, gdybyście chcieli sobie poczytać więcej: 

https://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/7,93867,28327883,autor-ksiazek-dla-dzieci-o-ukrainie-flaga-to-kolorowanka-i.html (bez paywalla)

https://dziennikzachodni.pl/pisarz-dariusz-rekosz-wyrazil-publicznie-swoje-kontrowersyjne-antyukrainskie-poglady-wydawnictwa-zrywaja-wspolprace-sprawe-bada/ar/c1-16265361

https://kultura.onet.pl/ksiazki/dariusz-rekosz-autor-ksiazek-dla-dzieci-publikuje-szokujace-nagranie/05e6fy1

https://ksiazki.wp.pl/dorota-zawadzka-ujawnila-nienawistne-wpisy-autora-ksiazek-dla-dzieci-reakcja-byla-natychmiastowa-6757099729496672a (nie lubię Super Niani, ale doceniam jej wkład w sprawę)

https://kultura.dziennik.pl/ksiazki/artykuly/8399582,skandal-dariusz-rekosz-autor-ksiazki-dla-dzieci-ukraincy-wydawnictwo.html

 

Sprawą wpisów Rekosza zajął się też Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 

 

Dziękuję za uwagę, niech Wasz dzień będzie wolny od idiotów. :)

Tagi:
#juzwiecie#czegonieczytac#swoimdzieciom#lokalnagownoburza#wysrywyintelektualne#rodzimipisarze#watpliwejjakosciliteraci#niewiekiedyprzeprosic#konczwascwstyduoszczedz#lokalnepodworko#ukrainofobia#wojna
piątek, 8 kwietnia 2022

#101 Stojaczek

Od czasów pandemii i wszechobecnych plakatów obwieszczających o tym i o owym mam wystawiony przed wejściem do biblioteki pseudostojaczek. Pseudostojaczek przez prawie dwa lata dzielnie spełniał funkcję informującego o potrzebie zakładania maseczki/godzinach przerw/imprezach potykacza.

Ale teraz już się koronawirus ,,skończył'' więc pseudostojaczek przestał mi być potrzebny.

Złożyłam go więc i...

 

,,Ojej, to jest otwarte? A ja myślałam, że zamknięte, bo nie było stojaczka!''

,,Z duszą na ramieniu tu szłam, bo nie było stojaczka.''

,,Co się stało ze stojaczkiem?''

 

Pomyślałam, głos mas czytających moim natchnieniem, i wystawiłam pseudostojaczek opatrzony czytelniczym Memem Tygodnia.

 

 

 

Dzisiaj dowiedziałam się, że Prawnicy z biur naprzeciwko z niecierpliwością czekają na kolejny ,,komiks'', który wyszukam w internetowych otchłaniach i że im się to bardzo podoba, bo poprawia im humor.

 

Czuj dobrze człowiek. :)

 

Tagi:
#czujdobrzeczlowiek#praca#ludzie#stojaczki#memy#heheszki#czarnyhumor
poniedziałek, 4 kwietnia 2022

#100 .

Tagi:
#niemamnicdododania#depresja#muzyka#Manson
czwartek, 31 marca 2022

#99 Na noc się pochwalę...

      

 

W zeszłym roku zakochałam się w pracach Norvala Morriseau i z tej postanowiłam wyhaftować te z nich, które spodobały mi się najbardziej. :) 

 

Jeszcze trzy czekają na swoją kolej. ;)

Tagi:
#haft#corobiekiedynieczytam#tymirecami#rekodzielo#NorvalMorriseau#ladnerzeczy#piekneobrazy#dekoracja#odstresowuje
piątek, 25 marca 2022

#98 Czy chcesz skorzystać z PayPal?

24.03.2022

Na Etsy pojawiają się picturebooki na które poluję od grudnia/stycznia. Rzucam się na nie jak Reksio na szynkę. 

A nie, jednak nie rzucam się, bo muszę założyć konto na PayPal, żeby zapłacić przez PayPal. 

Ale chwileczkę, mnóstwo ludzi z tego korzysta, co może pójść źle? 

Zakładam konto. 

 

PayPal blokuje moje środki ale zaraz zwalnia blokadę. Z mojego konta nie pobrało ani grosza. Od razu zaczynam się martwić, ale okej, skoro to jest przelew walutowy, to może zejdzie rano? 

 

25.03.2022

Przelew nie schodzi rano. Dzwonię na infolinię PayPal. Miły Pan nr 1 mówi mi, że u nich wszystko jest okej, sprzedający otrzymał wpłatę, no luz, blues i orzeszki. Kwota, która mi zejdzie z konta będzie nawet mniejsza, bo przewalutowanie-coś-tam-coś-tam. Ale mam zadzwonić do mojego banku, żeby się upewnić, jeśli chcę. 

 

Chcę. 

 

Pani Konsultantka nr 1 mówi mi, że przelew nie doszedł do skutku, bo został anulowany, a w ogóle to czy ja rozmawiałam z PayPalem? Rozmawiałam, nawet jej o tym powiedziałam kilka minut wcześniej. A to ona nie wie, przelew nie poszedł, do widzenia. 

Pani Konsultantka nr 2 mówi mi, że w sumie to może dlatego, że Etsy chciało pobrać większą kwotę, ale PayPal przewalutował inaczej, na mniejszą i że wyśle żądanie zablokowania tej mniejszej kwoty. Kiedyś. 

 

No ale ja bym chciała wiedzieć kiedy. 

 

Więc dzwonię do PayPala i tłumaczę Miłej Pani nr 2 co się stało i pytam o co chodzi. Pani mi mówi, że u nich naprawdę wszystko jest okej i że PayPal nie będzie wysyłał żadnego dodatkowego żądania zablokowania odpowiedniej kwoty, bo przecież ona już została pobrana. Więc jeszcze raz tłumaczę, że nie, nie została. 

A to muszę się kontaktować z bankiem. 

 

Więc dzwonię do banku. 

 

Miły Konsultant nr 3 mówi, że on widzi od swojej strony, że no była blokada na kwotę X, ale potem została zwolniona, ale to wygląda tak, jakby kwota X była zablokowana nie będąc zablokowaną i on w sumie nie wie, co się dzieje, ale powinnam zadzwonić do PayPala, bo jeśli wyślą żądanie zablokowania nowej kwoty, to może być kwota ,,jakakolwiek'' i że może być mniejsza, ale również może być większa, i on by tak tego ,,nie zostawił''. 

 

Z sercem w gardle (chciałam tylko kupić książki, do cholery!) znowu dzwonię do PayPala i tłumaczę Miłemu Panu nr 3 co się stało, że nie zeszła mi kwota z konta, że no ja naprawdę-naprawdę chciałabym zapłacić, tak? 

Ale on mi mówi, że już zapłaciłam. I że może to mój bank ma problem? Więc nie, tłumaczę mu, że to nie mój bank, mój bank mówi, że to oni. Chcę wiedzieć o co chodzi, co się zepsuło, co mam zrobić? 

Miły Pan nr 3 w sumie nie wie, ale jeśli chcę to może opisać mój problem do Działu Wewnętrznego. 

No to oczywiście, że chcę. Ale w sumie wolałabym porozmawiać z tym działem, to może mnie przełączy? Nie przełączy, bo nie można rozmawiać z tym działem telefonicznie. No to nie. 

Poszło zgłoszenie i mam czekać. Ile? ,,Kilka dni roboczych''. Jak się odezwą, to się odezwą, a jak się nie odezwą, to się nie odezwą. A, no i tak, faktycznie, jakby co, to mogą mi wysłać żądanie pobrania kwoty mniejszej ale też większej. O 15% od tego, co zablokowało mi pierwotnie. 

 

Więc jakby co, to odpowiedź na pytanie zawarte w tytule brzmi: nie, nie chcesz korzystać z PayPal. Nigdy. 

Tagi:
#paypal#amowilinierobtego#nieudanyprzelew#bankowoscinternetowa#ratunku#ajachcialam#tylkokupicksiazke#etsy
czwartek, 24 marca 2022

#97 Szur, szur

- Więc nie obsłuży mnie pani, jeśli nie mam maseczki? - Zrozumienie spadło na nią jak kowadło spadające w kreskówkach na Willy'ego E. Kojota.

- Nie - potwierdziłam.

- I nie zrobię ksera? - upewniła się, wyciągając z torby opasłą teczkę.

- Nie - powtórzyłam.

- To żal mi pani - rzuciła kobieta w średnim wieku, machając teczką na której było logo przedstawiające przekreślone 5G. - Żal mi pani, bo pani siedzi pod nadajnikiem 5G, który robi pani większą krzywdę niż to, że ja nie mam maseczki.

Nie odpowiedziałam, bo co ja mogę odpowiedzieć komuś, kto wymyślił sobie, że fotowoltaika na dachu to maszt 5G?

- Ja tu mam WAŻNE DOKUMENTY - kontynuowała z naciskiem, wciąż machając teczką. - WAŻNE DOKUMENTY przeznaczone dla ludzi takich jak pani, którzy nie wiedzą, co rząd nam szykuje. Ale jak tak, to ja pójdę gdzie indziej.

Zawiesiła teatralnie głos, jakby oczekiwała, że słysząc jej słowa zmienię zdanie i zacznę ją prosić, żeby urozmaiciła mi dzień swoimi teoriami spiskowymi.

- Dobrze - zgodziłam się.

I poszła. Życząc mi dużo zdrowia, które ma mi się przydać pod tymi fotowoltaicznymi pseudomasztami 5G, których w okolicy nie ma.

 

To tak tytułem ciekawostki.

Tagi:
#szurszur#praca#ludzie#dziwniludzie#ksero#ratunku#teoriespiskowe#5G#pomylilafotowoltaike#zmasztem
wtorek, 8 marca 2022

#96 Привiт, я слон!

Zachęcam do licytowania kompletu filcowych słoników, które wykonałam specjalnie z myślą o aukcji charytatywnej. 

 

 

Cały dochód zostanie przekazany na pomoc dla obywateli Ukrainy. Link do licytacji znajdziecie TUTAJ. :)

Tagi:
#handmade#tymirecami#sloniki#zfilcurobione#haftowane#corobiekiedynieczytam#dlaUkrainy#stopwojnie#wojnanaUkrainie
piątek, 25 lutego 2022

#96 Kiedy tak na to patrzę...

... to wczorajsza wizyta pani Jot nie wydaje się aż tak zła - ostatecznie przez chwilę pozwoliła mi nie myśleć o tym, co się dzieje na Ukrainie.

 

A jest wojna. Wojna niewyobrażalna, niepotrzebna i podła. Wojna, którą wypowiedział stary kretyn rojący sobie marzenia o nowym wielkim Związku Radzieckim, który pewnie będzie się nazywał inaczej, ale powinien mieć stary kształt.

Ukraina się broni. Ukraina jest dzielna.

Chciałoby się pomóc. Ale jak?

 

W wymiarze jednostkowym wydajemy się sobie mali i nieważni, tacy bez wpływu na to, co się dzieje. Nic bardziej mylnego. Możemy pokazać, że jesteśmy z Ukrainą - możemy iść na wiec poparcia dla Ukrainy, możemy przypiąć do ubrania wstążki w kolorach ich flagi, możemy poświęcić płócienną torbę i napisać na niej, że jesteśmy, że wspieramy.

Oczywiście, zaraz zlecą się ludzie mówiący, że to tak, jakby się kredą po chodniku pisało. No nie. Może swoje barwy zobaczy Ukrainka, która mieszka na Waszym osiedlu i to sprawi, że poczuje się przez chwilę trochę lepiej. Może zobaczy je jakieś dziecko, które przyjechało z rodzicami, i poczuje się w naszym kraju chciane. Może zobaczy to czyjś mąż, martwiący się o swoją żonę i dzieci, i przez jedną krótką chwilę będzie mu lżej na duszy.

To jest tego warte. Na to mamy wpływ. To możemy zrobić.

 

Poniżej macie przydatne linki, jeśli zastanawiacie się, jak jeszcze możecie pomóc:

Strony rządowe dla obywateli Ukrainy przybywających do Polski:

(To udostępniajcie, proszę.)

Możecie też przestać kupować produkty z listy przygotowanej przez użytkowników r/Polska. 

A ArtRage zorganizował specjalny pakiet, który można kupić: https://artrage.pl/bookrage/. Połowa dochodu idzie na pomoc dla Ukrainy.

Tagi:
#przemyslenia#IWantToLeave#Ukraina#wojna#smutnomi#iciezkonaduszy
czwartek, 24 lutego 2022

#95 Muszę, bo się uduszę

I będę się wyzłośliwiać, o czym lojalnie uprzedzam. I będzie długo.

 

Tytułem wstępu: mam jedną czytelniczkę, powiedzmy, że panią Jot. Żebyście dobrze zrozumieli jaką osobą jest pani Jot podam trzy przykłady.

Przykład pierwszy: pani Jot przyszła do biblioteki i poprosiła o książkę, której akcja rozgrywa się w czasie IIWŚ. Książka miała być dobra, nic w stylu Michalak albo Jaxowej, więc podałam jej ,,Wygnanie'' Feuchtwangera, mniej więcej zarysowałam fabułę, że opowiada o Żydach, którzy wyemigrowali do Paryża i...

I otworzyłam Puszkę Pandory. Bo pani Jot okazała się być antysemitką, natychmiast oddała mi książkę i ze świętym oburzeniem zaczęła snuć urojenia o tajemnych żydowskich klikach (czy czymś takim), które rządzą światem i chcą nasz wspaniały polski majątek (jaki?) ukraść i przywłaszczyć przez ustawę 44 czy 144, czy jakąś inną jeszcze, i że w ogóle to skandal, bo Żydzi są tacy i owacy, i rządzą Stanami Zjednoczonymi, i w ogóle ona nie będzie o nich czytać, no co za faux pas, że jej daję takie książki.

 

Przykład drugi: pani Jot wzięła mnie kiedyś z zaskoczenia i zapytała czy mam dzieci. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie, co powinno być wystarczającym powodem do końca rozmowy dla każdej szanującej się inteligentnej istoty. Ale nie dla pani Jot, bo pani Jot zaczęła mnie cisnąć, że niby czemu nie mam, że sobie wymyślam jakieś kryzysy ekonomiczne i klimatyczne, i że ,,w czasie IIWŚ ludzie mieli dzieci, a bieda aż piszczała'', a mi się rodzić nie chce, egoistycznej gówniarze. (A i żadnych zmian klimatu nie ma, bo to tylko te złe lewaki, które chcą naszą narodową gospodarkę opierającą się o solidne filary czarnego złota udupić, fur Deutschland!)

No nie chce mi się rodzić, no jestem antynatalistką (co nie znaczy, że nie lubię dzieci, po prostu ja osobiście uważam sprowadzanie kolejnej istoty na ten padół łez za niepotrzebne, ale nie w tym rzecz), no poczułam się zaatakowana i urażona, ale spoko - smile and wave - trzymam fason, jestem miła, kończę rozmowę, pani Jot poszła.

 

Przykład trzeci: pani Jot zaczęła czytać jedną z tasiemcowych serii Mroza. Którą - nieważne. Ważne to, że jest na tomie przedostatnim i chciałaby przeczytać ostatni, ale go nie ma i on jest wypożyczony, co też jej zakomunikowałam. I zostałam w zamian obdarzona pogardliwo-niedowierzającym spojrzeniem, prychnięciem i niby takim podejrzliwym-nie-podejrzliwym ,,ale to OSTATNI tom jest wypożyczony, jak ja dopiero skończyłam czytać PRZEDOSTATNI?'', zupełnie jakby myślała, że ja tą książkę specjalnie przed nią chowam, ze złośliwości i w ogóle.

Ale nie, książkę wypożyczyła inna czytelniczka. Taka, która Mroza i jego serie odkryła zdecydowanie wcześniej, niż pani Jot.

 

Potem miałam trochę spokoju, bo pandemia, bo pani Jot raczej nie chodziła, ale ostatnio (i dzisiaj!) przechodzi samą siebie. Bo wchodzi nabzdyczona, naburmuszona, no widać, że koniecznie chce się z kimś pokłócić, że musi się na kimś wyładować, na moje ,,dzień dobry'' nie odpowiada, bo po cholerę zniżać się do poziomu takiego plebsu, który tylko książki wrzuca jej na konto.

I zaczyna, od progu, zła i zaczepna, że ,,to w jakich godzinach'' mam te przerwy na dezynfekcję? Więc mówię jej, spokojnie, że jest informacja na drzwiach wywieszona, że można sobie zrobić zdjęcie, że w dni takie, a takie w takie godziny, a w dni inne w godziny odmienne.

No spoko. To ona chce żeby jej podać - tonem rozkazującym, prawda - kolejny tom serii X i kolejny tom Mroza. Więc odpowiadam od razu, że Mroza nie ma (bo pamiętam i nie ona jedna o niego pyta) i już czuję, że będą problemy. Ale człowiek głupi jest, niby wie, a jednak się łudzi...

To ona w takim razie chce Lema. Upewniam się czy to wszystko? Tak, to wszystko. Ruszam więc w półki, biorę książki o które prosiła, widzę, że pani Jot stoi przy nowościach, no to jej nie przeszkadzam (sama strasznie nie lubię, kiedy ktoś do mnie mówi, gdy się nad czymś zastanawiam), kładę książki na bok i wracam do papierologii, którą się ostatnio zajmuję.

Pani Jot podchodzi. Pyta o ,,nowego'' Mroza. Zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie mamy nic nowego, że są tylko stare serie (bo co ja poradzę na to, że zakup nowości trwa i jest niezależny ode mnie? To nie jest tak, że dostaję pieniądze, idę do Empiku czy Świata Książki i następnego dnia mam na półce). Pani Jot pyta o książkę Mroza o pandemii. To mówię, że o takiej nic nie wiem, ale zaraz poszukam i zaczynam przeglądać internet, bo nóż-widelec taka książka się ukazała, ja jeszcze o niej nie wiem, ale gdyby była to można byłoby zamówić przez Gromadzenie...

Pani Jot przerywa moje poszukiwania, pytając czy są jakieś nowości z książek historycznych. Odpowiadam, że tylko to, co jest na półce z nowościami, bo z nowszych nie ma. No i dodaję, że nie znalazłam żadnej książki Mroza o pandemii.

Pani Jot wybucha i naskakuje na mnie, że nie jestem odpowiednio pomocna, że jej ,,nic nie potrafię polecić'', że w ogóle co to ma być, że ona nie może wchodzić między półki(? Nieprawda. Może) i sobie szukać jak kiedyś (za moich czasów nigdy nie szukała sama, tak swoją drogą), bo jej jest ,,duszno'' w maseczce. I coś jeszcze mówiła, ale nie dosłyszałam, bo mówiła to już wychodząc, zła i wściekła, i nawet mi drzwiami trzasnęła na odchodne. A ,,do widzenia, miłego dnia'' to mogę sobie sama życzyć przed lustrem w łazience. 

 

No i tak sobie teraz siedzę, z podniesionym ciśnieniem, bo jak nie masz na kogo krzyczeć, to wiadomo - krzycz na bibliotekarza albo na kasjerkę w sklepie, bo to osoby, które MUSZĄ być dla Ciebie miłe, i wtedy jest tak bezpiecznie i przyjemnie, no prawie jak na treningu bokserskim, tylko zamiast na worku możesz się powyżywać na kimś żywym, a to jakoś tak sympatyczniej, bo można liczyć na jakąś reakcję, prawda?

Tagi:
#praca#ludzie#dziwniludzie#watpiewswiat#czasamimamdosc#bibliotekarkaniejest#twojadziewczynkadobicia
niedziela, 23 stycznia 2022

#94 A czy wiecie, że...

Wylęgarnia Małych Smoków to nie tylko zabawki, ale też mięciutkie kocyki i stylowe kominy? :) 

 

 

 

(Tak, za chwilę ta paczuszka pójdzie nocować w paczkomacie!)

Tagi:
#corobiekiedynieczytam#WylegarniaMalychSmokow#wloczkowe#zwloczki#kocyk#komin#Willy#BlahajWilly#mojkochanyrekin#rekinysafajne#tymirecami#handmade#rekodzielo
wtorek, 18 stycznia 2022

#93 ,,Dziemki pan złodziej'' czyli ,,Niekończąca się historia'' w wersji pisanej przez życie, a więc niespecjalnie ciekawej

Gdyby to była książka, to mój biedny rower znalazłby się niedługo po tym, jak został ukradziony, a mili panowie policjanci zrobiliby użytek ze swoich pałek czy innych paralizatorów łapiąc złodzieja i przyciskając go kolanem do niewygodnej, ubłoconej (koniecznie!) kostki brukowej, wyłamując mu ręce w barkach, podczas gdy w tle lamentowałaby jakaś kobieta.

Niestety, to nie jest książka.

 

Dlatego teraz, mając już w rękach wyrok z informacją o tym, że nakazuje się panu J. oddanie mi pieniędzy za skradziony rower, muszę jeszcze poprosić o wydanie mi wyroku z klauzulą wykonalności i numerem PESEL pana złodzieja, a potem muszę jeszcze znaleźć komornika sądowego z sąsiedniego miasta, bo ci komornicy z mojego miasta nie mogą zajmować się dłużnikami z miast sąsiednich. No. I pewnie będę musiała jeszcze do tego komornika sądowego z sąsiedniego miasta przyjechać osobiście, bo zgaduję, że mailowo albo pocztą nie będzie mi wolno (pocztą to w sumie bym się bała...) wysłać odpisu tego wyroku z klauzulą wykonalności...

 

Więc jakbym nie miała co robić popołudniami, po pracy (a mam!), to teraz jeszcze muszę ogarnąć te dodatkowe sprawy, jakby już nie wystarczyło, że w tej sytuacji jestem niepodważalnie poszkodowana i chcę już tylko dostać z powrotem pieniądze za ten rower i zapomnieć już o całej sprawie, i o fakcie istnienia takiego zwyrodniałego, parszywego, podłego i wynaturzonego dziada, jak pan J.

Tagi:
#wyobrazenia#rzeczywistosc#zlodziej#rower#sad#przeprawa#pieniadze#komornik#zycie#dziemkipanzlodziej

Archiwum

2020

O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl