Avatar @Chassefierre

@Chassefierre

45 obserwujących. 26 obserwowanych.
Kanapowicz od 8 miesięcy. Ostatnio tutaj około 2 godziny temu.
{} Napisz wiadomość
45 obserwujących.
26 obserwowanych.
Kanapowicz od 8 miesięcy. Ostatnio tutaj około 2 godziny temu.

Blog

czwartek, 2 lipca 2020

#24 Porzućcie nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie

Tytułem wstępu: z okazji koronawirusa w mojej pracy zostały wprowadzone pewne specjalne procedury. Wśród nich znajduje się jedna, która prowadzi do wielu wybuchów niezadowolenia ze strony ludzi, którzy nie potrafią znaleźć litery M, a mianowicie: nie podajemy książek do ręki, skoro jest wolny dostęp. Możemy powiedzieć dokładnie gdzie książka leży, ale jej nie podajemy i nie wychodzimy zza lady.

Akcja właściwa: po kilku minutach szukania książek Karpińskiej podchodzi do mnie Pani. Co ważne: Pani stała naprzeciwko półki zastawionej autorami na literę K, nawet mi przeczytała kilka tytułów i nazwisk, starałam się ją nawigować (że z prawej strony powinna szukać! za Karetą!), ale to nic nie dało, no klasyczny przypadek patrzy-i-nie-widzi albo patrzy-i-nie-chce-znaleźć, bo ktoś powinien to zrobić za nią.

Pani: Ja nie mam czasu tego szukać, poza tym to jest śmieszne, że nie może pani wychodzić zza lady!
Ja: No, ale to są procedury, które zostały ustanowione właśnie ze względu na sytuację epidemiologiczną, żeby zmniejszyć kontakt z czytelnikiem i zminimalizować ryzyko ewentualnego zarażenia...
Pani: No bez przesady, chyba mi pani nie powie, że pani jest ważniejsza od dentysty!

No jakby to powiedzieć... czuję się ważniejsza od dentysty. :(
Tagi:
#praca, #ludzie, #dziwniludzie, #nieumiemznalezc, #wezzrobzamnie, #niejestemwazna, #jestemwazniejsza
{}× 10
środa, 17 czerwca 2020

#23 Chwalę się...

... taką ładnie wyhaftowaną mandalą na torbie. Wykonanie jej zajęło mi 80 godzin. I dodam, że haftowałam zwykłymi nićmi, a nie kordonkiem.


Tadam! :)

Więc jeśli zobaczycie kogoś tuptającego z taką torbą na ramieniu (najczęściej wypchaną różnymi książkami) to będę to ja! ;)
Tagi:
#corobiekiedynieczytam, #tymirecoma, #haft, #mandala, #nici, #torby, #ekotorby
{}× 14
piątek, 12 czerwca 2020

#22 O tym, że ciężko zaklina się rzeczywistość za pomocą synonimów, skoro już raz zostało powiedziane, że czegoś się zrobić nie da

Dzwoni telefon.

Ona: Chciałabym się dowiedzieć, bo widzę, że jest u państwa książka Chmielarza ,,Wyrwa'' i że w tej chwili jest ona niedostępna... (zawiesza głos w oczekiwaniu)
Ja: No tak, ktoś już ją zamówił.
Ona: Tak. No i chciałam zapytać, co można zrobić, żeby tę książkę wypożyczyć.
Ja: Osoba, która zamówiła książkę ma X dni na jej odbiór, potem ma Y dni na to, żeby ją przeczytać, a kiedy zwróci książkę, to ona trafia na Z-dniową kwarantannę i dopiero po tym czasie będzie mogła pani książkę wypożyczyć. No i nie zarezerwuje jej pani, bo z powodu koronawirusa i kwarantanny książek nie ma możliwości rezerwacji.
Ona: ... Czyli nie mogę jej zamówić?
Ja: No nie, bo ona już jest zamówiona. I zarezerwować jej pani też nie może, bo z powodu koronawirusa - do odwołania - nie prowadzimy rezerwacji książek, bo te rezerwacje by po prostu przepadały przez kwarantannę...
Ona: (niecierpliwie) No tak, wiem. Czyli nie ma możliwości jej rezerwacji?
Ja: Niestety nie.
Ona: Ale nie mogę się na nią jakoś zapisać?
Ja: Niestety, tak jak pani mówiłam, w chwili obecnej - do odwołania - nie ma rezerwacji książek.
Ona: Czyli jej nie zarezerwuję? To co ja mam zrobić, żeby tę książkę wypożyczyć?
Ja: ... Musi pani po prostu na nią polować...
Ona: Ale to jak ja jej nie zarezerwuję to ja jej nigdy nie przeczytam! Na pewno nie można mnie na nią zapisać?

...
Tagi:
#praca, #ludzie, #dziwniludzie, #noniedasie
{}× 7
sobota, 6 czerwca 2020

#21 ,,Koronawirus nie istnieje'' czyli krótki przykład na poparcie tezy mówiącej o tym, że skoro tak świetnie się bawimy, to nie powinniśmy się ograniczać w wymyślaniu i dowodzeniu rzeczy (i miejsc! i ludzi! i sytuacji!) które nie istnieją

Bajkał, moi mili, nie istnieje. A nie istnieje dlatego, że ja tak mówię. I mam rację, a jeśli nie mam racji, to teraz proszę mnie przekonać, że jej nie mam. Rzeczy z Internetu się nie liczą, bo na pewno są sfabrykowane przez Putina i jego rząd po to, żeby zwiększyć rating turystyczny Rosji. Słyszałam, że kremlowskim trollom za pozytywny komentarz o Bajkale płaci się 1,50!
I nie możecie cytować mi żadnych badaczy, geografów, ornitologów i innych naukowców, bo są na usługach ludzi z magistrali transsyberyjskiej. I skrinów z google.maps też nie przyjmuję, bo jestem pewna, że to nie są prawdziwe rzuty satelitarne, bo oni w tym googlu w odpowiednim oddaleniu pokazują Ziemię kulistą, jak globus! Co za brednie! Przecież każdy wie, że Ziemia jest płaska i przemierza świat na grzbietach trzech słoni, które z kolei stoją na skorupie wielkiego żółwia, który...

Ale wracajmy do meritum, bo poza tym wszystkim, to ja nie znam nikogo, kto widziałby Bajkał. I nie znam też nikogo, kto znałby kogoś, kto widziałby Bajkał.
I w ogóle to gdyby Bajkał istniał, to wszystkie Panie Z Biedronki by go widziały, a wydaje mi się, że żadna go nie widziała, nawet jeśli była ostatnio na urlopie, więc Bajkał nie istnieje.

I to jest moje przekonanie, przeciwko Waszemu przekonaniu. A ponieważ moje przekonanie jest mojsze, to znaczy, że moja prawda jest prawdziwsza, a proszek do prania robi bardziej białe rzeczy, więc to ja mam rację.
Logiczne, prawda?
Tagi:
#koronawirus, #dziwniludzie, #glupiludzie, #frustracja, #siegazenitu, #niewytrzymie, #sarkazm, #teoriespiskowe, #logika
{}× 4
wtorek, 2 czerwca 2020

#20 O tym, że praca z ludźmi potrafi też pozytywnie zaskoczyć

Krótki rys sytuacyjny/retrospekcja/: zeszłoroczne lato. Siedzę i smażę się na stanowisku, niczym to jajko na przysłowiowej patelni, wiatraczek co jakiś czas błogosławi mnie zimnym podmuchem i wtedy wchodzi Ona - pani szukająca lekkiej i zabawnej książki.
Nie pamiętam, co wtedy robiłam, ale zapewne było to coś z rodzaju Bardzo Ważnych Rzeczy Do Zrobienia Na Już. Powiedziałam zatem, że zaraz skończę i już do niej idę, razem coś wybierzemy.

Nie minęła chwila jednak, nawet nie skończyłam tej Bardzo Ważnej Rzeczy, gdy Pani wróciła do mnie i podała mi...
<tu du du dum>
,,Ojca Chrzestnego''.

- Ale... - zauważyłam ostrożnie - to nie będzie lekka i zabawna książka, wie pani?
- Wiem - odparła Pani z szerokim uśmiechem. - Ale zmieniłam zdanie i przeczytam ,,Ojca Chrzestnego'' jeszcze raz!
Tagi:
#praca, #ludzie, #fajniludzie, #dobrzeczytaczlowiek
{}× 6
sobota, 30 maja 2020

#19 Dziś chwalę się...


Taką ładną małą puchatą lamą. :)
Tagi:
#corobiekiedynieczytam, #tymirecoma, #troche3d, #lama, #rekodzielo
{}× 8
poniedziałek, 25 maja 2020

#18 Ciężkie rozkminy spowodowane pracą

Dzisiaj w pracy miałam nieprzyjemność obsługiwać Panią, która zrobiła mi regularną awanturę z prawdziwego zdarzenia dlatego, że nie potrafiła znaleźć litery M.
A kiedy znalazła już literę M, to zaczęła na mnie wrzeszczeć, że ,,litera M jest na dole, i co ja mówię, robię z niej idiotkę, książki tam nie ma!''. A kiedy już udało mi się Pani wytłumaczyć, że książki autorów o nazwiskach zaczynających się na literę M owszem, zaczynają się na dole, ale musi spojrzeć na regał z prawej, w górę i tam też będą książki autorów z nazwiskiem na M, to usłyszałam, że...
...
... że ,,żadnej litery M tam nie ma, tam jest Krasińska i Kraszewski!''(Pani nie spojrzała w górę i na regał w prawo. Pani spojrzała w górę).
A kiedy już udało mi się wytłumaczyć Pani, że patrzy na literę K, pod którą jest L, za którą jest Ł, pod którą jest M i to M ciągnie się dalej, na następny regał i książki znowu idą z góry do dołu, i jest tam M, a po nim N, a pod N jest O, to usłyszałam, że ,,żadnej Mirek tam nie ma!''
A kiedy już udało mi się wytłumaczyć, że Mirek będzie między Michalak, a Mrozem, to Pani wróciła do mnie z fochem (i z książkami) i nakrzyczała na mnie, że ,,mam na półkach burdel''i że ,,tam nie było żadnej litery M'', i że w ogóle to powinno być jakoś bardziej oznaczone, że ,,litera M jest od-do''.
Po czym Pani wyszła, trzaskając pokazowo drzwiami.

I tak teraz się zastanawiam, co Pani miała na myśli, skoro litera M znajduje się dokładnie tam, gdzie być powinna, a więc pomiędzy literą Ł, a literą N i nie może być bardziej ,,od-do'' niż jest w tej chwili, gdyż jest to po prostu niewykonalne ze względu na nienaruszalną naturę struktury alfabetu języka polskiego...
Tagi:
#praca, #ludzie, #dziwniludzie, #ciezkierozkminy, #nieumiemznalezc, #wezzrobzamnie, #alfabet
{}× 13
poniedziałek, 25 maja 2020

#17 Ku pokrzepieniu serc! v.4



Tagi:
#czarnyhumor, #umieraostatni, #poranneheheszki, #dokawy, #ksiazkowezarty
{}× 4
sobota, 16 maja 2020

#16 O tym, że gram w gry. Komputerowe.


Taki mały coming-out na koniec urlopu. Otóż, mili moi, jestem kobietą, czytam książki i gram w gry. Komputerowe.
<szok i niedowierzanie>

Dzisiaj chciałabym Wam w kilku słowach przybliżyć tytuł Life is Strange 2. Przejście gry zajęło mi około 17 godzin (w porównaniu do 14 z pierwszej części), przy czym nie wysilałam się specjalnie, żeby zdobyć wszystkie opcjonalne znajdźki poukrywane tu i ówdzie.

Life is Strange 2 jest grą typu choice&conseuence i chociaż na początku zapytano mnie o to, czy chciałabym zaimportować wybory z części pierwszej, to niespecjalnie odniosłam wrażenie, żeby te dwie gry były ze sobą powiązane. To znaczy, postacie z części pierwszej są wspomniane, jedna drugoplanowa staje się na chwilę dla nas Ważną Drugoplanową i to w sumie tyle. Więc jeśli od tytułu odrzuca Was ta dwójeczka (przecież nie znam części pierwszej, ej, po co mam się za to zabierać?), to nie musicie się martwić - bez znajomości historii Arcadia Bay i jej mieszkańców też dacie radę. Szczególnie, że Life is Strange 2 jest historią drogi.

Wszystko zaczyna się pewnego jesiennego popołudnia w Seattle, gdy Sean Diaz w którego postać się wcielamy wraca do domu razem ze swoją najlepszą przyjaciółką, Lylą. W zasadzie nie mamy większych problemów, niż to ile pieniędzy uda nam się dostać na wieczorną imprezę i czy bardziej opłaca się wziąć chipsy i piwo, czy colę i ciasteczka.
Sielanka nie trwa jednak długo. Młodszy brat Seana, Daniel, wdaje się w przepychankę z synem sąsiadów i cała sprzeczka kończy się tragicznie. I to nie tylko dla nas, ale dla całkiem sporej ilości ludzi znajdujących się akurat w okolicy. W tym dla policjanta na służbie.

Od tego momentu zaczyna się właściwa historia. Uciekamy wraz z Danielem na Południe - naszym celem jest dotarcie do Puerto Lobos w Meksyku, miejsca w którym urodził się i wychował nasz ojciec. I jeśli wydaje się Wam w tym momencie, że ciężko się opiekować cokolwiek rozpuszczonym (ale kochanym!) dziewięciolatkiem, to zdradzę, że nawet nie wyobrażacie sobie, jak ciężko jest opiekować się rozpuszczonym dziewięciolatkiem, który opanował umiejętność telekinezy. I to nawet lepiej, niż Carrie.


Nie chcę za bardzo spoilerować (a nóż-widelec ktoś z Was jednak poczuje się zachęcony i zagra?) - powiem jednak tyle, że gra jest świetna. Jest emocjonalnym rollercoasterem, który porusza całe mnóstwo ważnych tematów. Począwszy od problematyki dorastania w niepełnej rodzinie i konieczności opieki nad młodszym rodzeństwem, przez problem rasizmu i społecznych oczekiwań co do roli kobiet, skończywszy na szeroko rozumianych wątkach religijnych i społecznych.
Całości dopełnia absolutnie fantastyczny soundtrack i ilustracje.



W Life is Strange 2 skończyłam grać dwa dni temu i do tej pory historia braci Diazów chodzi mi po głowie. O takie gry nic nie robiłam!

10/10
Tagi:
#gry, #grykomputerowe, #corobiekiedynieczytam, #czaswolny, #zainteresowania, #trocherecenzja, #LifeIsStrange2, #otakiegry
{}× 2
czwartek, 7 maja 2020

#15 Chwalę się...


...że takie ładne rzeczy robię. :)



Tagi:
#corbiekiedynieczytam, #rekodzielo, #tymirecoma, #haft, #3d, #karpiekoi
{}× 11
piątek, 1 maja 2020

#14 Ku pokrzepieniu serc! v.3 (albo i nie)



Tagi:
#czarnyhumor, #umieraostatni, #mniesmieszy, #2020, #spoleczenstwo, #pandemia, #recesja, #katastrofa
wtorek, 28 kwietnia 2020

#13 Psia Teoria Wielosmaczka

Zbiór (wcale nie hipotetyczny) wszystkich smaczków, zawierający w sobie wszystkie możliwe smaczki.

Główne założenia Teorii Wielosmaczka to:
  • smaczek upuszczony z pyszczka nie liczy się jako smaczek podany Psu (trzeba podać nowy);
  • smaczek podany Psu do kolacji (suche kulki, ble. Chyba, że kulki dla Wilka, to wtedy smaczne) nie liczy się jako smaczek podany Grzecznemu Psu;
  • smaczek podany Grzecznemu Psu bez świadków nie liczy się jako smaczek podany;
  • smaczek podany w pomieszczeniu X nie liczy się jako podany w pomieszczeniu Y;
  • wszyscy ludzie mogą potencjalnie nakarmić Psa smaczkiem, więc zawsze trzeba zrobić minę Bardzo Grzecznego Głodnego Psa Czekającego Na Smaczka;
  • to co spada z blatu w kuchni w trakcie przygotowania posiłków to nie jest smaczek;
  • smaczki nigdy się nie kończą, bo potencjalnie wciąż gdzieś istnieją w chwili obecnej!(trzeba je tylko znaleźć)
Tagi:
#PsiaTeoriaWielosmaczka, #przemysleniaporanne, #dokawy, #PsiaFilozofia, #psy, #eksperymentmyslowy, #mniesmieszy
{}× 13
czwartek, 16 kwietnia 2020

#12 Ku pokrzepieniu serc! v.2



Tagi:
#poranneheheszki, #czarnyhumor, #MontyPython, #MorderczyKrolik, #straszliwabestia, #Freud
{}× 7
czwartek, 9 kwietnia 2020

#11 Frustracje Czasu Izolacji

Ludzie narzekają. Ludzkość narzeka. Ja też narzekam. Ale nie na to, że będzie trzeba nosić maseczki, że trzeba zakładać rękawiczki przed wejściem do sklepu (no wreszcie!), że w autobusie czy tramwaju nikt nie usiądzie obok/za mną/naprzeciwko mnie mając do wyboru cały wagon miejsc. Nie. Ja nawet na kolejki nie narzekam.

Ale jeśli jeszcze raz mignie mi przed oczami w internecie informacja o człowieku/polityku/policjancie/urzędniku, który... albo gdzieś obije mi się o uszy jak ktoś mówi do kogoś, że... z psami należy wychodzić tylko na szybki spacer dookoła bloku i wsio, to zapowiadam Wam, że szlag mnie trafi jasny, jako i ciemny, i w dodatku naprzemiennie trafiać mnie będzie.

Bo wiecie, ja doskonale rozumiem zastosowanie i wykorzystanie socjotechnicznej reguły autorytetu. Najprościej rzecz ujmując chodzi w niej o to, że jeśli pokaże się nam osobę na stanowisku albo osobę w mundurze, albo osobę w kitlu lekarskim, albo jakiegoś urzędnika i on coś powie, to większość z nas od razu uzna słowa takiej osoby za prawdę objawioną. A jak z telewizora te słowa płyną, to już w ogóle. No bo przecież taka mądra i wykształcona, i przeszkolona osoba, która mówi do całego kraju nie będzie gadać głupot, no nie?
No właśnie że nie. Będzie gadać głupoty, często gada głupoty, a jedną z większych głupot jakie ostatnio widzę i słyszę jest ta, która zakłada, że nasi futrzaci przyjaciele nagle zupełnie stracili większość swoich naturalnych potrzeb. Już nie muszą węszyć i eksplorować terenu (bardzo ważna potrzeba psów, której zaspokojenie pozwala im się ,,intelektualnie zmęczyć''), już nie potrzebują połazić swoją zwykłą spacerową trasą, pazurki pewnie im się same stępią, pies sam wytupta nadmiar energii grzecznie krążąc po mieszkaniu kiedy nas nie ma i na pewno nic z tej nudy nie nabroi przy okazji.
(I frytki do tego!)

I żeby nie było, nie nawołuję teraz do bezmyślnego używania psów w ramach wymówki służącej temu, żeby pokrążyć między znajomymi, osiedlowym i parkiem. Pragnę tylko przypomnieć, że psy są żywymi istotami za której jesteśmy odpowiedzialni i których potrzeby zobowiązaliśmy się szanować. Pies potrzebuje przynajmniej jednego długiego spaceru dziennie. Obojętnie od tego czy pada, czy wieje, czy jest ,,narodowa kwarantanna'' czy nie. Więc wychodźmy z nimi na te spacery, bądźmy dla naszych psów dobrzy, ubierajmy rękawiczki i maseczki przed wyjściem, i starajmy się być dla nich takimi przyjaciółmi jakimi one są dla nas.

Rzekłam.
Tagi:
#koronawirus, #kwarantanna, #izolacja, #psy, #spacery, #glupoty, #telewizja, #dziwniludzie, #niewytrzymie, #rzeklam
{}× 15
wtorek, 31 marca 2020

#10 Ku pokrzepieniu serc!



Tagi:
#heheszki, #czarnyhumor, #umieraostatni, #spoleczenstwo, #pandemia, #ekonomia
nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}